Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
217 postów 5030 komentarzy

Wiek XXI to już teraz

Jerzy Wawro - Rewolucja naukowo techniczna przechodzi w fazę, w której jej społeczne skutki będą coraz większe. Świat jest na zakręcie. Przestańmy więc myśleć o jego dogonieniu ale szukajmy optymalnej ścieżki rozwoju.

A więc wojna (2). Agresja ideologiczna.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Zabicie „ducha bojowego” było od dawna jednym z celów wojennych. W tej najnowszej wojnie toczy się walka o dusze w rozumieniu religijnym. Chrystus zaś przestrzegał: nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą.

Dlaczego pierwszy milion trzeba ukraść?

 

W polskich warunkach prowadzenie biznesu zgodnie z chrześcijańską etyką jest bardzo trudne (a czasem wręcz niemożliwe). Nie można płacić pracownikom godziwego wynagrodzenia, bo przestaje się być konkurencyjnym, albo wręcz grozi to bankructwem. Pracownicy nierzadko zarabiają mniej, niż kosztuje ich miesięczne utrzymanie. Niszczy to stosunki pracy i prowadzi do wielu patologii. Każdy człowiek chce mieć czyste sumienie. Więc liberałowie podsuwają proste rozwiązanie: konserwatywny liberalizm. W domu mogę wyznawać chrześcijańskie ideały, ale w pracy powinienem o tym zapomnieć, bo etyka w gospodarce ma zupełnie inne znaczenie. Moralne dylematy są nam obce, gdy „niewidzialna ręka rynku” decyduje za nas. Poza tym czujemy się bezradni wobec Systemu. W encyklice Jana Pawła II „Sollicitudo rei socialis” można znaleźć następujący opis tego Systemu: „koniecznie napiętnować istnienie mechanizmów ekonomicznych finansowych i społecznych, które chociaż są kierowane wolą ludzi, działają w sposób jakby automatyczny, umacniają stan bogactwa jednych i ubóstwa drugich”.

Utrzymywanie skrajnie trudnych warunków gospodarowania (tak jak w Polsce po wielu latach „zaciskania pasa”) nie tylko prowadzi do optymalizacji kosztów na minimalnym poziomie. Ludzie albo oddają się w niewolę długu, albo w niewolę zła. Przecież małe są szanse na to, że katolik, który ukradł „pierwszy milion” skorzysta z sakramentu pokuty. Bo musiałby kradzione zwrócić. Zapewne takiej właśnie sytuacji dotyczą słowa Chrystusa „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego”.

Kiedyś biedni ludzie mieli problem, by zaspokoić swoje potrzeby bytowe. Obecnie ich sytuacja jest relatywnie o wiele gorsza. W pierwszym rzędzie muszą bowiem dokonać opłat za to, że żyją1. Niektórzy poddają się rozpaczy, inni przyjmują upodlającą rolę utrzymanka Systemu. Setki tysięcy polskich dzieci chodzi głodnych, co jest wprost trudne do uwierzenia. Do domów publicznych, salonów masażu, nocnych klubów i "okien wystawowych" w dzielnicach uciech na Zachodzie co roku wbrew własnej woli trafia ok. 5 tys. kobiet.2

W stosunku do czasów PRL'u ilość samobójstw się podwoiła. Ponadto „jeszcze w latach 50. na jedno samobójstwo popełniane na wsi przypadało pięć przypadków miejskich. Po roku 1989 te proporcje się odwróciły”. Jak informuje prof. Maria Jarosz, „statystyki samobójstw są najczulszym wskaźnikiem integracji społeczeństwa. Jeśli liczba samobójstw rośnie, to znaczy, że więzi społeczne się rozluźniają”.


 

Na garnuszku Systemu

Nie łudźmy się. To nie jest wyrok historii albo naturalny etap rozwoju. Zarzut, jaki wysunął Kołodko wobec Balcerowicza3 można uogólnić. Sytuacja, którą obserwujemy, jest wynikiem polityki – moim zdaniem świadomej. I nie stanowi żadnego usprawiedliwienia presja z zewnątrz jakiej jesteśmy poddawani.

Jednym ze skutków tej polityki jest to, że obsługa zadłużenia jest większa niż wpływy podatkowe. Te pieniądze nie są znaczone. W telewizji mogą mówić, że składamy się na „budżetówkę”.

Co najmniej tak samo uprawniona jest taka interpretacja, że płacimy haracz naszym wierzycielom4, a na bieżące potrzeby państwo pożycza – dokładnie tyle, ile pozwoli „System”. Czy ktoś pyta ile musimy mieć w budżecie, by zapewnić harmonijny rozwój? Nie - ważne jest, aby zaspokoić wierzycieli i zapewnić spokój w kraju (no i coś musi zostać dla mafii).


 

Liberalizm jako ideologia podbojów

 

Aby zrozumieć, z jakimi siłami mamy do czynienia, musimy cofnąć się nieco w przeszłość. Podobne zmagania miały bowiem miejsce w historii.

Głównym powodem zerwania Henryka XVIII z Kościołem Katolickim nie było wcale chęć posiadania ośmiu żon, tylko walka o wpływy i bogactwo znajdujące się w rękach kleru. Niedługo później Anglicy doświadczyli bardzo konkretnych korzyści z posiadania własnej religii. Pobożni chrześcijanie mogli ze spokojnym sumieniem łupić hiszpańskie okręty, wiozące złoto z kolonii - wszak walczyli z tymi złymi katolikami! W okresie Oświecenia znaczenie religii zaczęło słabnąć. Anglicy nie poszli drogą wcześniejszych zdobywców i nie mieli zamiaru bawić się w misjonarzy. Wystarczał im w zupełności wyzysk ekonomiczny. Jakoś trudno uwierzyć w to, że kształtujący się wówczas liberalizm nie był odpowiedzią na bieżące zapotrzebowanie rosnącego imperium. Idea Johna Locke, że to praca legitymizuje własność, pozwoliła usprawiedliwić grabież bogactw Ameryki Północnej. Adam Smith wyjaśniał zasady wolnego handlu między państwami o podobnym stopniu rozwoju. Sformułowane przez niego „prawa” zastosowane w relacjach między imperium a jego peryferiami, prowadziły do nieograniczonego wyzysku5. Nieco później pojawił się Darwin z doskonałym uzasadnieniem dla pogardy wobec ludzi gorzej sytuowanych (ta pogarda została Anglosasom do dzisiaj).

 

Symbioza z marksizmem

Po ostatniej wojnie światowej okazało się, że głoszenie śmierci Boga jest przedwczesne. Kościół Katolicki nie tylko przetrwał zawirowania historii, ale wypracował doktrynę społeczną, obnażającą słabości ideologii zdobywców. Gdy na dodatek Niemcy budując swą gospodarkę zgodnie z tą doktryną, osiągnęli wielki sukces gospodarczy, pojawiło się poważne niebezpieczeństwo emancypacji wolnych społeczeństw. Sam liberalizm nie wystarczał do wypracowania skutecznej strategii przeciwdziałania. Ponoć nic tak nie jednoczy, jak wspólny wróg. Liberałowie i marksiści mieli zaś bez wątpienia takiego wroga.....

 

Marksizm kulturowy

 

William Norman Grigg w magazynie “The New American” opisuje strategię niszczenia zachodniej cywilizacji opracowaną przez włoskiego marksistę Gramsci'ego (zob. polską wersję artykułu)6. Dzieło Gramsci'eho podjęli przedstawiciele Szkoły Frankfurckiej, wśród których najsłynniejsi byli Herbert Marcuse i Eric Fromm. Stworzyli oni koncepcję "osobowości autorytarnej", która kształtuje się pod wpływem patriarchalnej rodziny. Przeciwwagi dla niej poszukiwano w dziełach Marksa i Freuda. W ten sposób powstał „marksizm kulturowy”. Podstawową siłą „marksizmu kulturowego” miały stanowić „wyzwolone kobiety”, które powinny zadać cios instytucji rodziny chrześcijańskiej. Rewolucja seksualna nie jest bynajmniej wymysłem „zgniłego zachodu”, a deprawację dzieci w szkołach podjęto już w Węgierskiej Republice Rad , pod wodzą George Lukacsa. (zob. link).

 

Herbert Marcuse był Żydem, który w roku 1933 schronił się przed hitlerowskimi prześladowaniami w USA. Na amerykańskich uczelniach pozostał wierny kulturowemu marksizmowi. W latach 60-tych stał się jednym z głównych propagatorów hasła: "Make love, not war" (róbmy miłość a nie wojnę). Obwołano go "ojcem Nowej Lewicy w USA" („Marx, Mao, Marcus”). Był też jednym z ideologów ruchu feministycznego.

Do głównych celów feministek od początku zaliczało się prawo do aborcji. Jedna z najsłynniejszych feministek - Gloria Steinem – posunęła się nawet do uznania płodu, który znajduje się w ciele kobiety bez jej woli, za pasożyta. W roku 1973 napisała ona: "Dążymy do zniesienia i zreformowania instytucji małżeństwa ... Do roku 2000 będziemy, mam nadzieję, wychowywać nasze dzieci w wierze w potencjał ludzki, a nie Boży ...7 . W tej sytuacji hipoteza8 celowego wstępowania homoseksualistów w stan kapłański, by rozsadzić amerykański Kościół Katolicki od środka (co miało apogeum w aferach ujawnionych na przełomie wieków) przestaje brzmieć fantastycznie.

Pewne marksistowskie pismo 1996 roku wylicza następujące sukcesy kulturowego marksizmu w USA9: wpływy feminizmu, rezultaty akcji afirmacyjnej, pojawienie się ruchu gejowskiego, akceptację pluralizmu kulturowego, przemiany rodziny, wzrost ilości rozwodów, zmianę ról płci, postępującą sekularyzację, usuwanie religii a szczególnie chrześcijaństwa ze sfery publicznej, abolicję kary śmierci, legalizację aborcji, ograniczenie prawa do posiadania broni, oraz nagłaśnianie tych spraw przez media.

 

Mroczne inspiracje

 

Poza marksizmem, na rewolucję obyczajową lat 60-tych wpływ miały też inne idee. Na początku XX wieku pojawiła się w USA nowa para-religia thelema, której „przykazania” mogłyby być wypisami z Nietzschego:

  • Czyń wedle swej woli będzie całym Prawem.

  • Miłość jest prawem, miłość podług woli.

  • Nie ma prawa poza Czyń wedle swej woli.

Twórca tej „religii” (niejaki Crowley), był nauczycielem pisarza Aldousa Huxleya, który z kolei był propagatorem LSD i inspiratorem ruchów społecznych w Ameryce lat 60-tych. Huxley i Crowley byli inspiracją dla wielu zespołów muzycznych, w tym The Doors (nazwa pochodzi od tytułu książki Huxleya).

Kultura lat 60-tych ewoluowała stopniowo, stając się coraz bardziej nihilistyczna (a czasem wprost satanistyczna – jak u Romana Polańskiego).

Ta „wspólnota interesów” marksizmu i nihilizmu nie jest zresztą niczym dziwnym. Wbrew powszechnej opinii Maks nie był ateistą. On wierzył w Boga, ale miał do niego stosunek podobny do Nietzsche'go (jego wypowiedzi można zinterpretować wręcz jako wyraz nienawiści do Boga10).

 

Zaczęło się w Dallas?

 

Początków ideologicznej ofensywy, której jesteśmy świadkami można się dopatrywać w Dallas 22 listopada 1963 roku. Zamordowano wówczas na oczach milionów (tele)widzów pierwszego katolickiego prezydenta USA. Oficjalna wersja zdarzeń nie trzyma się kupy, a bezpośredni świadkowie giną jeden po drugim. Pewien brytyjski matematyk obliczył prawdopodobieństwo takiej serii śmierci i wyszło jak jeden do 10000 bilionów. Można więc śmiało przyjąć, że spisek został matematycznie udowodniony. Kto nim kierował? Istnieje wiele bardziej lub mniej prawdopodobnychteorii spiskowych. Ostatnio najwięcej zwolenników znajduje hipoteza, że wyrokiem śmierci na Kennedy'ego była dyrektywa prezydencka 11110, która wprowadzała alternatywę dla pieniądza jako długu. Ten alternatywny pieniądz miał wykorzystywać standard srebra i uniezależniał rząd od kaprysu bankierów. W swojej książce „Wojna o pieniądz”, Hongbing Song przypuszcza, że egzekucja miała tak spektakularny charakter, by wszystkim pokazać, kto naprawdę rządzi Ameryką i światem. Potem poszło już gładko: likwidacja standardu złota, monetaryzm, niebywały rozkwit rynków finansowych, powszechne zadłużenie, seria kryzysów i groźba faktycznej niewoli dla zdecydowanej większości społeczeństw. Powstanie Nowego Porządku Świata zdaje się zależeć już tylko od dogadania się z Chińczykami.

 

Wojna w Wietnamie – klucz do współczesności

 

John Kennedy stał się jednym z najbardziej popularnych prezydentów w historii USA, po zażegnaniu kryzysu kubańskiego – w październiku 1962 roku. Jednym z efektów tego kryzysu był dialog między prezydentami USA i ZSRR, uwieńczony uruchomieniem 30 sierpnia 1963 gorącej linii Moskwa-Waszyngton. Niecały rok później wyimaginowany atak sił Wietkongu na okręty amerykańskie doprowadził do eskalacji konfliktu w Wietnamie. Był to początek 10-cio letniej wojny amerykańsko-wietnamskiej. Czy gdyby żył Kennedy, ten konflikt mógł zostać rozwiązany inaczej? Nie wiadomo. Dokładnie jednak wiadomo, kto na tej wojnie skorzystał najbardziej. Wojna ta pokazała, że pomimo postępu techniki podboje militarne nie są efektywnym sposobem poszerzania władzy i wpływów. W jej wyniku zrodziły się nowe strategie agresji: poprzez system finansowy oraz poprzez kulturę.

 

Agent Orange

 

Zbrodnie, jakich dopuścili się Amerykanie w Wietnamie, są niebywałe. Szczególnie tragiczne skutki miało użycie broni chemicznej o nazwie „Agent_Orange”. Nawet dzisiaj – w epoce całkowitego stępienia wrażliwości przez epatujące przemocą amerykańskie produkcje multimedialne, trudno obejrzeć spokojnie materiały filmowe na temat „czynnika pomarańczowego” (agent orange). Jeśli ktoś czuje się na siłach, to podaję link:

https://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=YXDyirT6F2s

Najbardziej zastanawiające jest w tej historii to, że o „czynniku pomarańczowym” prawie nikt nie słyszał. Nawet ekolodzy rzadko o tym wspominają, choć to korporacja „Monsanto” wyprodukowała tę broń (czym zresztą sami się chwalą). Okres mojej edukacji przypadał na czasy PRL'u, gdy „amerykański imperializm” był odmieniany przez wszystkie przypadki. Nigdy jednak nie spotkałem się z żadną wzmianką o tej broni chemicznej. A przecież według źródeł wietnamskich jej użycie spowodowało aż 2 miliony ofiar! Nie sposób więc trzymać to w tajemnicy. A może ta informacyjna ochrona była częścią reguł gry, jaką władcy tego świata toczyli nad naszymi głowami?

 

Zakład Boga z czartem?

 

Los narodu wietnamskiego przypomina biblijną historię Hioba. Tyle że w tym przypadku czart („czerwoni”) przechytrzył Boga („obrońców wolnego świata”). I nie chodzi wcale o klęskę militarną. Wojna w Wietnamie stała się katalizatorem przemian społecznych, które bynajmniej nie były przypadkowe.

W szerszej perspektywie można powiedzieć, że zło wojny w Wietnamie pozostawiło piętno na dziejach całej ludzkości. Taki ślad pozostawia każde wielkie zło (i każde dobro), wpływając na oceny, decyzje i działania różnych ludzi. Dezintegracja społeczeństwa poprzez „struktury zła” czyni go bezbronnym.

 

Przezwyciężenie rewolucji naukowo technicznej

 

Rozwój techniki stał się dla ludzkości kolejną wielką szansą. Dzisiaj nikt nie chce nawet wspominać optymizmu z końca XX wieku. Ciekawe dlaczego? Wizje wybitnych polityków (jak Ronald Reagan), rady naukowców i refleksje myślicieli (jak Jan Paweł II) układały się w jedną całość: opisywały szanse i zagrożenia ludzkości na zakręcie historii. W „Raporcie dla Klubu Rzymskiego” z 1982 roku pojawiło się między innymi ostrzeżenie: “jeżeli w ciągu czterdziestu czy pięćdziesięciu lat, w krajach uprzemysłowionych będziemy mieli dziesiątki jeśli nie setki milionów strukturalnie całkowicie lub częściowo bezrobotnych, należeć do nich będą kobiety, starsi, niepełnosprawni, ale głównie młodzież. […] Musimy uświadomić sobie, że młodzi ludzie, z wyjątkiem wysoko wykształconych i wykwalifikowanych do specjalnych prac, zastaną świat dla siebie zamknięty. Ich możliwości ułożenia sobie życia w oparciu o uzyskane wzory będą zniszczone. Jeżeli społeczeństwo nie zaproponuje im realnej alternatywy, będzie to równoznaczne ze skazaniem ich na patologię”. Dzisiaj trudno nie zauważyć trafności tej wizji. Także „odkrywane” dzisiaj środki zaradcze były znane już wówczas. Problem w tym, że prowadziły one do rozwoju personalistycznego i wzrostu osobistej wolności. A komu miałoby na tym zależeć? Skutecznym antidotum okazał się monetaryzm. Gdy Friedman dostawał nagrodę Nobla11, pojawiły się właśnie mikroprocesory 16-to bitowe, a firma Apple zaczęła sprzedawać komputery osobiste.

Jeśli przyjmiemy, że światem rządzą ludzie o nieprzeciętnych umysłach, mogli już wówczas zdawać sobie sprawę z tego, co kilka lat później znalazło się we wspomnianym raporcie dla Klubu Rzymskiego. Jeśli ich celem była neutralizacja rodzącego się niebezpieczeństwa, to trzeba przyznać, że zadanie wykonano perfekcyjnie. Monetaryzm pozwolił na uniknięcie niekontrolowanego rozwoju i utrzymanie kontroli w rękach właścicieli fortun finansowych12. Nie wiadomo, czy obecny kryzys to niezamierzony efekt nadmiernej chciwości, błędu w kalkulacjach, czy też część szerszego planu. Wiadomo jednak, że dwa produkty leżą u jego podstaw: mikroprocesor i monetaryzm.

 

Po opublikowaniu wykresów obrazujących postęp ludzkości („Skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle?”) spotkałem się z zarzutem, że tytuł jest zupełnie nieadekwatny do treści i jest wyrazem typowo polskiego malkontenctwa. Proponuję jednak zrobić mały eksperyment. Na tych z wykresów, które obejmują całe stulecie, weźmy pod uwagę tylko dane do roku 1945. Na podstawie tych danych można pisać peany na cześć postępu. Tylko czy ówczesna sytuacja do tego upoważniała? Podobne pochwały słyszałem także w stanie wojennym, gdy zarzucano mi brak wiary w socjalizm, który przecież doprowadził do rozkwitu PRL'u. Nie ma innej możliwości obiektywnej oceny takich danych, niż porównać je z istniejącymi możliwościami. Dla PRL mieliśmy model porównawczy kilkaset kilometrów za zachodnią granicą. Liberalną demokrację możemy konfrontować tylko z takimi prognozami jak ta sporządzona dla „Klubu Rzymskiego”. Nie da się zaprzeczyć, że rewolucja naukowo techniczna otworzyła przed ludzkością prawie nieograniczone możliwości. A na tych „wykresach postępu” trudno dopatrzeć się jej wpływu (koniec XX wieku to w części przypadków wręcz wyhamowanie dynamiki rozwoju).

 

 

Wolność czy zniewolenie?

Opisane przemiany społeczne są propagowane pod szczytnymi hasłami wyzwolenia. Tymczasem patrząc na nie z perspektywy religijnej, widzimy raczej proces zniewolenia. Wolność człowieka religijnego ma przede wszystkim osobisty i duchowy charakter. Tymczasem obecnie wmawia się ludziom, że moralne zło nie jest niczym szkodliwym ani nawet wstydliwym13.

Porównajmy dwa religijne opisy dotyczące tego zagadnienia:

  1. W hinduistycznej księdze Bhagavad-gita Kryszna przedstawia ideę podejmowania czynów bez przywiązania do efektów tych działań. Bowiem „nie zazna spokoju człowiek, który dąży do zaspokojenia swoich materialnych pragnień”. Rozumiejąc to, potrafimy pogodzić poczucie obowiązku z osobistą wolnością.

  2. Grzech osobisty ma zawsze wymiar społeczny. Przyczynia się do tworzenia „struktur grzechu”14. W ten sposób szatan uzyskuje panowanie nad światem, stwarzając pozory nieuchronności podporządkowania się mu. Prowadzi to do zniewolenia całych społeczeństw i grup społecznych.

Jednym z motywów sformułowania powyższych opisów jest chęć przeprowadzenia pewnego testu. Każdy może na sobie sprawdzić skuteczność ideologicznej agresji. Hinduska idea niezaangażowania to część modnej „duchowości Wschodu” i - jak sądzę - nie budzi większych kontrowersji. Ale szatan w XXI wieku? To nawet dla praktykującego katolika jest problemem. Niemniej język religii nadaje się bardzo dobrze do opisu obecnej sytuacji. Jak inaczej - niż wpływem szatana – wyjaśnić synchronizację trwających przez dziesięciolecia działań wielu niezależnych ośrodków wpływów i władzy? Pycha, która łączy wspomniane wyżej ideologie, pozostaje główną bronią szatana – już od czasów Adama i Ewy.

 

Precz z szatanem

 

Religia jest od czasów Oświecenia cały czas w defensywie. Pozytywnym rezultatem tego procesu jest większa świadomość ludzi religijnych. Lepiej rozumiemy, o czym można mówić sensownie, jakim językiem i przy jakich założeniach. Nasz posoborowy Papież dokonał ponownej integracji religii ze współczesną kulturą, budując podstawy otwartego dialogu. A ponieważ zdaję sobie sprawę z tego, że użycie języka religii może wzbudzać kontrowersje (a czasem alergie15), porzucę (bardzo zresztą atrakcyjny) model świata atakowanego przez szatana. Nie ulega przecież wątpliwości, że i tak te działania są realizowane przez ludzi (bardziej lub mniej świadomie służących złu). No to kto za tym stoi? Myślę, że dla większości wyznawców teorii spiskowych odpowiedź jest prosta. Jak to kto? Żydzi! Aby uniknąć niedomówień, na koniec odniosę się do tej kwestii.

 

Antysemityzm

 

Trudno nie zauważyć ważnej roli Żydów – zarówno w opisanych przemianach społecznych, jak i w budowaniu finansowej piramidy, przygniatającej nas obecnie. Wszyscy znają nazwiska Rothschildów16 czy Madoffa. Na dodatek wiceprezydent USA John Biden dziękował niedawno Żydom za ich wkład w akceptację homoseksualnych małżeństw.

 

Sądzę, że kilka kwestii jest dość oczywistych i bezspornych:

  1. Żydzi w naturalny sposób dominują wśród bankierów, gdyż w średniowieczu bankierstwo było przez chrześcijan pogardzane, a pobieranie odsetek moralnie dwuznaczne.

  2. Wielu Żydów najwyraźniej uważa własny naród za coś lepszego – ale nie są oni wyjątkiem (pod tym względem chyba Anglosasi są nie do pobicia).

  3. Antysemityzm (czyli na przykład przypisywanie złych intencji ludziom z powodu ich żydowskiego pochodzenia) jest złem i nie może być usprawiedliwiony. Jeśli widzimy zło wojny w Wietnamie, to trudno nie uznać zła holocaustu, którego echa nadal są żywe.

  4. Antysemityzm okazał się skuteczną bronią „Przedsiębiorstwa Holocaust” w walce o wpływy i pieniądze.

Biorąc pod uwagę choćby tą ostatnią kwestię widać, jak ogromną głupotą jest antysemityzm. Sprawności w posługiwaniu się tym orężem doświadczyłem osobiście. Kiedyś skomentowałem apel w żydowskiej gazecie "Atlanta Jewish Times", by Benjamin Netanyahu użył agentów Mossadu ukrytych USA, dla zabicia prezydenta Obamy17Napisałem wówczas tekst zatytułowany „Czy Żydzi rzadzą światem”. Natychmiast zostałem oskarżony o krypto-antysemityzm i nazwany szubrawcem. Ten komentarz bez wątpienia był prowokacyjny. Napisałem w odpowiedzi, że „... to jest typowa metoda atakowania krytyków. Popisywać się niesłychanym chamstwem, by w reakcjach zyskać nowe dowody "antysemityzmu"....”. Niedługo potem komentarz zniknął (najwyraźniej usunięty przez autora). Szybkość reakcji i późniejsze zniknięcie autora każą przypuszczać, że to nie był przypadkowy bloger, ale ktoś, kto akurat 'pełnił dyżur'.

Żydzi to naród inteligentny, co można stwierdzić po ich ilości wśród laureatów nagród Nobla. Nie można więc się dziwić, że są aktywni także w organizacjach, które wydają się kierować tym bajzlem18. Nie są jednak znane żadne dane, które by wskazywały na to, że to zaangażowanie ma związek z ich narodowością. Z tego, że akurat Marks, Marcuse czy Friedman byli Żydami nie można wyciągać wniosków w poruszanych tu kwestiach, tak jak nie czynimy tego w przypadku Einsteina, czy Bohra (Marks był zresztą oskarżany o antysemityzm). Może tylko tyle, że w przeciwieństwie do Polaków, Żydzi zwykli pomagać sobie wzajemnie, co w naturalny sposób wzmacnia ich pozycję.

Jeśli nie Żydzi, to kto? Źli ludzie. Jest wśród nich prawdopodobnie także jeden Polak (choć nie wątpię, że antysemici wytropią jakichś jego żydowskich przodków ;-)).

 

 

Zakończenie

 

1. Opisana powyżej historia dobrze pasuje do opisanego w pierwszej części scenariusza. Aby upewnić się, że mamy do czynienia z agresją, wystarczyłoby spróbować coś zrobić coś wbrew domniemanym planom władców i zobaczyć, jaka będzie reakcja. Na szczęście nie musimy tego robić samemu (przy obecnych rządach to zresztą niemożliwe). Węgrzy spróbowali:

2. Historia ta opiera się na faktach, ale przedstawiona interpretacja nie jest jedynie możliwą. Podstawowym błędem, jaki robią zwolennicy teorii spiskowych (nie uważam, by mój tekst do takowych się zaliczał) jest brak myślenia wariantowego. Tymczasem efektywne działania zawsze uwzględniają kilka możliwych wariantów rozwoju sytuacji. Nie wiemy na przykład, czy marksiści mieli coś wspólnego z zabójstwem Kennedy'ego, ani na ile przyczynili się do rewolty z 1968 roku. Ale wiemy, że co najmniej ją wykorzystali do swoich celów.

3. W przeszłości wiele było konfliktów między wyznawcami różnych religii. Jednak dopiero Oświecenie przyniosło walkę z religią jako taką. Jeśli chce się złamać opór społeczeństwa, to religia jako wartość integrująca jest naturalną przeszkodą. Choćby dlatego, że łatwiej zniszczyć lub podporządkować struktury świeckie. Flirt agnostyków-patriotów z Kościołem Katolickim jest więc zupełnie zrozumiały. W przeciwieństwie do ataków na Kościół i religię ludzi, którzy zdają się stać z tej samej strony barykady (nie można wykluczyć tego, że czasem chodzi o dywersję).


 

PS.

Pomimo podzielenia na kawałki tekst wyszedł dość długi (sorry – mam nadzieję, że przynajmniej jest ciekawy). Dlatego skupiłem się na kontekście międzynarodowym, pozostawiając szczegóły dotyczące sytuacji w naszym kraju do ostatniego odcinka tekstu (opublikuję go za tydzień).

 

Przypisy

1Tak działa „składka ZUS”. Taki też charakter mają na przykład wprowadzone opłaty śmieciowe.

3Chodzi o niższy od możliwego do osiągnięcia poziom rozwoju, jako skutek polityki Balcerowicza. Pisałem o tym poprzednio.

4Polska jako „prymus przemian” płaci wyjątkowo dużo: http://www.uniaeuropejska.org/kto-placi-najwiecej-za-obsluge-dlugu-publicznegoya

5Wspomniana wcześniej książka profesora Kierżuna opisuje współczesne formy tego wyzysku, którego jesteśmy ofiarami.

6 Temat ten podejmuje też Grzegorz Górny w ważnym tekście pod tytułem „Kto zdobędzie nowożytne areopagi”: „Gramsci uważał, że pierwszoplanowym zadaniem lewicy nie jest zdobycie władzy i zmiana ustroju, bo przy panującej na Zachodzie mentalności i strukturze społecznej nie ma ona szans na długie utrzymanie się. Głównym celem jest więc zmiana świadomości zbiorowej w ten sposób, aby władza sama dostała się w ręce lewicy.... Włoski marksista kreślił następujący plan działania: trzeba przejmować i przekształcać szkoły, uczelnie, czasopisma, gazety, teatr, kino, sztukę. Należy opanować ośrodki opiniotwórcze (owe "nowożytne areopagi") po to, by zmienić dominującą kulturę, a przede wszystkim wyrugować z niej wpływy chrześcijaństwa. Formowany przez nową kulturę człowiek przyszłości, wyzwolony od miazmatów religii, miał zostać tak ukształtowany, by sam, bez przymusu państwa, przyjął komunistyczne postulaty jako swoje....”

7Na łamach Saturday Review of Education. Pełna chronologia rugowania Boga z Ameryki:http://blottingoutgod.com/category/american-history/

111976 rok

12Szczegółowy opis tych działań to temat na odrębny artykuł. Temat ten poruszyłem w artykule: „Spoleczenstwoinwestorów”, w którym zauważam między innymi „Giełda stała się sposobem, w jaki społeczeństwo mogło uczestniczyć w tym boomie. Wkrótce jednak ten amerykański sen zaczął powoli zmieniać się w koszmar.” . O tym, że mamy do czynienia ze sterowanym procesem może świadczyć na przykład internetowa bańka spekulacyjna. Jej początek to wejście Netscape na giełdę. Wbrew przepisom dopuszczono do obrotu firmę, która nie sprzedawała niczego!

13Czasem wręcz pożytecznym. Na Wall Street zrodziło się stwierdzenie: „chciwość jest cnotą”.

14„Grzech” i „struktury grzechu” to kategorie, które nie są często stosowane do sytuacji współczesnego świata. Trudno jednak dojść do głębokiego zrozumienia oglądanej przez nas rzeczywistości bez nazwania po imieniu korzeni nękającego nas zła. Z pewnością można mówić o „egoizmie” i „krótkowzroczności”; można odwoływać się do „błędnych rachub politycznych” i „nieroztropnych decyzji gospodarczych”. W każdej z tego rodzaju ocen dochodzi do głosu kryterium natury etyczno-moralnej. [Jan Paweł II, „ENCYKLIKA SOLLICITUDO REI SOCIALIS ”].

15„Czytając konserwatywną publicystykę często odnosi się wrażenie, iż przedmiotem jej krytyki nie jest rzeczywisty nowoczesny świat, tylko jakaś jego karykatura istniejąca jedynie w wyobraźni autorów. Przypisywane są mu cechy, których nie posiada. Stosuje się przy tym nierzadko instrumentarium pojęciowe zaczerpnięte ze sfery religii, co zupełnie zamazuje obraz.” [http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,5762 ]

16To niechlubni bohaterowie słynnej książki „Wojna o pieniądz”.

17Obama był oskarżany o nieprzychylną wobec Izraela postawę, gdyż nie chciał zaatakować Iranu.

 

KOMENTARZE

  • @. . 23:31:22
    Super tekst. Warto wiedzieć, że ta wojna nie toczy się gdzieś tam daleko, ale całkiem blisko, w nas, czy na nE, gdzie przybiera na sile. To zło w postaci agentów wpływu, manipulatorow, satanistów wydaje się, że tryumuje, ale tak nie jest. Bramy piekielne go nie przemogą
  • @.Jerzy Wawro
    Zasłużona piątka i gratulacje.
  • @radzioron 06:49:56
    1. W naszej rzeczywistości najbardziej widać osoby, które zapewniają, że mają argumenty ;-). Wierzę.

    2. Bardzo, ale to bardzo byłbym zainteresowany jakimkolwiek uzasadnieniem dla alternatywnego obrazu rzeczywistości, jaki wyłania się z przekazu mediów głównego nurtu (który zresztą w Polsce wydaje się mieć źródło w SMS'ach rozsyłanych z centrali naszej Partii Miłości). Czasem rozmawiam z ludźmi, słyszę cytaty wprost z telewizyjnych wiadomości i nadziwić się nie mogę. Ja uważam, że mój opis jest bliższy prawdy.

    3. Łamanie oporu przez podział to byłaby jakaś dziwna taktyka. Niemcy podzielili Polaków na folksdojczów i resztę. Czy to zmniejszyło, czy zwiększyło opór? Komuniści dzielili na partyjnych i resztę. Jakoś to nie przeszkodziło w powstaniu "Solidarności". Platforma podobnie: dzieli na bydło i zaradnych. I mam nadzieję, że efekt będzie podobny. Odnoszenie zaś tego do religii jest horrendalnym nieporozumieniem.
    Religia zawsze stanowi niezależne od bieżących wpływów odniesienie.
  • @radzioron 08:17:04
    1. Dokonuje Pan jawnej manipulacji. Ja nie zaliczam się do "prawdziwych Patriotów Katolików" (myślę, że do wspomnianych narodowców czujemy podobną awersję), ale tym bardziej nie chcę mieć nic wspólnego z tymi, którzy na Krakowskim Przedmieściu stali po drugiej stronie barykady. Jak sądzę podobne poglądy ma zdecydowana większość naszego społeczeństwa. Pan tymczasem przedstawia to tak, jakby tej większości nie było.

    2. Pańska postawa jest niestety tak samo skrajna, jak ta "obrońców krzyża". I tak samo usiłuje Pan stawiać się w roli wyraziciela poglądów jakiejś większej grupy. Na jakiej podstawie? Obrońcy krzyża są przekonani, że stoi za nimi racja narodowa. Pan (tak jak Panu podobni) uważa, że stoi za Panem racja intelektualna. A ja uważam, że to mitomaństwo do n-tej potęgi. Pustka intelektualna, która jest oczywista w przypadku takich ludzi jak Hartman czy Środa wyłazi też z pańskich wypowiedzi jak słoma z butów.

    3. Ta pustka intelektualna przejawia się miedzy innymi w tym, że milcząco zakłada Pan iż jedność w społeczeństwie jest wartością. Ja się nie dziwię, że Pan tak sądzi. Wszak media i politycy słabnącej partii miłości usiłują od pewnego czasu wbić to nam w głowę. Dziwię się jedynie, że potrafi Pan pogodzić przyjmowanie takich poglądów z ambicjami do posiadania własnego zdania.

    4. W kwestii "świata bez religii" polecam dzieła M. Eliade lub teksty Kołakowskiego na temat religii. Ja poprzestanę na zauważeniu, że nie póki co ja przyjmując świat z religią odnoszę się do realiów, a pański "świat bez religii" istnieje tylko w pańskich marzeniach. A z marzeniami nie ma się co spierać.
  • GODZIWE WYNAGRODZENIE ...
    Przecież z samych przypowieści Jezusa wiemy, że "godziwe" wynagrodzenie to takie, na które obie strony zgodziły się DOBROWOLNIE !!!

    (o robotnikach w winnicy)

    Tak więc Wolny Rynek w całość wypełnia "chrześcijańskość" wynagrodzeń !!!

    To "płaca minimalna" i zasiłki dla bezrobotnych są NIE CHRZEŚCIJAŃSKIE, gdyż wymagają do swojego istnienia OKRADANIA OSÓB TRZECICH !!!
  • @radzioron 09:03:17
    Myślę, że wystarczy, jeśli protokół rozbieżności ograniczymy do jednego zdania:
    ' miałem to "w d....e", i ubawiony pod pachy'

    Ja nie miałem tego w dupie, ani mnie to nie bawiło. Nie potrafię tak podchodzić do ludzkich emocji - nawet jeśli byłyby one w mojej ocenie udziałem 'głupich i nieświadomych'. Mało tego - postawa wobec takich sytuacji znamionuje moim zdaniem poziom kultury.
  • @Ultima Thule 09:09:31
    Pan znowu swoje.
    Z wskazanej przypowieści nie wynika wcale, że zgoda obu stron wystarcza.
    Z Katechizmu KK (2434):
    "Należy tak wynagradzać pracę, aby dawała człowiekowi środki na zapewnienie sobie i rodzinie godnego stanu materialnego, społecznego, kulturalnego i duchowego stosownie do wykonywanych przez każdego zajęć, wydajności pracy, a także zależnie od warunków zakładu pracy i z uwzględnieniem dobra wspólnego" (Sobór Watykański II, konst. Gaudium et spes, 67). Porozumienie stron nie wystarczy do moralnego usprawiedliwienia wysokości wynagrodzenia."
  • @radzioron 09:20:27
    Niby dlaczego czyjeś poglądy miałyby być "poglądami"? Czyżby mylił Pan nie tylko rzeczywistość z marzeniami, ale i z opowieściami o niej (jeśli cudzysłów miałby oznaczać cytat).
    Nie zbywałem Pana "poziomem kultury", tylko wyraziłem opinię na temat konkretnej postawy. Myślę, że każdy może ocenić czy słusznie.
  • @radzioron 09:03:17
    Odniosę się jeszcze do tego:
    "Jedność w społeczeństwie (mówię nie tylko o konkretnum kraju ale i o całej Ludzkości); jest wartością."

    Bo to okropna brednia, na dodatek zajeżdżająca komunizmem.
    Na dodatek kryje się za tym taka postawa, jaką prezentuje Tusk i jego banda. Gdy czuli się mocni, to nie było mowy o jedności, tylko o bydle i enerdówku. Gdy pojawiło się niebezpieczeństwo, że mogą zostać rozliczeni ze swych rządów, to nagle pojawiło się pragnienie jedności.
    Podobnie było za komuny. Czy ktoś mówił o jedności w stanie wojennym? Ona nagle stała się wartością po "Okrągłym Stole". Nie ma żadnej jedności i nie będzie. Mam przynajmniej taką nadzieję. Ja jestem w stanie znieść rządy sprzedawczyków - bo przyjmuję w pokorze rolę ofiary podbojów. Ale jeśli ewentualny przewrót zakończy się "pojednaniem" takim jak przy Okrągłym Stole, to uznam, że Polacy są beznadziejnie głupi i zrzeknę się obywatelstwa.
  • @radzioron 09:41:08
    > Jak to klasyk wyraźił; "i vice versa" :)

    U nas w piaskownicy to brzmiało "to ty jesteś głupi"
    Ja od tamtej pory nauczyłem się używać racjonalnych argumentów.
    Jak widać, Pan nie.
    Żegnam.
  • @radzioron 10:03:49
    > Zdajesz sobie Człowieku (bo chyba jesteś Człowiekiem?)

    Coś mi się zdaje, że jedność ze mną nie jest dla Pana wartością. Ot i problem.....
    Na szczęście. Bo pytanie "co ma piernik do wiatraka?" ugruntowuje moją opinię, że poruszasz się Pan w obszarach, do których rozsądny człowiek nie powinien się zniżać - nawet w imię jedności.
  • Dokładnie!!!
    Liberalizm jest ideologią podboju i zniewolenia niż wolności pod którą się poszywa!
  • Polecam mój stary tekst
    http://1616.nowyekran.net/post/55935,czy-libertarianie-sa-lepsi-od-komunistow-cz-ii
  • @Jerzy Wawro 07:22:30
    Panie Jurku, przeczytałem i zaczynam rozbierać na "czynniki pierwsze" :)

    To co mnie martwi to entuzjastyczne poparcie w pierwszych komentarzach.
    Ja im nie wierzę...
  • chess 14.07.2013 11:33:38
    Bo oni dobrze skumali.

    Raz się uwłaszczywszy będą powoływali się na święte i wieczne prawo własności, czyli jakiekolwiek zmiany już nie będą możliwe.
  • @chess 11:41:12
    Mój koment był żaden. Nie odniosłem się do tekstu :P

    A co do wiarygodności to masz rację. Trzeba na nią ciężko i dłuuugo pracować. Wiem coś o tym... :)
  • @chess 11:42:54
    " Stąd ataki na katolików..."

    A kto przeprowadza te ataki ?
  • @chess 11:54:18
    Tiaaa :)
  • @radzioron 10:03:49
    Zgadzam się ze wszystkimi Twoimi komentarzami pod tym artykułem. Niestety fakt, że miliony uważają podobnie nie zniechęci autora:(
    On ma tu inne zadanie.
  • chess 14.07.2013 11:42:54
    To raczej próba zrównania Katolicyzmu z innymi wyznaniami, a potem usunięcie z życia publicznego - bo przecież jest wiele religii i wiele światopoglądów.

    SpiritoLibero 14.07.2013 11:49:29

    Nooo :) nie udawaj Greka Zorby lub innego też Greka :)))
  • @mnich zarazy 12:16:52
    Nooo :) nie udawaj Greka Zorby lub innego też Greka :))) "


    No cio... czy ja muszę wszystko wiedzieć?... :)
  • @Jerzy Wawro 09:22:24
    Ale ja zacytowałem JEZUSA ...
    Po co mi pośrednictwo kogoś, kto PRZEINACZA Jego słowa ?
    W tej przypowieści pracodawca stwierdza jedynie:

    "Przyjacielu, nie krzywdzę ciebie. Czy nie umówiłeś się ze mną o denara? Weź swoje i odejdź. Chcę dać temu ostatniemu jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czemu zepsutym okiem patrzysz, że jestem dobry?"


    Tak więc tam nie ma NIC WIĘCEJ ponad to, co napisałem i nie ma potrzeby interpretacji ...
  • @ssak 12:08:59
    Ja jednak mam nadzieję, że trudno byłoby znaleźć miliony, które mają "w d....e" ludzkie dramaty i są nimi "ubawione pod pachy".
    A swoją drogą, to może warto by podać przy takich tezach jakieś argumenty. Ktoś się tych "milionów" pytał?
    Bo mnie się wydaje, że was jest garstka: trochę niewydarzonych produktów pseudoszkolnictwa na "humanistycznych" kierunkach uniwersyteckich.
  • @Ultima Thule 14:57:56
    Czy stąd wynika, że ten denar to nie była godziwa zapłata?
    Najwyraźniej więc to Pan manipuluje.
  • Wojna
    Artykuły Jerzego Wawry są często bardzo inspirujące, zmuszające do rozmaitych refleksji na temat współczesnego, naszego świata.

    Zawsze myślałem i nadal mam taką nadzieję, że Jurek będzie jednym z głównych duchowych przywódców społeczności NE (i oczywiście dla mnie)
    Mam nadzieję, że w końcu się dogadamy.

    Temat wojny od niepamiętnych czasów naszej cywilizacji zawsze dominował Wymaga to być może osobnej rozprawy czy artykułu.

    Wojna zawsze była formą walki o byt. O dominację, wpływy i dobra - w szerokim pojęciu tego słowa.
    Wojna jest i była formą walki o dobra materialne ale nie tylko.
    Dobra duchowe również. Wojny religijne, krzyżowe - są najlepszym tego przykładem. Chodziło przecież zawsze o wartości czyjeś - do nabycia.

    Jaki byłby dzisiejszy świat bez wojen. Dlaczego upadła demokracja Grecka. Jak i na czym powstało Cesarstwo Rzymskie - dlaczego upadło?

    Czym byłaby Rosja - gdyby nie nieustanne wojny zaborcze.?

    Czym Wielka Brytania, Francja, Hiszpania - gdyby nie wony kolonialne.?
    Nawet Portugalia - niewielki kraj na obrzeżach Europy była kiedyś potęgą kolonialną - a teraz?

    Historia Narodu Niemieckiego. Czym byłyby Niemcy, gdyby nie Bismarck, wojny światowe.

    Oczywiście formy walki zmieniły się na przestrzeni dziejów. Dawniej zwyciężała siła fizyczna - przy pomocy łuku, miecza, dzidy - często konia.
    Potem era prochu, karabinów, broni pancernej, atomowej.

    Obecnie wojuje się za pomocą pieniądza, technologii oraz informacji (a raczej formy jej przekazu czy manipulacji). Wojny tradycyjne a nawet samo zabijanie ludzie - to żaden przecież interes. Współczesna wojna
    dąży do zniewolenia i całkowitego uzależnienia społeczeństw.

    Taki jest ten nasz świat. Oparty o różne formy wojny i nieustannej walki

    Zadaniem ludzi myślących - jest znaleźć skuteczną broń - aby uchronić naszą cywilizację od zagłady. Wspólna wiara i wartości są podstawą obrony. To nasza baza wyjściowa.
  • autor
    jest urodzonym marksista
  • @Jerzy Wawro
    Tekst jest autorskim widzeniem rzeczywistości.
    W zasadzie - nie ma się do czego odnieść; jest tak obły, że nie ma punktu zaczepienia.
    No może poza jednym:
    Religia może być zarówno czynnikiem integrującym (jeden system wartości - uznany przez wszystkich), a może też być powodem podziałów. Ale to odpowiada multi-kulti.
    I to wszystko.
  • @Jerzy Wawro 15:09:02
    >Ja jednak mam nadzieję, że trudno byłoby znaleźć miliony, które mają "w d....e" ludzkie dramaty i są nimi "ubawione pod pachy".

    Ludzkie dramaty pomylił Pan z farsą, gdzie krzyż jest jedynie rekwizytem.
    Co do reszty komentarza, to mogę się zgodzić z jednym -wydaje się Panu.
  • @Jerzy Wawro 09:38:28
    No i tym sposobem zidentyfikował Pan jegomościa i jego wartości. Jegomościa, który jest bardzo reprezentatywny na tym forum.
  • @SpiritoLibero 11:49:29
    //A kto przeprowadza te ataki ?//

    - Ty ze zgrają satanistów i palikociarzy. Ale nie macie szans na zwycięstwo.
  • @Ryszard Opara 15:39:17
    //Zawsze myślałem i nadal mam taką nadzieję, że Jurek będzie jednym z głównych duchowych przywódców społeczności NE//

    - nie wierzę własnym oczom. Pan to na poważnie? Przecież duchowe przywództwo nE jest już dawno zajęte i to przez przeciwników pana Wawro.

    //Zadaniem ludzi myślących - jest znaleźć skuteczną broń - aby uchronić naszą cywilizację od zagłady. Wspólna wiara i wartości są podstawą obrony. To nasza baza wyjściowa.//

    - to dlatego SpiritoLibero i Wojtas tak zaciekle atakują podstawy tej naszej cywilizacji, tu na nE? Walczą z wartościami chrześcijańskimi i Kościołem Katolickim?
  • @ssak 17:25:32
    Dramaty ludzkie są niestety często bardzo subiektywnym przeżyciem. Dla ludzi pozbawionych empatii (czyli po prostu chamów) krzyż może być rekwizytem. Być może byli tacy także wśród obrońców krzyża na Krakowskim Przedmieściu. Na pewno zaliczyć do nich należy tych, którzy tych ludzi atakowali i atakują w niewybredny sposób.
    Ale bardzo dziękuję za te komentarze, bo one napawają optymizmem.
    Widząc taki poziom intelektualny przeciwnika można być pewnym wygranej.
  • @chess, Ryszard Opara
    Tak się właśnie zastanawiam, czy jest szansa, by NE przynajmniej wrócił do poziomu sprzed kryzysu.
    Obserwuję od jakichś 2 tygodni "page rank" na stronie alexa.com:
    (http://www.alexa.com/search?q=nowyekran.net&r=home_home&p=bigtop). Rósł regularnie około 10tys dziennie. Od dwóch dni stoi na około 280tys. (przed kryzysem było około 20 tys. http://push2check.net/nowyekran.pl).
    Poniżej 100 tys można mówić o sukcesie.
    Ja wiem, że oglądalność strony to nie wszystko, ale jest to obiektywny wskaźnik.
  • @Mind Service 17:51:18
    Oni tak ze szczerości serca.....
  • Wandea
    Dzisiaj obejrzałem na TVP Historia film o Wande
    (http://www.focus.pl/dodane/publikacje/pokaz/publikacje/pierwsze-nowozytne-ludobojstwo-francuska-wandea-czyli-mistrzowie-hitlera/nc/1/).
    Film jest wstrząsający, bo mówi bez ogródek o tym, co się wówczas stało.
    A były tam i krematoria i mydło z ludzi i czystki etniczne i mordowanie dzieci.
    Słowem taki Wołyń 1500 lat wcześniej.
    Urządzono tą kaźń w imię postępu (a jakże) chłopom broniącym wiary chrześcijańskiej.
    Uderzyła mnie jedna wypowiedź - jakiegoś nadętego historyka z Paryża: w imię JEDNOŚCI narodu nie należy do tego wracać!!! Zresztą przez blisko 200 lat był to we Francji temat tabu.
  • @Jerzy Wawro 19:36:18
    Taka różnica: jeżeli tylko akceptuje się prawo innych do posiadania swojego zdania to nie powinno to stanowić problemu, natomiast problem jest jeżeli ktoś uważa swój pogląd za jedyny i słuszny i narzuca go wszystkim dookoła - vide polityka redakcyjna nE.
  • @Mind Service 19:41:44
    Nowy RedNacz niestety ma to samo, czym straszył ŁŁ: mieszanie roli moderatora, arbitra, blogera i redaktora. Miejmy nadzieję, że to okres przejściowy (szczerze mu tego życzę).

    PS.
    Errata do mojego komentarza: oczywiście ma być 150 lat a nie 1500 (czyli to stosunkowo świeża historia).
  • jak sie promuje 3obieg.pl?
    Na przykład tworząc strony takie jak ta:
    http://3obieg.pl/racjonalizm-a-religijnosc - pełnej cytatów z "Faktów i mitów".
    Wybrałem jeden - ewidentnej ofiary systemu edukacyjnego:
    "To, że na świecie nie istnieje żaden
    Bóg ani nawet filozoficzny absolut
    itp., stale udowadniają coraz
    to nowe odkrycia naukowe, począwszy
    od oświecenia, kiedy odkryto
    epokową zasadę zachowania masy
    i energii. Z zasady tej wynika niepodważalny
    fakt, że wszelka masa
    i energia, czyli materia tworząca
    nasz świat (i kosmos) „zachowuje
    się” w ten sposób, że nigdy i nigdzie
    nie zanika ani nigdy i nigdzie
    nie powstaje z niczego."
  • @Jerzy Wawro 20:09:13
    //jak sie promuje 3obieg.pl?
    Na przykład tworząc strony takie jak ta:
    http://3obieg.pl/racjonalizm-a-religijnosc - pełnej cytatów z "Faktów i mitów". //

    -niech sobie takie notki będą, także na nE, jesteśmy przecież tolerancyjni; ale jak takie poglądy są promowane a wartości chrześcijańskie i KRK zwalczany to nie ma to nic wspólnego z dążeniem do prawdy i tolerancją a z kłamstwem i indoktrynacją.
  • @Jerzy Wawro 20:09:13
    A w fizyce, ostatnio nawet mainstreamowej, pojawiają się stwierdzenia:
    "nie ma cząstek, są tylko pola".

    Ciekawe, że pierwszym, który tak twierdził, był Polak w latach 30-tych.
    Może Pan poszuka, kto?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

ULUBIENI AUTORZY

więcej