Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
217 postów 5030 komentarzy

Wiek XXI to już teraz

Jerzy Wawro - Rewolucja naukowo techniczna przechodzi w fazę, w której jej społeczne skutki będą coraz większe. Świat jest na zakręcie. Przestańmy więc myśleć o jego dogonieniu ale szukajmy optymalnej ścieżki rozwoju.

Krótka refleksja po konferencji blogerów w Krakowie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Konferencje blogerów to jeden z owoców działalności Nowego Ekranu. Z jednej strony należy docenić próby przechodzenia od słów do czynów. Z drugiej – formuła konferencji jest jak garnitur ograniczający spontaniczność.

Byłem wczoraj na zorganizowanej przez Andrzeja Madeja konferencji blogerów poświęconej edukacji. Od dawna mam wiele wątpliwości związanych z tym, czy redagowanie bloga ma lub powinno mieć konsekwencje tego typu, jak uczestnictwo w konferencjach. Ponieważ zajmuję się zawodowo e-learningiem, uznałem, że jednak mogę mieć coś do powiedzenia. Wyposażony w takie „usprawiedliwienie” udałem się do Krakowa.

Różnica między uczestnikami konferencji zajmującymi się na co dzień prowadzeniem wykładów a osobami na co dzień piszącymi blogi była bardzo wyraźna. Najgorszym mówcą spośród uczestników (pomijając moją skromną osobę) można bez wątpienia uznać Piotra Marca (mam nadzieję, że się nie obrazi). Ale to jego referat zawierał słowa, które uznałbym za najważniejszy dorobek konferencji. Mówił mianowicie o tradycji. W kontekście pozostałych wystąpień zrozumiałem, że od podstawowej edukacji ja oczekiwałbym tylko i wyłącznie jednego: by była przekaźnikiem tradycji. Drugi z przynudzaczy L.A. Wilk przedstawił tradycję, z którą ja się identyfikuję (personalizm Jana Pawła II). Inni blogerzy (łącznie ze mną) mówili o tym, dlaczego jest źle i co zrobić by było lepiej. Najbardziej przekonujący był bez wątpienia dr Jerzy Lackowski, którego diagnoza była bardzo precyzyjna. Przypominał mi bardzo Bogusława Grabowskiego, który tak samo precyzyjną i przekonującą diagnozę – tyle, że w odniesieniu do polskiej gospodarki - przedstawił przed wyborami AWS. Myślałem nawet, że oto przemawia do nas przyszły premier. Po wyborach okazało się, że na premiera namaszczono „polskiego Wilsona” Buzka, a gospodarka na powrót trafiła w ręce sprzedawczyka Balcerowicza. Mając to na uwadze (oraz wywołane przez P. Marca refleksje dotyczące tradycji) powiedziałem wprost, że do szkoły zreformowanej przez dr Lackowskiego ja bym swoich dzieci nie posłał. Nie wierzę w żadne odgórne reformy, a duch Unii Wolności unoszący się nad konferencją napawa mnie grozą. Nie wierzę też w sukces działań zainicjowanych przez A. Madeja. Dlatego miałem wiele wątpliwości przed podpisaniem deklaracji poparcia. Andrzej twierdzi, że była to deklaracja „chętnych do wsparcia zapowiadanych prac”. Wydaje mi się, że to niezupełnie odpowiada treści deklaracji (bez konkretnej oferty trudno mówić o „wspieraniu” jakiejś pracy). Jak już kiedyś wspominałem, w III RP dostrzegam tylko dwa rodzaje oddolnych inicjatyw: te ignorowane przez władze i te zaabsorbowane przez władze. Unijne fundusze bardzo tę absorpcję (czyli wmontowanie tego w opresyjny system państwa) ułatwiają. Projekt Personalna edukacja bez wątpienia ma szanse przejść z kategorii pierwszej do drugiej, pozwalając przy okazji paru osobom uszczknąć co nieco z miliardów płynących z Brukseli.

 

Między innymi dlatego ja w swoim wystąpieniu podważyłem sens tego bytu politycznego, jakim jest III RP. Moja Ojczyzna jest w moim sercu i wiąże się ze wspólnotą Polaków, którzy bywają wkurzający, ale ja wierzę w ich ukryty potencjał i z nimi się identyfikuję. Współczesne państwo polskie nie ma z tym nic wspólnego. Gdy słyszę w kościele „ojczyznę wolną pobłogosław Panie”, to w żaden sposób nie umiem tego powiązać z Tuskowym folwarkiem.

W kontekście edukacji postawiłem dramatyczne pytanie: Czy bycie Polakiem w nowoczesnym świecie będzie pozytywną wartością, ułatwiającą orientację w życiu, czy obciążeniem? Wskazałem na kilka plusów – na przykład taki, że Polska cieszy się dobrą opinię w dziedzinie nauk ścisłych. Jednak dla rozsądnego młodego człowieka Polska to nie jest to dobre miejsce na ułożenie sobie życia.

 

Wątpliwym plusem kontaktów na żywo jest to, że większość ludzi (w tym ja) ma opory przed ostrym wyrażanie swoich opinii. Na przykład odnosząc się do tez o plusach z urynkowienia edukacji, chciałem się zapytać czemu zamiast o tym mówić, zwolennicy nie stworzą rynkowych produktów, pokazując ich wyższość. Brak odwagi sprawił, że wyszedł z tego jakiś niezrozumiały bełkot (wniosek z wypowiedzi ad vocem). Wracając do domu słuchałem w radiu audycji na temat skutków ważnego postulatów „reformatorów”: trzeba skończyć z rejonizacją. Okazuje się, że „zerówki” ona nie obowiązuje. No i matki rozpaczają, bo na przykład dziecko mieszkające koło szkoły nie może chodzić z kolegami (jeden z przypadków dotyczył rozdzielenia bliźniaków). No bo żadna szkoła nie jest z gumy, a skoro brak rejonizacji, to można przyjąć dzieci z innej okolicy.

 

Spośród innych wystąpień chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na referat dr Gołąb-Mayer. Zwróciła uwagę na to, że w naukach ścisłych nie tyle „prawda jest ciekawa” (temat konferencji), co dochodzenie do prawdy. Głównym celem nauczania powinno być poznanie metody naukowej dochodzenia do prawdy.

 

 

PS.

Po studiach chciałem w Krakowie zamieszkać na stałe. W czasie trwającego blisko półtora godziny przejazdu samochodem przez Aleje Trzech Wieszczów zrozumiałem, że uniknąłem największego błędu w życiu.

 

 

 

KOMENTARZE

  • Od gospodarza
    Efektywność bezpośrednich spotkań blogerów, dynamika osobistych spotkań członków węzła społeczności sieci, to temat do rozważań na najbliższe 100 lat. Zapewne dla pełni satysfakcji konieczne są bezpośrednie dokrętki poza otwartą sesją wykładową, może to właśnie one są istotą satysfakcji z bycia razem w realu. I tym razem taka dokrętka była, choć tylko siedmiu osób.

    Co do edukacyjnego meritum, problem widzę bardzo głęboko a rolę sieci bardzo poważnie. O czym napisałem u siebie na NE ...

    Dzięki za pobyt i relację.
    Drugie koty za płoty :)
  • @Brat Żorża 12:35:58
    Mam dla wariata bardzo przykrą wiadomość. Każdy musi w coś wierzyć. Choćby w to, że w nic nie wierzy ;-).
    Odkrył to pewien ateista (a ściślej rzecz biorąc agnostyk) Willard Van Orman Quine. Żeby nie być posądzony o religijne ciągoty, mohera i słuchacza nieprawego radia, nazwał to "założeniami ontologicznymi".
    To z tego powodu Pani Gołąb-Mayer oponowała przeciw tezie, że "tylko prawda jest ciekawa". Prawda w nauce opiera się na wierze w słuszność pewnych założeń, przyjętych przez daną "wspólnotę naukowców". Niejaki Popper nazwał to paradygmatem, coby absolutnie nikt nie kojarzył tego z głosem pewnego radia. Ten sam Popper, który z niejakim Ecclessem napisał grube tomisko na temat absurdalności jednej z najbardziej rozpowszechnionych "prawd" w którą wierzą naukowcy: że nasz umysł jest wytworem naszego mózgu (żeby nie napisać, że nasza dusza jest bytem autonomicznym względem ciała).
    W kwestiach poglądów społecznych: jeden wierzy słowom Mickiewicza o narodzie jak lawa, a drugi w istnienie Marsjan. W co zaś wierzą wariaci z Oxfordu?

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY

więcej