Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
217 postów 5030 komentarzy

Wiek XXI to już teraz

Jerzy Wawro - Rewolucja naukowo techniczna przechodzi w fazę, w której jej społeczne skutki będą coraz większe. Świat jest na zakręcie. Przestańmy więc myśleć o jego dogonieniu ale szukajmy optymalnej ścieżki rozwoju.

A więc wojna (2). Agresja ekonomiczna.

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

"Istnieją, tuż obok siebie, dwie Polski – a jeśli istnieją dwie Polski, to muszą też istnieć dwa narody Polaków. Te narody oddzieliły się od siebie i zaczęły wieść życie osobne kilkaset lat temu. Jeden to naród patriotów, drugi – naród kolaborantów."

Z uwagi na obszerność zagadnienia, druga część wojennej relacji została podzielona na dwa fragmenty. Pierwszy dotyczy gospodarki, a drugi będzie o ideologii.

Szczegóły agresji ekonomicznej, jakiej padliśmy ofiarami, opisał profesor Witold Kierżun w książce „ Patologia transformacji ” . Ja skupię się na jednym tylko aspekcie: kolaboracji fałszywych elit. Bez wsparcia kolaborantów ta agresja nie byłaby możliwa .

Jednym z motywów, które skłoniły mnie do napisania tego tekstu była wstrząsająca relacja z wypowiedzi profesora Gomułki na temat OFE: „ Podkreślał, że zarzuty wobec OFE - obciążanie budżetu - mają polityczny charakter. Tłumaczył, że przekazywane do funduszy pieniądze nie pochodzą z długu zaciąganego przez państwo, ale ze składek obywateli”. Rzeczywiście składki obywateli idą do OFE, ale rząd musi pokryć powstający przez to deficyt w ZUS, zadłużając się przy tej okazji. Profesor ekonomii na pewno doskonale to rozumie. Czemu więc sięga po typową dla przyłapanych w III RP złodziei mantrę: 'to sprawa polityczna' ? Przecież to banalne zagadnienie rachunkowe.

W dziejach militarnych podbojów często występuje motyw składania daniny z tego, co ofiary inwazji mają najcenniejszego. A co poza rozumem może mieć do ofiarowania naukowiec? Drugą stroną tego medalu jest panowanie kłamstwa, które jest fundamentem III RP i czyni społeczeństwo bezbronnym wobec agresorów. To kłamstwo nie zawsze ma tak bezczelny charakter, jak w cytowanej powyżej wypowiedzi. Najczęściej mamy do czynienia mąceniem, które ma nas przekonać, że gospodarka jest na tyle skomplikowana, że powinniśmy całkowicie zaufać „fachowcom”.

 

Dlaczego Polacy są biedni?

 

Na to proste pytanie fachowcy podają równie proste odpowiedzi, które bezkrytycznie przyjmujemy. Na początku transformacji wmawiano nam, że to wina naszego lenistwa. Konkretnie chodzi o mniejszą wydajność pracy. No bo bogactwo z pracy się bierze, a skoro Polacy nie potrafią pracować......

To jest tak oczywista nieprawda, że nie ma nad czym się rozwodzić. Zresztą od początku tkwiło w tym pewne oszustwo. Ekonomiści mówiąc o wydajności pracy, mieli na myśli wielkość statystyczną: wartość, którą wypracowuje przeciętny pracownik (PKB/pracownika). We współczesnej gospodarce o wielkości PKB decyduje ład społeczny gospodarczy – w stopniu daleko większym niż indywidualna pracowitość. Nie trzeba być ekonomistą, by to zrozumieć. Jeden z anonimowychblogerów ujął to w jednym prostym zdaniu: „Przyczyną wszystkich bolączek ekonomicznych Polski i Polaków jest  niski stopień powiązania,  między pracowitością, pomysłowością i aktywnością z jednej strony, a uzyskiwanym efektem ekonomicznym z drugiej”. Czy ekonomiści tego nie wiedzą? Nie rozumieją? A może ich opowieści o PKB, to tylko opis zagadnienia z innego punktu widzenia?

Śmiem w to wątpić. Bez trudu można znaleźć informacje, które pokazują, jak słaby jest związek między pracą a PKB. Poniżej dla przykładu podaję zestawienie, pokazujące jak niski (i malejący) jest w Polsce procent udziału zarobków pracowniczych w PKB:


 

Popatrzmy na to z innej strony. Zamożność społeczeństwa zależy od zdolności zaspokajania swoich potrzeb. Rolnik produkuje żywność, murarz buduje domy, drogowiec drogi etc.... Im więcej potrzeb, tym więcej się produkuje i tym jesteśmy bogatsi (pod warunkiem, że te potrzeby jesteśmy w stanie zaspokoić samodzielnie). W zunifikowanym świecie potrzeby Polaka wydają się takie same jak potrzeby Brytyjczyka. Obserwowane różnice w zamożności powinny więc być przedmiotem poważnych badań. Dlaczego więc nasze fałszywe elity karmią nas kłamstwem, zamiast poszukiwać rzeczywistych przyczyn i próbować je usunąć? Może dlatego, że jeśli pominiemy wszystkie pozorne i łatwe do wyeliminowania przyczyny nędzy, to pozostaje tylko jedna: jesteśmy biedni, bo tak ma być. Zresztą nie przesadzajmy z tą biedą. Są narody biedniejsze i są bogatsze. Przeciętny Brytyjczyk jest bogatszy od przeciętnego Polaka, ale Polak jest bogatszy od Albańczyka. Dlaczego? Można wskazywać na historię, czy inne obiektywne przyczyny takiego stanu rzeczy. Ale co najmniej tak samo uprawnione jest stwierdzenie, że poziom zamożności społeczeństw został zoptymalizowany na granicy akceptowalności. Może nikomu nie zależy na masowych rozruchach i mamy akurat 5.5 mln żyjących w nędzy obywateli, bo przy poziomie 6mln zaczęłyby się protesty?

Spiskowa teoria dziejów? Nie jest możliwe tak precyzyjne 'zarządzanie' społeczeństwem?

Strach przed takimi zarzutami nie może nas powstrzymywać przed rozważeniem tej hipotezy.

 

Dlaczego państwa stają się coraz bardziej totalitarne?

 

O tym jak bardzo zachowania społeczeństw są przewidywalne wiedzą doskonale właściciele wielkich sieci handlowych. Nikt nie wydaje fortuny na budowę galerii handlowej „w ciemno”. Poniżej przykładowe dane dotyczące rozwoju sieci Tesco w Polsce:

Rok

Sumaryczna liczba sklepów

Całkowita powierzchnia sprzedaży w m2

Obroty w mld zł

Miesięczne obroty w zł w przeliczeniu na 1 m2 powierzchni sprzedaży

Średnie obroty miesięczne w zł w przeliczeniu na jeden sklep

2012

442

888 030

11

1 032

2 073 906

2011

405

761 000

10,1

1 106

2 078 189

2010

359

708 000

9,3

1 095

2 158 774

2009

328

691 000

8,7

1 049

2 210 366

2008

291

640 100

7,9

1 028

2 262 314

2007

264

535 000

6,5

1 012

2 051 768

2006

116

427 300

5,35

1 043

3 843 391

Źródło: Janusz Dąbrowski, „Zagrożenia lokalnego biznesu płynące z rozwoju hipermarketów na przykładzie miasta Jarosławia

 

Te dane są niesamowite. Pomimo dynamicznego rozwoju sieci, obrót miesięczny na metr powierzchni od siedmiu lat waha się w granicy kilku procent. Oczywiście trudniej przewidzieć zachowania całego społeczeństwa niż potencjalnych klientów supermarketów. Czy jednak jest to znacząca różnica jakościowa? Komputery się przegrzeją z powodu większej ilości danych? A może ktoś sądzi, że brak jest wystarczających danych? Skąd się zatem biorą totalitarne zapędy wszystkich państw zachodu? Zbiera się tak szczegółowe informacje o obywatelach w ramach hobby lub zamiłowania do biurokracji?

Grzegorz Kołodko w swoim opracowaniu „Sukces na dwie trzecie”, krytykując Leszka Balcerowicza, pisał na temat prognoz gospodarczych z czasów jego panowania: „Były one osadzone w dobrym rozpoznaniu realiów polskiej gospodarki i jej zewnętrznego otoczenia. Tak więc skoro realia ukształtowały się mniej korzystnie, mamy do czynienia z błędami polityki a nie prognozy”. A mówimy o sytuacji sprzed 10-20 lat!

 

Zarządzanie kryzysami

 

Przez ostatnie lata mogliśmy wielokrotnie „na żywo” obserwować manipulacje całymi społeczeństwami. Dlaczego mamy uważać, że akurat nas to nie dotyczy? Bo my jesteśmy przyjaciele Ameryki? Ktoś miał wolnych kilkadziesiąt milionów, więc postanowił zrobić fundację, która z braku innych potrzeb skupiła się na szkoleniu wybrańców z Europy Wschodniej? Zupełnie przypadkiem jeden z tych wybrańców postanowił podpisać swym nazwiskiem podsunięty mu plan transformacji. Zupełnie przypadkiem też wspomniane przez G. Kołodkę rozbieżności rosną, gdy tylko ten wybraniec zyskuje wpływ na gospodarkę:
 

Rysunek 1: Narastający wzrost PKB - rzeczywisty (niebieski) i możliwy do osiągnięcia (na podstawie opracowania G. Kołodki).

 

Te działania zostały otoczone przez elity informacyjnym parasolem ochronnym. Próżno na przykład znaleźć jakiekolwiek rzetelne opracowanie dotyczące przyczyn hiperinflacji z 1990 roku1. Staże odbyte przez Balcerowicza w USA bez wątpienia pozwoliły mu przyswoić sobie ideę okradania społeczeństwa przy pomocy inflacji. Co więc robi? Oddajmy mu głos: "Wzrost cen dotowanych nośników energii musiał być na tyle duży, żeby nie trzeba było przez co najmniej kilka miesięcy dokonywać kolejnych podwyżek. Poziom ustalona następująco: ceny węgla i gazu podwyższono czterokrotnie, elektryczności trzykrotnie, taryfy kolejowe pasażerskie o 250 % zaś towarowe dwukrotnie. Dzięki temu ceny w następnych miesiącach mogły rosnąć znacznie wolniej."

Efekty pokazałem na poniższym wykresie:

Wykres inflacji za poszczególne miesiące 1989 roku i początku roku 1990 (na podstawie danych GUS). Zaznaczone punkty wskazują impulsy inflacyjne:

  • A: sierpień 1989 - M. Rakowski uwalnia ceny żywności.
  • B: październik 1989 - następuje automatyczna, kwartalna indeksacja płac (zgodnie z ustaleniami "Okrągłego stołu"); później podniesiono także renty i emerytury;
  • C: Drastyczne podniesienie cen urzędowych przez Balcerowicza (znacząco wyprzedzające rejestrowaną inflację).

Tego wykresu nie znajdziemy w żadnym naukowym opracowaniu ani tym bardziej w żadnej z gazet wielbiących Balcerowicza jako rycerza walczącego z inflacją. Jak wynika z tego wykresu - to Balcerowicz hiperinflację wywołał!  

 

Wojna polsko-polska?  

 

Najnowszą historię Polski można zrozumieć w pełni dopiero w kontekście międzynarodowym. Ostatnio pojawiło się kilka demaskatorskich książek, pokazujących różne aspekty toczącej się wojny. Najgłośniejsze z nich to „Doktryna szoku” N. Klein oraz „Wojna o pieniądz” Songa Hongbinga. Dobrze udokumentowane fakty układają się w jedną całość. Wyłania się z nich jasny obraz zniewalania społeczeństw w imię bezgranicznej chciwości. Ludzie okłamywani przez elity i mamieni ideologiami (najczęściej liberalizmem) nie potrafią zauważyć zagrożenia, póki nie jest już za późno. Ilustracją do tej sytuacji niech będzie piosenka Jacka Kaczmarskiego:

Jakim prawem starcy ludojady
Przyrządzają sobie tę kanapkę
Wrzeszczę przygnieciony i bezradny
Wciskam w tłuste masło łapki
Jeszcze sokiem z cytryn mnie spryskują
Żebym przed spożyciem skurczył się
Przecież ktoś się musi za mną ująć
Tak po prostu wszak nie zjedzą mnie!

 

 

 

Drastyczna wymowa wspomnianych książek może być i jest łagodzona poprzez wskazywanie ich jednostronności. Opierają się one na wyselekcjonowanych faktach opatrzonych stronniczym komentarzem. Może jednak to tylko spiskowe teorie, które pojawiają się z powodu braku pełnej wiedzy? Jak wykazać, że obserwowane problemy nie są wynikiem błędnych decyzji i obiektywnych czynników? Wystarczy skonfrontować opisane historie z tym, co przeżywamy w Polsce. Jeśli ktoś na przykład nie czytał książki Naomi Klein, to może poprzestać na krótkim streszczeniu dokonanym przez Leszka Balcerowicza: „ Stwarza to szczególnie korzystne warunki dla technokratów, którzy zajmują odpowiedzialne stanowiska polityczne i walnie zwiększa szanse zaakceptowania trudnych środków polityki gospodarczej, które normalnie mogłyby napotkać opór, jako niezbędnych wyrzeczeń ” . Tyle, że to nie jest recenzja książki N. Klein, ale..... opis reform wykonanych w Polsce! Oczywiście Balcerowicz twierdzi, że te wyrzeczenia są konieczne w imię dobra wspólnego, a ja jestem w stanie uwierzyć w to, że on w to wierzy. Nie jestem jednak w stanie uwierzyć, że zdanie to podzielają nasze elity i wszyscy nasi naukowcy. Czemu milczą, podobnie jak epatujący nas śladami polskości na całym świecie media? Czyż to nie jest dowód kolaboracji?   Taka postawa wiernopoddańczej kolaboracji ma w naszej historii długą tradycję. Została opisana w „Dziadach” Mickiewicza. Rację ma J.M. Rymkiewicz, który nawiązując do tego dzieła, twierdzi, że mamy w Polsce dwa narody: patriotów i kolaborantów (zob. cytat na wstępie). Jednak błędem byłoby sądzić, że to między tymi narodami toczy się jakaś polsko-polska wojna. Prawdziwy przeciwnik jest gdzie indziej......  

 

Nie myślmy, że nasi wrogowie są głupsi od nas!!  

 

Nasi kolaboranci nigdy nie kryli tego, że polski naród nie jest dla nich suwerenem. Balcerowicz posunął się nawet do napisania donosu na rząd, w którym uczestniczył (premiera Buzka). Nie należy się dziwić temu, że w Polsce są powielane schematy sprawdzone gdzie indziej. Jednym z głównych celów Margaret Thatcher było rozbicie solidarności w społeczeństwie poprzez maksymalizację nierówności (jak zauważył jeden z czołowych polityków brytyjskich – w tym samym czasie obłudnie wspierała ona polską „Solidarność”). Posłużył temu między innymi proces prywatyzacji. Podobne działania miały miejsce 10 lat później w Polsce. Jednak z jedną istotną różnicą. Brytyjska prywatyzacja odbywała się z udziałem lokalnych instytucji finansowych, a ogół społeczeństwa zyskał udziały w powstałym kapitale finansowym. W Polsce było inaczej. Bank centralny skupując aktywa zagraniczne, dostarczał obcym podmiotom pieniądze, za które kupowano polskie fabryki. Doskonały mechanizm optymalizacji poziomu nędzy, o którym wspomniałem na początku. Widać przy okazji, jak kluczową rolę odgrywa w tych działaniach system finansowy.

 

Casus Wilsona

 

We wspomnianej książce „ Wojna o pieniądz ” poczesne miejsce zajmują zmagania o prawo do emisji pieniądza w USA. Trwało to ponad sto lat. Sukces bankierom zapewniło dopiero wykreowanie wykształconego ignoranta - Woodrowa Wilsona - na prezydenta. Wilson pod koniec życia zrozumiał, że pełnił rolę marionetki. Ta historia do złudzenia przypomina karierę naszego Jerzego Buzka (choć w tym przypadku chyba nie ma szans na jakieś opamiętanie). Historia walki o amerykański FEB pokazuje wytrwałość i spryt bankierów, myślących w kategoriach długofalowych, przekraczających czas jednego pokolenia. Historia, którą my postrzegamy razi swą doraźnością. Z tej perspektywy wiele zdarzeń i procesów wydaje się nam głupimi. Dla przykładu niestabilność systemów finansowych zdaje się być wynikiem szeregu głupich decyzji i nieprzemyślanych rozwiązań. A przecież takie stanowisko jest całkowicie irracjonalne i sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Nasi kolaboranci chętnie posługuj ą się „brzytwą Ockhama”, twierdząc, że należy przyjąć najprostsze rozwiązanie z możliwych. Czemu nie mamy postępować tak samo w tym wypadku? No to co jest prostsze: że światem rządzą debile , czy to, że ogół społeczeństw nie orientuje się w prawdziwych mechanizmach i celach władzy?  

 

Przypisy:

1Pierwszy raz jasno o tym powiedział Tadeusz Kowalik dopiero w roku 2010 //www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/plan-balcerowicza-operacja-niepotrzebna-chybiona

 

KOMENTARZE

  • Jerzy
    Czekałem na część II z wielka niecierpliwością.

    Myślę, że powinieneś rozwinąć głoszone tutaj tezy w nowej Twojej książce. Przekonany jestem, że bedzie to hit sezonu (podobnie jak jest "wojna o pieniądz").

    Pozdrawiam i czekam na c.d.
  • Masz rację, że rozbicie solidarności społecznej
    Jest głównym powodem, że tę wojnę przegrywamy i będziemy nadal przegrywać.

    Zastanówmy się kto jest zdrajcą?

    Czy aby nie ci co pod płaszczykiem "wolności" wszelkie próby zorganizowania się Polaków nazywają socjalizmem?
  • Autor
    Jerzy,

    Znakomity artykuł - odzwierciedlający dokładnie sytuację Narodu Polskiego - a dokładnie dwóch narodów. Muszę to dokładnie przestudiować i przemyśleć - zanim odpowiem rzeczowym komentarzem.

    Na wstępie dwie uwagi:
    - dlaczego nie pokazuje się grafika pod tekstem piosenki Kaczmarskiego?
    - w ostatnim paragrafie, gdzie piszesz "historia walki o amerykański FEB" chyba chodzi o "FED" - skrót od Federal Reserve Bank?

    Pozdrawiam
  • @Ryszard Opara 10:17:18
    Artykuł jak setki innych, który niczego nie wyjaśnia i nikogo do niczego nie inspiruje. Gdyby NowyEkran miał jakąś misję narodową to na jedynce wisiałoby to: http://talbot.nowyekran.pl.nowyekran.net/post/95238,marian-reutt-robotnik-swiadomym-czlonkiem-narodu
  • Banksterzy
    maja zdolności i uprawnienia przewyższające Boga.
    Stwórca, jak podaje Biblia, zanim zaczął tworzyć świat miał choć Słowo. Chrystus by nakarmić tłumy w Kanie Galilejskiej musiał dysponować przynajmniej kilkoma rybami i jakimś gąsiorkiem wina.
    A ci panowie nic, co najwyżej kawałek papieru i trochę atramentu. Teraz to nawet myszka komputerowa wystarczy.

    Jedynym „cudotwórcą” w tej materii powinno być państwo.
    Co robi jednak państwo? Zamiast korzystać z przysługującej mu suwerenności woli pożyczać każdy grosz, który banda cwanych banksterów wydrukuje na kawałku ładnego papieru. Nie za darmo oczywiście.

    Wszelkie kryzysy ekonomiczne, wojny, postępująca bieda i rozwarstwienie społeczeństw ma źródło właśnie w tej indolencji klasy politycznej, która tak naprawdę nie jest nikim innym niż bandą agentów Lichwy. Przez nią wybieranych i opłacanych za utrzymywanie istniejącego status quo.

    Należy zlikwidować cudotwórstwo banksterów i potraktować pieniądz jako jednostkę miary. Bo tym w istocie jest.
    Dobrem realnym jest tylko ludzka praca i to co dzięki niej powstaje – towary i usługi.
    Państwo powinno przejąć z powrotem swoje nadane boskim prawem prerogatywy.

    PS. Ciekawe co za matoł dał jedynkę...
  • @SpiritoLibero 10:34:07
    Uważaj do kogo piszesz. Autor jest najbardziej zagorzałym krytykiem ilościowej teorii pieniądza na NE. Przegnał stąd już Rossakiewicza i Adamczyka. Zaraz Ci się oberwie, bo kto wchodzi w interesy nadjordańskiej zarazy (we wszystkich aspektach) zaraz od autora obrywa.
  • @nikander 10:41:17
    Dlaczego miałbym oberwać ?

    To co napisałem to najprawdziwsza prawda. Zniesie każdą krytykę.
  • @nikander 10:41:17
    Niebywałe jest to co napisałeś w tych dwóch komentach. (Talbot, nie masz z tym nic wspólnego. Nie dokonuje pośredniej krytyki)
    Jest to jedno z lepszych opracowań... to chyba za duże słowo. To po prostu jeden z najlepszych tekstów w tej konwencji blogowej na NE, na ten temat. Część pierwsza była niezła, ale to jest lepsze.

    nikander pokaż mi, że umiesz napisać takie coś w taki sposób. To widzisz nie tylko chodzi o przekonania, czy którąś prawdę, ale sposób przedstawienia jest niezmiernie ważny. To jest dobra robota i twierdze to stanowczo.

    PS
    Na do wczoraj kolegę piszesz: "nadjordańskiej zarazy"?
    To strach się kumplować...
  • @mnich zarazy 09:56:39 tak, to jest klu, i tej agentury nie brakuje również na nE
    "kto jest zdrajcą?

    Czy aby nie ci co pod płaszczykiem "wolności" wszelkie próby zorganizowania się Polaków nazywają socjalizmem?"
  • @mnich zarazy 09:56:39
    Zgadzam się całkowicie z Jerzym.

    Historia Polski, od kilkuset lat pokazuje, że wśród Narodu brakuje jedności
    To bez znaczenia, że Rzeczpospolita była kiedyś ojczyzną kilku Narodów.

    Od czasów wolnej elekcji w Królestwie rozpoczął się podział na dwa wielkie (z grubsza obozy). Jeden to naród patriotów - tych jest niewątpliwie większość; drugi to naród kolaborantów - czyli zdrajców. Nie bójmy się tego nazwać po imieniu - Zgodnie ze stanem obecnym oraz prawdą historyczną.

    Rzeczpospolita Narodów - u schyłku ery odrodzenia była najbardziej demokratycznym państwem ówczesnego świata. Była też największym zagrożeniem dla interesów i imperializmów ościennych.

    Dlatego proces podziału Narodu rozpoczął się właśnie wtedy. Rosja, Prusy, Francja, Habsburgowie, Szwedzi etc - oni wszyscy zaczęli mieszać się w sprawy Polskie. Zaczęli dobierać sobie współpracowników, którym płacili za usługi. Ci zdrajcy - to czasem wielkie arystokratyczne nazwiska.
    W ich interesie leżała słabość i brak jedności Narodu.

    I ten proces - trwa do dziś. Niemal bez przerwy. Przecież masowy Ruch Społeczny Solidarność - był protestem patriotycznej części Narodu. Ale potem - przejęli go zdrajcy Narodu (kolaboranci), którzy doprowadzili do obecnej sytuacji kraju - w ramach Transformacji Ustrojowej.

    Rezultaty działań tych zdrajców Narodu - wszyscy obecnie znamy. Nie możemy tego przecież tak zostawić. My Naród musimy to zmienić oraz rozliczyć. To być może nasza ostatnia szansa!!!
    Wiemy, że bardzo rzadko w historii Polski Naród występował zjednoczony w pracy i w boju. A jednak - nie udało się Narodu zniszczyć.
    My też nie możemy na to pozwolić - musimy walczyć.

    Należy zacząć działać wspólnie. Jest wiele jeszcze sił patriotycznych i narodowych w naszym kraju. To wielka niezniszczalna potęga.

    Początki zawsze są trudne. Mamy do dyspozycji niewiele.
    Mamy Nowy Ekran, Redakcję, Ruch Społeczny Porozumienie Narodowe.
    Mamy Referendum - które jest może pierwszym przejawem protestu narodu. Należy zacząć walczyć o Polskę. Zacznijmy od tego co mamy. Potem będzie efekt kuli śnieżnej.

    Na łamach NE (NEon24.pl) - możemy zjednoczyć nasze działania.

    Proponuję sporządzić listę "Zdrajców Narodowych" (kolaborantów) - ostatnich 24 lat. Okresu Transformacji Ustrojowej - Reformatorów, którzy okazali się w efekcie - kolaborantami - zdrajcami.

    Należy rozpocząć proces oceny ich działalności oraz ich publicznego osądzenia - nawet jeżeli "wyroki" będą miały charakter symboliczny. Możemy to zrobić np. poprzez "Sądy Obywatelskie" - proponowane niedawno przez Pana Goczyńskiego.

    Być może taka akcja, połączona z ogólnopolskim Referendum - będzie początkiem procesu zjednoczenia Narodu.

    Zapraszamy do współpracy.
  • @Ryszard Opara 11:37:00
    " Proponuję sporządzić listę "Zdrajców Narodowych" (kolaborantów) - ostatnich 24 lat. "

    Należy cofnąć się jeszcze dalej.
    Po stanie wojennym bolszewiccy spryciarze podmienili nam elity Solidarności i w Magdalence pili już ze swoimi Michnikami i Geremkami.
  • @Ryszard Opara 11:37:00
    Przede wszystkim trzeba dać Panu Jerzemu skończyć myśl. Był 1/1, to jest 1/2, będzie 2/2 i chyba trzy. Dawno nie byłem tak zainteresowany, żebym na coś czekał, żeby przeczytać..
  • Ryszard Opara 07.07.2013 11:37:00
    Też tak uważam:

    "Być może taka akcja, połączona z ogólnopolskim Referendum - będzie początkiem procesu zjednoczenia Narodu."

    Może w końcu Polacy uwierzą, że mogą o sobie decydować.

    Pozdrawiam
  • @nikander 10:41:17
    1. Nie wiem, dlaczego odszedł stąd J. Rossakiewicz (Adamczyka zupełnie nie kojarzę). Przy okazji go zapytam (ostatnio widziałem go w zespole projektującym polską walutę lokalną).
    2. Ilościowa Teoria Pieniądza jest podstawą obecnego, złodziejskiego systemu i rzeczywiście krytykowałem NAF za to, że z tą teorią nie zrywa. Skoro sądzisz, że z powodu zbyt małej koszerności, to Twój problem.,
  • @SpiritoLibero 10:34:07
    Zgadzam się z tym, że działalność "banksterów" jest szkodliwa, ale nie z tym, że 'jedynym „cudotwórcą” w tej materii powinno być państwo'. Jestem zwolennikiem waluty lokalnej.
  • @SpiritoLibero 11:48:58, @Ryszard Opara 11:37:00
    > Proponuję sporządzić listę "Zdrajców Narodowych" (kolaborantów)

    O tym będzie w ostatniej części tekstu :-).
  • @Jerzy Wawro 12:13:31
    A kto miałby tę walutę emitować ?
    Na jakim obszarze i z czyjego upoważnienia ?
  • @SpiritoLibero 12:17:59
    Emitentem mogą być samorządu lub prywatne instytucje. Nie jest potrzebne żadne upoważnienie. A terytorium takie, na jakim ludzie chcieliby z takiej waluty korzystać. Słowem jeśli pieniądz nie jest oparty na długu, to nie ma powodu dla utrzymywania monopolu państwa.
  • @Jerzy Wawro 12:28:49
    Koncepcja utopijna i szkodliwa.
    Samorządy mogą co najwyżej emitować obligacje w celu realizacji określonych zadań.

    Emisja pieniądza z bardzo wielu powodów musi pozostać w rękach państwa.
    Ale państwa suwerennego, nie korzystającego z żadnych "rynków finansowych", którym płacimy ok. 50 mld rocznie haraczu ( a dług pozostaje niezmienny )
    Tylko, że "starsi i mądrzejsi" na to nie pozwolą.
    Prezydent Kennedy jak zabrał się za FED ( instytucję jak najbardziej prywatną ) to zaraz spotkał na swojej drodze w Dallas sfrustrowanego "wariata"

    Kadafi nie chciał płacić haraczu do cwaniaczków z MFW i Banku Światowego to nagle zachorował na ciężka i nieuleczalną chorobę - tyranię objawiającą się zbrodniami na własnym narodzie.

    Tylko suwerenne państwo ma prawo do emisji pieniądza. Nikt więcej.
  • @SpiritoLibero 10:48:08
    Ja też uważam, że jest to najprawdziwsza prawda, ba - problem narodowy numer 1. Brak suwerenności w zakresie emisji pieniądza kosztuje nas - według różnych szacunków - około 20 mld USD rocznie!. Zatem nigdy nie będzie mi po drodze z osobnikami, którzy twierdzą, że z banksterami można się dogadać.
  • @Torin 10:56:43
    W notce @Talbot jest podstawowa przyczyna narodowego pęknięcia. Jerzy Wawro twierdzi, że unia kapitału i pracy jest "intelektualnie nieuczciwa". Takim osobnikom powinniśmy mówić WON!!! Pod płaszczykiem pięknych słów skrywają bowiem brudnojudejskie interesy.
  • @SpiritoLibero 12:47:29
    "...Tylko suwerenne państwo ma prawo do emisji pieniądza. Nikt więcej..." !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    I po tym odróżnia się patriotę od zaprzańca.
  • @SpiritoLibero 12:47:29
    Temat na dłuższą dyskusję.
    Ale jako podmiot mający zamiar prywatną walutę wydawać, mam nadzieję, że państwo mi tego nie zabroni :-).
    Powtórzę: złem jest powiązanie prywatnego prawa do emisji z zasadami pieniądza opartego na długu.
  • @nikander 12:58:30
    Mogę prosić o jakiś cytat na poparcie tych (kolejnych) kalumni?
  • @Jerzy Wawro 13:09:17
    Pogrzebię i odnajdę. Wiem tylko, że Twoją krytykę spółek właścicielsko pracowniczych odpowiedziałem notką: http://nikander.nowyekran.net/post/67383,czy-unia-kapitalu-i-pracy-jest-uczciwa-intelektualnie
  • @all
    Ponieważ ataki "nikandera" nie są ani merytoryczne, ani nawet nie odnoszą się do tekstu, chciałbym wyjaśnić przypuszczalne motywy, jakie nim kierują. Moim zdaniem jest to echo zakończenia naszej współpracy moim mailem: "...Poza tym wobec kogoś, kto pisze o "pojebie z Wadowic" to ja mogę co najwyżej zachować obojętny dystans.
    Na pewno nie będzie więc z mojej strony żadnej woli współpracy - nawet gdyby znachor okazał się wynalazcą cudownego lekarstwa na raka...."
    (chodziło mi o komentarz: http://jar.nowyekran.net/post/67007,pieniadz-oparty-na-parytecie-gospodarczym#comment_531495).
    Od tamtej pory mamy wysyp antyklerykalnych notek "nikandera" (pomijam ataki na mnie). Przykro mi, że się do tego przyczyniłem.
  • @Jerzy Wawro 13:07:31
    " ... złem jest powiązanie prywatnego prawa do emisji z zasadami pieniądza opartego na długu. "

    Dokładnie tak. Nie może być dopuszczalne w suwerennym państwie kreowanie przez prywatne banki pieniędzy z powietrza.
    Prostą operacją księgową przy pomocy myszki tworzy się coś za co my, podatnicy, płacimy niczym nie uzasadniony haracz do bankowych bandziorów.

    O jakiej " prywatnej walucie " Pan mówi ?

    Prywatnie to Pan może posłużyć się barterem żeby nie korzystać z pieniądza obciążonego długiem.

    W sumie może nie do końca zrozumiałem co ma Pan na myśli mówiąc o " prywatnym pieniądzu ".
    Na początek to właśnie trzeba by uściślić.
  • @nikander 13:15:39
    Jedyny fragment z tekstu o intelektualnej uczciwości (http://netsociety.nowyekran.net/post/65743,o-intelektualnej-uczciwosci), jaki odnosił się do popieranych przez Ciebie koncepcji:
    "Ostatnio NE mocno propaguje Nową Architekturę Finansową, jako broń przeciw „banksterom”. Szkoda tylko, że propagatorzy tej koncepcji są całkowicie głusi na krytykę. Zamiast tego mamy próbę budowania wspólnoty wokół jedynie słusznych poglądów. "
    Przy czym tekst dotyczył braku otwartości na krytykę, a nie samej koncepcji.
  • @Jerzy Wawro 13:17:40
    "...Poza tym wobec kogoś, kto pisze o "pojebie z Wadowic" to ja mogę co najwyżej zachować obojętny dystans..."

    Wykonałeś sporo wysiłku aby włożyć te słowa w moje usta ale, czego mogłem się spodziewać po agencie watykańskiej agentury.
  • @nikander 13:29:19
    Podałem link do wypowiedzi i każdy może sobie sprawdzić, co napisałeś.
  • @SpiritoLibero 13:21:03
    Zgadzam się. To folklor ekonomiczny mający nas odciągnąć od głównego problemu. Autor - świadomie lub nie - kolaboruje z baksterami.
  • @SpiritoLibero 13:21:03
    > Prywatnie to Pan może posłużyć się barterem

    Ale jeśli jest to barter wielostronny, wymaga para-waluty do rozliczeń.
    O takim właśnie prywatnym pieniądzu mówię.
    Dużo na ten temat można znaleźć tutaj: http://bartersystem24.pl/
    Albo krótko, ale z odnośnikami do konkretnych realizacji (po angielsku), tutaj: http://qoin.org/barter-exchanges/
  • @Jerzy Wawro 13:32:27
    " Ale jeśli jest to barter wielostronny, wymaga para-waluty do rozliczeń."

    Teraz to dla mnie bardziej klarowne.

    Ale nawet przy barterze wielostronnym "pieniądz " jest wartością czysto umowną czyli tym co głoszę wszem i wobec od dawna - jednostką miary a nie jak tego chce lichwa towarem (bytem samoistnym ), którym można "handlować i ciągnąć następne nieuprawnione zyski z powietrza.
    Rozliczenia w barterze możemy robić nawet rozliczając transakcje w paciorkach, szyszkach czy guzikach umownych.

    Jeżeli tak Pan rozumie ten " prywatny pieniądz " to zgadzam się.
    Ale powinien Pan jednak dookreślać takie zasadnicze terminy. (nie każdy jest taki upierdliwy jak ja :)
  • @SpiritoLibero 13:44:33
    No to dziękuję za "upierdliwość", która pozwoliła mi wyjaśnić to zagadnienie :-).
  • @mnich zarazy 09:56:39
    też mi się tak wydaje.
  • @ALL
    A co by było, gdyby państwo nie emitowało swojej waluty i nie ustanawiało prawa bankowego ?

    Czy według was takie państwo by nie przetrwało ?

    Czy byłoby to coś złego ?
  • tekst równie ciekawy jak częśc 1, ale...
    Czekałem na ten tekst z niecierpliwością, jak wiele osób tutaj, choć uważam, że ten cykl nie niesie zbyt wielu nowych informacji, a raczej tylko zmianę dotychczasowej formy przekazu autora.
    I może jak się tak niecierpliwie czeka, to człowiek zbyt dużo oczekuje.
    W tym tekście jest kilka precyzyjnych informacji, trochę domysłów (ale ciekawych i często słusznych) i - jak dla mnie - trochę zbyt dużo opierania się na źródłach co najmniej wątpliwych (jak choćby Naomi Klein).
    Co do głównej tezy - jak najbardziej - zgadzam się. Faktycznie, mamy do czynienia z kolaboracją fałszywych elit, a owe elity tzw. ekonomiści mają uwiarygodnić (oczywiście zarazem sami do nich należą).
    Tyle, że sprawa wydaje mi się bardziej skomplikowana. Oczywiście tzw. ekonomiści często kłamią i uprawiają propagandę korzystając z wieloznaczności w ocenie sytuacji konkretnej sytuacji gospodarczej (przez różne teorie popularne w naukach społecznych, zwłaszcza zaś ekonomii) oraz zwyczajnej niewiedzy odbiorców. Zgaszam się również, że zwykle ich kłamstwa związane są z tym, że są "emisariuszami" pewnych zewnętrznych sił (obcych państw, korporacji, wpływowych "mecenasów", sił specjalnych, itd.).
    Zarazem jednak sądzę, że większość z tych kłamców jest przekonana, że są patriotami. A związane jest to z różną "wizją" dobra Polski i Polaków, zwłaszcza gdy mowa o sojuszach strategicznych.
    Nawet tu na Nowym Ekranie widać tę różnorodność i to o nią są główne spory. Czy prowadzić niezależna politykę zagraniczną, czy trzymać się blisko wschodnich "Słowian" czy najważniejszy jest sojusz z USA czy może raczej pojednanie z Niemcami. W imię tych wyborów elity popierają interesy "sojuszników" - i mogą to robić w dobrej wierze (co nie usprawiedliwia ich kłamstw).
    To oczywiste, że Zachód nie pomagał solidarności za darmo (w polityce nic nie ma za darmo). Równie oczywiste jest i to, że powinniśmy się czymś "odpłacić", choć nam - społeczeństwu - tego nikt nie powiedział. I tak widzę nasze przemiany ustrojowe. Politycy i ekonomiści byli "twarzą" dla tej częściowej sprzedaży Polski.
    (Czy dobrze na tym wyszliśmy? Nie za bardzo. Ja czuję się oszukany, bo nikt nie informował mnie o prawdziwej cenie "przemian ustrojowych".)
    Raz na jakiś czas, raczej rzadko, można usłyszeć w jakimś wywiadzie okruchy prawdy, że polityk "x" zdaje sobie sprawę, że np. nasza pozycja i w ogóle suwerenność w UE w obecnej chwili nie jest może najlepsza, ale lepiej to, niż być wchłoniętym przez Rosję - co oznacza, że jego zdaniem musimy akceptować wpływy niemieckie i europejskie ze strachu przed Rosją. W imię tej jego opinii wszelkie kłamstwa (również te ekonomiczne) są usprawiedliwione.
    Podobnie jest moim zdaniem z OFE. Tutaj też ma miejsce gra interesów i "topowi" ekonomiści są często przedstawicielami różnych sił, co dobrze pokazuje ta sytuacja.
    Zgoda co do banksterów - ich rola mogłaby być tutaj nawet uwypuklona pokazaniem choćby historii "Pana Kazia", co z premiera stał się przedstawicielem handlowym pewnego bardzo wpływowego banku. Można byłoby pokazać listę wpływowych urzędników państwowych powiązanych z tym bankiem (zapewniam, że to lista bardzo imponująca).

    I tutaj widzę bardzo ważny problem systemowy: ścieżki kariery wysokiego szczebla urzędnika państwowego i wysokiego szczebla urzędnika korporacyjnego w dużym stopniu się pokrywają, i stąd częsta wymiana kadr pomiędzy
    korporacjami i rządami. Tylko, że dwóm panom nie sposób służyć, a już z pewnością nie trzem panom (liczy się zatem interes własny), więc ostatecznie urzędnik pracując w rządzie liczy na to, żeby po skończonej "rządowej robocie" ktoś go chciał zatrudnić w korporacji (zwykle dużej, a więc z kapitałem zagranicznym).

    Zgadzam się też z oceną Pana Leszka B. Wydaje mi się jednak, że dochodzi tutaj również do kwestii przekonań. Uważam, że przynajmniej część monetarystów (nie wiem do jakiego stopnia Leszek B.) jest faktycznie przekonana do wartości tej teorii ekonomicznej w polityce gospodarczej.

    Nie tylko Leszek B. mówił o tym, że kryzys to dobry czas na dokonywanie niepopularnych społecznie reform. To samo mówił wcześniej Milton Friedman (i tutaj ziarno prawdy w tej "doktrynie szoku"). Ale to jest stara zasada polityki społecznej i wszyscy ideolodzy i władcy ją wykorzystywali, wykorzystują i będą wykorzystywać. To samo mówili niedawno oficjele z UE, że kryzys jest dobrą okazją do...
    No i właśnie euroentuzjaści-federaści próbują kryzys wykorzystać kryzys do "ucieczki do przodu" (czyt. budowy scentralizowanego imperium europejskiego ze stolicą "na pewno nie w Polsce").
    Ponadto Naomi Klein trochę zbyt łatwo wiąże wszystko ze wszystkim (podobnie jak JKM w swojej publicystyce). W sposób jak to robi Naomi Klein można udowodnić wszystkim i wszystko.
    Grzegorz Kołodko również nie jest dla mnie niepodważalnym autorytetem. W jego krytyce monetarystów jest dużo słuszności, ale ona sam posługuje się językiem bardzo specyficznym, w opisie quasi-naukowym przemycając dużo propagandy oraz niepopartych w faktach własnych opinii, sympatii, antypatii, fobii. Kołodkę trzeba słuchać bardzo ostrożnie, również dlatego, ze jego własna wizja społeczeństwa wyrosła z marksizmu chyba się zanadto nie zmieniła.
    Oczywiście wszystko można przedstawić prosto: monetaryści (a wiec i Friedman i Leszek B. i gdańscy liberałowie) uważają, że trzeba wylansować bogatą elitę, bo to się opłaca (łapówki, apanaże władzy) i bo jak bogata elita dojdzie do władzy, będzie dalej bogaciła nie tylko siebie, ale i biednym coś skapnie z pańskiego stołu, a i biednych za łeb weźmie, żeby się nie buntowali. Wszystkim będzie więc lepiej, no i "patriotycznie", żeby w lustro można dalej patrzeć. Jak nie mamy tej bogatej elity, to trzeba ją stworzyć, albo importować, albo jedno i drugie. Jak już do tego dojdziemy, to i łatwo wytłumaczyć dlaczego minister Lewandowski chciał "likwidować plankton" i wszystko inne. Tylko czy na pewno da się to tak łatwo da się to udowodnić? Może i tak jest, może się da, ale ja poproszę o jeszcze twardsze dowody.

    W każdym razie nadal z zaciekawieniem i niecierpliwością czekam na kolejne odcinki. Myślę zresztą, że w części ideologicznej łatwiej będzie coś wykazać niż w części ekonomicznej, bo tutaj zawsze można się bronić wieloznacznością w ocenie faktów gospodarczych przez różne teorie ekonomiczne.

    Ps. Zupełnie nie rozumiem o co chodzi w tym sporze z Nikanderem - skąd u niego tyle zajadłości? Po co się tak błotem obrzucać. To ma być ta "Nowa Polska"?

    Pozdrawiam
  • @marosław 17:12:18
    Jeśli zostałem wywołany do tablicy.

    Może testować Pan/Pani swoją cierpliwość w oczekiwaniu recept. Jednak ja bym się zbyt wiele nie spodziewał. JW jest spacjalistą do traktowania ciepłym moczem lwowsko-warszawskiej szkoły logiki wszelkich konstruktywnych inicjatyw. Słowo "dureń" to u niego lżejszy kaliber argumentów.
  • @Ryszard Opara 11:37:00
    "Proponuję sporządzić listę "Zdrajców Narodowych" (kolaborantów) - ostatnich 24 lat. Okresu Transformacji Ustrojowej - Reformatorów, którzy okazali się w efekcie - kolaborantami - zdrajcami."

    to jest sposób ryzykowny i nieefektywny.

    lepsze jest to "proces oceny ich działalności", innymi słowy pokażmy, co było w działalności negatywnego i zdradzieckiego. Osądźmy czyny, nie ludzi, wtedy może społeczeństwo się nauczy rozpoznawać krety.
  • @interesariusz z PL 17:56:59
    Popieram. Potrzebne są konkrety. Takich "list zdrady" funkcjonuje już dużo w internecie i nic z tego nie wynika.
  • @marosław 18:09:09
    Bo listy te sporządzone są w większość przez ludzi własnego interesu
    lub zawistnych idiotów. Nam potrzeba listy prawdziwej, popartej namacalnymi faktami i przykładami działania na szkodę obywatela, wyborców a nawet państwa. Polak naprawdę wbrew niektórych opinii
    nie jest głupim lemingiem i hasło "to żyd" nikogo nie wzrusza.
    - Pokażmy tych ludzi czyny a naród sam ich osądzi i wyda polityczny
    w skutkach wyrok.
  • Dla niektórych komentujących ten post.
    Z małą kpiną odsyłam do nowego postu @Nathanel

    "W Syrii jak w Polsce. Rebelianci biją się już ze sobą."
  • @marosław 17:12:18
    Dziękuję za cenny komentarz i przyjmuję z pokorą krytykę.
    1. Rzeczywiście powyższy tekst jest w 80% podsumowaniem tego, co już poruszałem. Wynika to ze złożoności problemu. Thot ma rację, że to materiał na książkę i jakiś filtr musiałem zastosować. Niemniej nie jest prawdą, że to tylko zmiana formy przekazu. Z tym wiąże się znacząca zmiana poglądów. Do niedawna byłem skłonny twierdzić, że światem rządzą idioci.
    2. Dostrzegam mankamenty wskazanych książek, ale to nie znaczy, że nie są wartościowe. Autorzy wykonali olbrzymią pracę.
    3. "Zarazem jednak sądzę, że większość z tych kłamców jest przekonana, że są patriotami". Ależ ja się z tym zgadzam. Konfederacja Targowicka też była inicjatywą patriotyczną (w mniemaniu jej twórców).
    4. Balcerowicz a Friedman: http://netsociety.nowyekran.net/post/91834,czy-balcerowicz-to-socjopata
    5. Istnieje zasadnicza różnica między doktryną szoku, a zwykłym wykorzystaniem kryzysu do naprawy systemu. Przede wszystkim w ramach doktryny szoku, szok jest wywoływany (lub przynajmniej wzmacniany) celowo. Tak jak hiperinflacja w Polsce. Po drugie celem nie jest usunięcie wad systemu, które kryzys odsłonił, tylko całkowita przebudowa według z góry określonego planu.
    6. Obawiam się, że twardych dowodów nie poznamy (nawet jeśli istnieją) :-(.

    PS.
    Współpracowałem przez lata z nikanderem, sądząc, że zasadnicze różnice poglądów na religię nie są ważne. Ale wygląda na to, że jest inaczej :-(.
  • @Jerzy Wawro 19:34:42
    Dziękuję za odpowiedź.
    Napisał Pan kiedyś o tak: "pamiętam, jak Janusz Lewandowski nawoływał do niszczenia „planktonu gospodarczego”, aby „prawdziwym biznesmenom” nie brakło rąk do pracy" (w swoim komentarzu powoływałem się właśnie na Pana). Niestety, szukałem jakiegokolwiek śladu po tej lub podobnej wypowiedzi Janusza Lewandowskiego - choćby w internecie - i nic nie znalazłem.
    Wiem, że w zasadzie była to jeszcze epoka przedinternetowa (przynajmniej w Polsce). Ale tego rodzaju wypowiedź byłaby bardzo kontrowersyjna, więc jakiś ślad (przynajmniej ślad polemiki) powinien być w internecie. Czy to jakiś cenzor wyczyścił czy co?
    Jeżeli ma Pan jakikolwiek dowód na taką wypowiedź Lewandowskiego, to proszę o link lub informację gdzie mogę to potwierdzić u źródeł. Przydałoby mi się to do pewnych drobnych tekstów, które czasem tu i ówdzie pisuję.

    Pozdrawiam
  • @marosław 20:36:36
    Niestety to była wypowiedź w telewizji i nie mam dowodów, choć słyszałem ją na własne uszy. Właśnie dlatego, że była tak kontrowersyjna, to dobrze ją zapamiętałem.
    To była epoka 'łóżek składanych' i szczęk. Dyskusja dotyczyła tego, że to szpeci miasto.
  • @Jerzy Wawro
    Od dzieciństwa, kiedy czytałam kryminał ( chyba był to Joe Alex) w odcinkach, nie zdarzyło mi się czekać na jakiś tekst z taką niecierpliwością. Proszę potraktować to jako najwyższy komplement. Człowiek niemłody, żyjący w świecie książek jest z konieczności nieco zblazowany. Proszę pisać następne odcinki. Czekamy.
  • Celowa atomizacja
    Uważam, że celowo społeczeństwo zostało zatomizowane. Niezorganizowani ludzie zachowują się zgodnie z prawami statystyki dla wielkich zbiorów niepowiązanych ze sobą obiektów (np.: cząsteczki gazu w naczyniu). Łatwo wtedy przewidzieć ich zachowanie w odpowiedzi na bodźce, czyli łatwo jest takim społeczeństwem zarządzać.
  • @Iza 09:10:20
    a na moje teksty nikt nie czeka ????????
  • @Ultima Thule
    Zawsze czytam Twoje teksty ale nie muszę Cię chwalić, bo sam to robisz doskonale:):)
  • SENSACJA!!!
    Dla tych wszystkich, którzy traktują, (niewykluczone, że nawet uprawnione), ale jednak tylko hipotezy, zawarte w książce Hongbinga , jako objawioną prawdę, przedstawiam sensacyjny, autentyczny zapis pewnej rozmowy, do którego, niemałym wysiłkiem, z narażeniem życia, udało mi się dotrzeć.

    """"
    Stary Rothschild - potomek Mayera, Nathana, Jacoba, Salomona... przyglądał się swojemu wnukowi, mającemu wkrótce przejąć po nim władzę nad światowymi finansami. Jeszcze raz przeanalizował postwione przez młodego pytanie i zaczął mieć wątpliwości czy ten idiota jest godzien nosić jego nazwisko.

    Pytanie dotyczyło obawy o przyszłość rodziny w związku z coraz głośniej akcentowanymi w różnych krajach świata zakusami wyrwania władzy nad pieniądzem bankierskiej mafii i oddanie jej temu czy innemu „narodowi”.

    -Zapamiętaj sobie - Mosiek! Zagrożenie dla nas może stanowić jedynie skuteczne zablokowanie jakiejkolwiek możliwości kreacji pieniądza w dowolnej formie.
    Czy ty zdajesz sobie sprawę ile wysiłku włożyliśmy przez stulecia, aby ludzie w końcu święcie uwierzyli w ten absurd, że stała ilość pieniędzy jest czymś złym i prowadziłaby do biedy i kryzysu. Zrozum, że zwolennicy odebrania nam kreacji pieniądza i przekazania komuś innemu; swojemu - nie obcemu... to paradoksalnie nasi najwięksi sprzymierzeńcy! Ich należy wspierać, bo ktokolwiek będzie miał władzę nad pieniądzem wkrótce i tak będzie ją musiał przekazać nam.
    Chciał nie chciał przyniesie ją nam w zębach.
    Skoro mamy możliwości umieszczenia agentów na każdym dowolnym stanowisku, w każdej organizacji, znajdziemy kolaborantów w każdym narodzie.
    Co innego, gdyby gdzieś, komuś udało się wprowadzić system w który wpisane są mechanizmy samoregulujące ilość pieniądza bez potrzeby ingerowania instytucjonalnego, to my - Rothschildowie, musielibyśmy zapewne, zacząć myśleć o zajęciu się jakąś uczciwą pracą, a musisz mi uwierzyć Mosiek ... to przereklamowane doświadczenie.

    Pamiętaj więc, kogo wykorzystać jako tymczasowego sprzymierzeńca, a z kim walczyć do upadłego!
  • @imran 07:41:10
    Witaj Imran!

    >> hipotezy, zawarte w książce Hongbinga , jako objawioną prawdę

    Jakie hipotezy są zawarte w tej książce? Jakie hipotezy masz na myśli?
  • @Freedom 10:12:43
    Mam na myśli hipotezy, że wszystko co się działo na świecie; wojny, zamachy na prezydentów USA jak również wybory tych a nie innych, kryzysy, boomy... działo się za sprawą starannie zaplanowanego spisku bankierów.

    Ale również kwestia kurczenia się pieniądza kredytowego.
    Szkoła Austriacka opisuje to zjawisko jako nieuchronne następstwo wcześniejszej ekspansji kredytu "wykreowanego", Hongbing w zasadzie opisuje to samo, ale jego hipoteza jest taka, że to nagłe wstrzymanie kredytów po uprzednim zwiększaniu jest dokładnie zaplanowaną akcją w celu "strzyżenia owiec".

    Może tak, może nie. To są tylko przypuszczenia na podstawie pewnych przesłanek. Do mnie osobiście bardziej przemawia wytłumaczenie przedstawione przez ASE niż tłumaczenie wszystkiego wielkim spiskiem. Ale może się mylę, a może i to i to. Apeluję tylko o trochę dystansu.

    Poza tym, trochę mnie niepokoi takie nakierowanie myślenia na to, że jedynym problemem jest to, że jacyś "źli" mają władzę i wystarczy im ją odebrać i będzie OK. Aby tylko rządzili nasi uczciwi, prawi, polscy, narodowi...
    Pewnie, że jak banki będą w polskich rękach to lepiej niż w żydowskich, bo jak już ktoś ma nas okradać to niech to chociaż będzie nasz.
    Ale ja bym chciał żeby pomyśleć nad takim systemem, który sam w sobie zawiera takie mechanizmy, które nie zostawiają wiele miejsca na nieuczciwość, nieudolność, zachłanność czy cokolwiek innego, u rządzących.

    Jeżeli, trzymając się tematu pieniądza, nikt nie miałby prawa ani możliwości ustalać jaka według niego ilość jest optymalna, lecz ustalałby to rynkowy mechanizm, to problem czy tym kimś, kto nie ma takich możliwości jest Polak czy Żyd, czy Niemiec... byłby chyba nieaktualny.
  • @imran 16:09:38
    Zwracam tylko uwagę, że Hongbing zdecydowanie opowiedział się po mojej stronie, potwierdzając że emisję pieniądza realizuje WYŁĄCZNIE bank centralny !!!
  • @Ultima Thule 19:06:56
    Może Cię po prostu lubi. Skoro się opowiedział.

    Ale napisał tak;

    Począwszy od 1921roku, wypływająca z niemieckiego BC ilość waluty przypominała erupcję wulkanu; w roku 1921 w poruwnaniu z rodiem 1918 zwiększyła się pięciokrotnie, w roku 1922 w porównaniu z 1918 - dziesięciokrotnie, a w roku 1923 w porównaniu z 1922 - o wielokrotność 72mln 530 tys.! Od sierpnia 1923 roku ceny towarów osiągnęły astronomiczny poziom. bochenek chleba, czy znaczek pocztowy kosztowały ponad miliard marek.

    Więc pytam się; jak nawet 20-krotny wzrost ilości pieniądza mógł wywołać aż tak astronomiczny wzrost cen?
    Wniosek jest oczywisty - to nie ilość pieniądza bazowego wpływa na ceny lecz ilość powstałych depozytów. A tych mogło w tym czasie powstać nie 20-krotnie więcej ale może tysiąco-krotnie.


    A oto inny cytat;
    "Cały ten proces można zilustrować obrazem stawu w którym bankierzy łowią ryby. Napuszczenie stawu wodą oznacza to poluzowanie polityki na rynku kredytowym, dostarczenie gospodarce dużej ilości pieniądza. Po jej otrzymaniu przedsiębiorcy pracują wytwarzając majątek- niczym ryby w stawie.... Gdy bankierzy stwierdzą, że już dojrzał czas na zebranie zysków, gwałtownie zaciskają politykę finansową zaczynając spuszczać wodę ze stawu. "


    Spuszczanie wody, to zmniejszanie się ilości pieniądza. Ale przecież nie pieniądza wydrukowanego przez BC. Przecież nie wycofuje się z obiegu pieniądza bazowego. Zmniejszać się może jedynie ilość depozytów z których są spłacane stare kredyty.

    Gdyby Hongbing nie uznawał depozytów jako substytutu pieniądza, to ten przykład ze stawem nie miałby sensu. Co miałoby oznaczać spuszczanie wody?
  • @imran 21:25:12
    Spuszczenie wody ze stawu to dodatkowa emisja BC umożliwiająca zmianę struktury podziału zasobów ...
  • @Ultima Thule 19:06:56
    Jest jeszcze jeden argument historyczny w tym temacie;

    W roku 1844-tym, w Anglii wprowadzono ustawę zakazującą emisji pieniądza bez pokrycia w złocie przez Bank Anglii. Ustawa Peela.
    Pomimo tego ograniczenia inflacja pieniężna postępowała ponieważ ilość depozytów przez kilka lat wzrosła pięciokrotnie. To te depozyty powodowały boom w kolejnictwie i wzrost cen akcji, dokładnie tak samo jak wcześniej drukowane banknoty.
    W 1847 ustawa została zawieszona aby ratować wypłacalność banków.

    Pytam się więc - skąd brały się dodatkowe pieniądze na budowę kolei oraz na podbijanie cen akcji firm głównie z tej branży skoro teoretycznie ilość złota, a co za tym idzie pieniądza była w miarę stała?
    Czym płaciły firmy budujące koleje za swoje inwestycje skoro pieniądza nie przybywało?
  • @imran 21:25:12
    Do przyczyn tak dużego wzrostu cen koniecznie należy włączyć dostosowanie się ludzi do takiej sytuacji.
    W przypadku ciągłego wzrostu cen ludzie zaczynają dyskontować przyszły wzrost i dokonują zakupów za gotówkę tak szybko jak to tylko mogą. To powoduje wzrost prędkosci obrotu pieniądza i wpływa na jeszcze większy wzrost cen - to jest mechanizm hiperinflacji.
  • @programista 08:22:43
    Dokładnie.
    I to jest dowód na to, że hiperinflacja nie jest zjawiskiem ekonomicznym (tak jak inflacja) - tylko jest zjawiskiem społecznym, psychologicznym, emocjonalnym - mówiąc pół żartem pół serio :)

    A tak zupełnie na serio - to jest dowód na to, że pieniądz i ceny są wynikiem, wypadkową TYLKO I WYŁĄCZNIE ludzkich zachowań (i to masowych!)
    - a nie żadnych rzeczywistych "wskaźników ekomonicznych" czy liczb.

    Dlatego pozwolę sobie powtórzyć, że np. pieniądzem jest to co ludzie UŻYWAJĄ jak pieniądza (a nie co nazywają pieniędzmi!!!) - nawet jeśli nie zdają sobie z tego sprawy i nie nazywają tego gotówką.
    oraz, że ilość pieniądza "na rynku" - to łączna suma pieniędzy, którą ludzie MYŚLĄ, że dysponują w danej chwili - tzn. WIERZĄ, że mogliby dziś wypłacić i wydać, gdyby tylko tego chcieli.

    Rzeczywista ilość pieniądza - jakkolwiek go by nie zdefiniować - nie ma tu żadnego znaczenia - bo liczy się tylko to, ile ludzie oceniają łącznie, że mają pieniędzy do dyspozycji.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930

ULUBIENI AUTORZY

więcej