Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
217 postów 5030 komentarzy

Wiek XXI to już teraz

Jerzy Wawro - Rewolucja naukowo techniczna przechodzi w fazę, w której jej społeczne skutki będą coraz większe. Świat jest na zakręcie. Przestańmy więc myśleć o jego dogonieniu ale szukajmy optymalnej ścieżki rozwoju.

O klastrach wiejskich i liberalizmie

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Europejski model rozwoju polega na maksymalnym wykorzystywaniu posiadanych zasobów.

Dr Dariusz Grabowski trafnie zauważa: „Europa miast trzymać się sprawdzonego historycznie systemu pomnażania wartości i bogactwa, a mianowicie – od oszczędności przez inwestycje po rozwój gospodarczy – zaczęła naśladować Stany Zjednoczone i ich model – od rosnącej konsumpcji na kredyt, po zadłużanie się i rozwój dzięki emisji pieniądza”. Moim zdaniem rozwój oparty na oszczędnościach jest wynikiem bardziej fundamentalnych rozstrzygnięć. Nie ma przypadku w tym, że to chrześcijańska Europa zdominowała świat. Europejczycy potrafili najpełniej wykorzystywać posiadane zasoby. Było to możliwe dzięki silnej w chrześcijaństwie wspólnotowości. Gospodarka oparta na rolnictwie miała bardzo solidne podstawy. W Polsce dotrwała ona do czasów gierkowskich. Jej istotą było właśnie maksymalne wykorzystywanie dostępnych zasobów. Od rosnącej po rowach pokrzywy - sierpem ścinanej na paszę, po pracę starców i dzieci. Współpraca, oparta na autentycznym szacunku hierarchia i oszczędność były w takim społeczeństwie koniecznością. To nie była kwestia wyboru takiej lub innej opcji, ale kwestia przetrwania. Żadna zewnętrzna siła, żaden kataklizm, ani żadna wojna nie była w stanie zniszczyć tego systemu.

Kiedy zatem wkroczyliśmy na drogę prowadzącą do obecnego kryzysu? Moim zdaniem stało się to jeszcze w czasach kolonializmu. Sprawdziło się stare przysłowie: „kradzione nie tuczy”. Sprowadzane przez Hiszpanów tonami złoto działało podobnie jak dzisiaj druk dolarów przez Amerykanów. Hiszpańskie bogactwo nie miało trwałych fundamentów. Pieniądz (nawet złoty) nie stanowi bogactwa sam w sobie. Najłatwiej sfinansować nim wojnę. Tyle, że Hiszpanie - w przeciwieństwie do współczesnych Amerykanów - systematycznie wojny przegrywali. Ponadto stosowany przez nich średniowieczny model podbojów (znany nam z historii Krzyżaków), nie był zbyt efektywny. Jak zauważa Kazimierz Dziewanowski (w książce „Brzemię białego człowieka. Jak zbudowano Imperium Brytyjskie”): „Żadne imperium nie powstało z samej tylko żądzy zysku i grabieży, każde było owiane ideologią, która je usprawiedliwiała i dowodziła najwyższej słuszności jego sprawy”. Nikt zaś nie opanował sztuki budowania odpowiednich ideologii w takim stopniu, jak Anglosasi. Pewnie większość z nas zetknęła się z antykatolickimi bredzeniami Świadków Jehowy, czy Zielonoświątkowców (o „Wielkiej Nierządnicy”, „Bestii”, etc...). Te oskarżenia wykorzystano w anglikańskiej Anglii, dla usprawiedliwienia wymierzonego w katolicką Hiszpanię piractwa. Kazimierz Dziewanowski wspominając ówczesną królową angielską pisze: „Elżbieta była kobietą chytrą i ostrożną, nade wszystko interesował ją zysk, ale starała się sięgnąć poń w sposób możliwie bezpieczny. Podobnie jak wszyscy ówcześni Anglicy, uważała, że świat urządzono niesprawiedliwie, albowiem Hiszpanom przypadło w nim wszystko, co najlepsze: niezmierzone skarby bajecznych kontynentów, podczas gdy Anglicy musieli poprzestać na nędzy swej przeludnionej wyspy, na solonych rybach i nie przyprawionej baraninie”.

Początkowo sposobem na wyrównanie niesprawiedliwości były terrorystyczne napady (jak byśmy to dzisiaj określili) na hiszpańskie statki płynące z Ameryki. Później Anglicy postanowili sami rozpocząć kolonizację. Dało to początek dwóm tworom politycznym, które zaważyły na losach świata: Imperium Brytyjskiego i Stanów Zjednoczonych Ameryki. Ideologia walki z bestią katolicyzmu przestała wystarczać dla rosnącego imperium. Pojawił się liberalizm. Obrońcy liberalizmu często odpierają krytykę, odwołując się do klasyków. Prawda jednak jest taka, że liberalizm od samego początku pod pozorami równości i wolności sprzyjał grabieży i niesprawiedliwości. Jednym z jego skutków jest nadmierny rozrost klasy próżniaczej. W każdym społeczeństwie mamy większą lub mniejszą klasę próżniaczą. Dzięki pochodzącemu z grabieży bogactwu, klasa próżniacza zaczęła się rozrastać, stając się coraz bardziej zachłanna. Dzisiaj kilka procent ludności konsumuje ponad 90% dóbr. Ludzie przestali oszczędzać, bo bogaci nie muszą, a biedni nie mają z czego.

 

W Polsce jest za dużo do zrobienia, by było bezrobocie

Jedna z głośnych sentencji Lecha Wałęsy dotyczyła właśnie konieczności wykorzystania posiadanych zasobów. Lech Wałęsa był politycznym naturszczykiem. Brał gospodarkę na chłopski rozum. Jego wyśmiewane przez „elity” aforyzmy nierzadko poruszały kluczowe zagadnienia. Jednak sensowne działanie wymaga umiejętności przełożenia nawet najbardziej błyskotliwej myśli na język konkretów. A do tego przywódca potrzebuje intelektualnego zaplecza, stworzenie którego w postsowieckiej Polsce nie jest możliwe. Tą lukę wypełnili idioci pokroju Leszka Balcerowicza, którzy uznali nie wykorzystane zasoby za zbędne (stąd wyprzedaż majątku, wysyłanie milionów ludzi na renty i wcześniejsze emerytury etc.).

 

Klastry wiejskie

 

Wskutek odreagowania komuny z jej kolektywizmem, w Polsce zatriumfował anglosaski liberalizm z jego indywidualizmem. Przenikliwy krytyk tej ideologii, Noam Chomsky często zwraca uwagę na brak w niej symetrii. Ideologia ta jest korzystna dla silnych i zgubna dla słabych. Polska wychodząca z komuny była zaś państwem słabym. Indywidualizm prowadził do dalszego osłabienia zdolności do odrodzenia i oporu przed obcą ekspansją. Byłem zaangażowany w próbę odwrócenia tych tendencji podjętą z początkiem roku 2004. Należy oddać sprawiedliwość obecnemu blogerowi „nikanderowi”. To on właśnie zwrócił uwagę na możliwość przeciwdziałania rozkładowi wspólnot wiejskich poprzez budowę nowoczesnych struktur gospodarczych. Miały to być klastry wiejskie budowane zgodnie z modelem duńskim. Jednak nasze starania nie zakończyły się sukcesem (ciekawych tej historii odsyłam do strony //klastry.org).

 

Rok 2007: nowy początek, czy koniec?

 

Nikander zarzucił mi niedawno, że to ja rozwaliłem jego plany. Twierdzi, że wysłałem wiele „grupowych maili aby ostrzec wszystkim przed kimś kto nawet z PO gada”. To są łgarstwa wyssane z palca. Odszukałem te maile, o które może mu chodzić. Była to odpowiedź na przesłaną do mnie propozycję kolaboracji. Nie była to więc żadna 'korespondencja grupowa', tylko odpowiedź do wszystkich adresatów (których było raptem dwóch). Ponieważ od tamtej pory moje poglądy na „polityczną rzeźnię” się nie zmieniły, a insynuacje „nikandera” przedstawiają mnie w nie najlepszym świetle, zdecydowałem się opublikować te maile prawie w całości. Publikuję je także dlatego, że ówczesna moja ocena partii Tuska okazała się nawet zbyt optymistyczna. Dziś nawet zwolennicy liberalizmu zaczynają to dostrzegać, odżegnując się od obecnego rządu. Nie zamierzam z nimi dyskutować. Wierzę w to, że niektórzy z nich uwierzyli w bajki i sądzą iż liberalizm jest tożsamy z wolnością gospodarczą. Prowadzę ten blog między innymi po to, by pokazać jaka jest prawda.

 

Poniższa korespondencja miała miejsce w październiku 2007 roku

 

Mail nr 1:

Szanowny Józefie,

Jako wyborca PiS'u muszę zmierzyć się z faktem, że nie tylko doznaliśmy
porażki.
Każdy informatyk wie, że jeśli coś działa w miarę przyzwoicie, to się
tego nie zmienia.
Nie słyszałem ani jednego argumentu podważającego fakt, że gospodarka
działa jako tako (a przynajmniej jest postęp). Słyszałem jedynie, że
tylko idiota lub nieudacznik może głosować na PiS. Że nie wystarczy w związku
z tym tej partii pokonać, ale trzeba ją zniszczyć. Cóż - jako potencjalny
idiota i nieudacznik muszę przymierzyć się do nowej roli. Konfrontacja różnych poglądów nie pozostawia wątpliwości: ktoś tu jest inteligentny inaczej.
W załączeniu krótki tekścik o ptaszkach i kwiatkach - nie powinien
sprawiać trudności ze zrozumieniem nawet wyborcom PO. O posłach PO nie piszę, bo z uwagi na powyższą sytuację mam prawo uważać, że jak ktoś się zapisał do tej partii, to albo jest kretynem, albo szują. Najpewniej nie mam racji i to ja mam nie po kolei w głowie.
Ale pośrednie stany są obecnie nie do przyjęcia. Albo albo...

 

Mail nr 2:

 

W tych wyborach nie chodziło przecież o to, czyje poglądy zyskają
poparcie większości.
To była kontrrewolucja wykształciuchów, którzy uznali, że to obciach,
żeby hołota (czyli większość) miała coś do powiedzenia.
Jedna z partii przynajmniej zapewniała, że chce być jedynie wykonawcą roli
narodu. Druga wprost mówiła o tym, że nie chodzi o to by naród był
suwerenem, tylko żeby rządy były światłe. A co zrobić z tymi, którzy tymczasem
zostali pokonani?
"Wyciąć w pień" jak podpowiada dzisiaj Wielki Przywódca.
Gdyby można było podzielić kraj - tak jak kiedyś podzielono Indie i
Pakistan - byłoby to jakieś rozwiązanie. Tymczasem pozostaje mi emigracja
("wewnętrzna", bo na mycie kibli w Londynie to jestem za stary).
Nic mnie więc nie obchodzi, czy władza będzie chciała mi zrobić dobrze i
od której strony.
Uciekam zanim zacznie.
To chyba oczywisty i łatwy do przewidzenia wynik dwuletniej kampanii?
Jeśli jest jakieś zaskoczenie, to nie będę komentował, by nie być
posądzony o próbę dorównania "światłym" w ilości epitetów.


PS
Nie sądzę, by pozostałych adresatów meila obchodziła nasza wymiana zdań.
Pozowliłem sobie odpowiedzieć do wszystkich, bo uznałem, że mam prawo do repliki.

Ale przepraszam jeśli ktoś czuje się osobiście urażony/dotkniety/napadnięty.
Ewentualną dalszą korespondencję proponuję przenieść na kanał prywatny.

 

 

Mail nr 3:

Co do klastrów wiejskich, to jak sądzę nie ma o czym mówić.
W mojej ocenie opowieści o tym, że poseł Szeinfeld coś tam
zrozumiał tydzień przed wyborami są śmieszne. Poza tym,
ludzie którzy mogliby na wsi klastry wprowadzać układają
teraz cegły w GB. I nie posądzam ich o to, że chcieliby
wracać.
Co do różnej oceny rzeczywistości - diagnoza całkowicie
mylna. Jest realny świat ludzi, społeczeństwa i świat
wirtualny neoliberalnych zaklęć.
Nie ma więc dwóch opisów tego samego.
Jest inna perspektywa i inna w związku z tym hierarchia
wartości. W przypadku neoliberalizmu: hierarchia
nie do pogodzenia z chrześcijaństwem.
Wierzę w to, że na te zaklęcia dało się nabrać wielu
porządnych ludzi. Dlatego staram się nie przenosić oceny
partii jako całości na ocenę jej członków (poprzednio chyba
trochę przesadziłem).
[…]
Co do piaskownicy i dywagacji kto zaczął - dla mnie temat
niewart uwagi. PiS był bardzo niekonsekwentny w swych
działaniach i to zdecydowało o porażce (inne czynniki były
drugorzędne).
Problem w tym, w jaki sposób PO potraktował swych przeciwników
politycznych (odbieram to osobiście).
Teraz Donek może zgrywać dobrego tatusia. Mam to w d....

 

KOMENTARZE

  • Wybacz off-topic
    Kiedyś na blogu Piotrka Świdra zamieściłem komentarz, którego dziś nie mogę odnaleźć, a którego sens sprowadzał się do postawienia tezy, że istnieje analogia pomiędzy modą na liberalizm (obecną, w Polsce) a modą na nowinki religijne w XVI-wiecznej Polsce. Był to pośrednio przytyk pod Twoim adresem, że niepotrzebnie zużywasz się na "walkę z liberałami", gdy tymczasem jest to tylko - podobnie jak polska reformacja - przemijająca moda. Ich poglądy są nie tyle głupie co powierzchowne. Sam liberalizm - jak taki -podobnie jak marksizm czy tomizm nie może być logicznie obalony a co najwyżej odrzucony jako pogląd na świat, który Ci nie odpowiada.
    Cóż bowiem polscy kalwini zrozumieli z nauk Mistrza? Czy zamierzali - jako ludzie zamożni, czyli pobłogosławieni przez Boga - podzielić się majątkiem z biedakami. Jakoś sobie nie mogę wyobrazić Janusza Radziwiłła, ciągle rozmyślającego jakby tu ulżyć doli pańszczyźnianych chłopów w swych włościach. Cóż zatem przejęli od Kalwina, ano podkreślanie wolności jednostki i jej autonomii wobec instytucji państwa. Później już polska szlachta dopracowała się własnej ideologii "złotej wolności" Maksymiliana Fredry i kalwinizm upadł, choć nikt kalwinów nie prześladował.

    Z identycznych powodów współcześni ludzie sukcesu popierali liberalizm: po co im silne państwo: wszędzie minimum kontroli, minimum państwa, najpierw nasze prywatne sprawy. Na tym się w Polsce długo nie pojedzie. Obecni apologeci liberalizmu wymrą lub zmienią oglądy nawet tego nie zauważając.
    Bo też liberalizm zwyciężył się tam gdzie istniała już wcześniej silna biurokracja (Wlk Brytania) lub ogromne zasoby naturalne (USA).
    Ale oni wiedzą w co grają i np. istnienie takich sądów konsumenckich jest wyłomem wobec tradycyjnie liberalnej ideologii: powinny wystarczyć sądy powszechne do rozstrzygania sporów, ale oni dobrze wiedzą, że zwykły szaraczek nie szans w procesie cywilnym z wielką korporacją i żeby zachować jaką-taką sprawiedliwość w sprawach wewnętrznych powołano sądy konsumenckie.

    Przepraszam za długawy komentarz i częściowy off-topic, ale uważam, że "walka z liberałami" to taktyka, która tylko przysparza Ci wrogów a niczego nie osuwa naprzód. Rób swoje. To nie są dla Ciebie równorzędni dyskutanci, raz że rozumem nie grzeszą, dwa, że z reguły nic konkretnego nie robią.
  • Aha, jeszcze jedno
    Przypominam 2 cytaty z nieśmiertelnego Kisiela wypowiedziane góra rok przed jego śmiercią:
    1) Byłem liberałem, ale już nim nie jestem, bo najważniejsze jest to, co jest korzystne dla społeczeństwa
    2) Wolny rynek to wspaniały instrument, ale nie każdy umie na nim zagrać.
    Zwłaszcza drugi cytat jest znamienny: nic się samo nie zrobi, potrzebna jest polityka gospodarcza. Jak widzisz nawet człowiek, który przez dziesięciolecia wychwalał liberalizm (w czasach gdy to było niebezpieczne nawet) natychmiast skorygował swe poglądy po przyjęciu faktów do wiadomości, ale Kisiel miał głowę na karku i był człowiekiem głęboko uczciwym. Beneficjenci polskiego "liberalizmu" wychwalali "walkę klas" w czasach gdy rządów monopartii a "zliberalizowali się" w czasach "transformacji" by zagarnąć to co umieli (a to były głąby, bo nawet skok na banki im się nie udał, za głupi na to) a teraz w "niezawisłych sądach wygrywać "procesy o zniesławienie. Coś nigdy nie było im z Kisielem po drodze...
  • @Jerzy.63 08:01:20
    > "Na tym się w Polsce długo nie pojedzie"

    Obawiam się jednak, że wystarczająco długo, aby nie było już odwrotu.
    W roku 2007 zdawałem sobie sprawę, że do władzy dochodzi partia s*synów. Wiedziałem, że nadchodzi powrót prywaty i czas 'kręcenia lodów'. Nie spodziewałem się jednak, że oni są aż tak głupi. Polityka wasalstwa, jaką prowadzą musi doprowadzić do utraty suwerenności.
    Puszą się przy tym, jakby byli niezmiernie ważni.
    Żałosne to i śmieszne zarazem.
    Ich gotowość płacenia miliardów, by się znaleźć przy unijnym stole jest szokująca. Po co? Żeby zasiadanie przy stole obrad miało sens, trzeba mieć własne zdanie.
  • @Jerzy Wawro
    Jerzy, temat klastrów wiejskich powraca, ale już jako "Stowarzyszenie do poszczególnych czynności handlowych na wspólny rachunek". Chcemy kontynuować prawną tradycję Austro-Węgier.
    Co do notki. Powiem, było minęło. Coś napisałem w notce http://nikander.nowyekran.pl/post/22901,klastry-grona-gospodarcze-tajemnice-kuchni
    Jednak nie zaprzeczysz naszego zdziwienia faktem, że PO storpedowała naszą przecież taka prorynkową inicjatywę. Dziwiłem się ja, dziwiłeś się Ty, dziwił się Krzysztof.
    Zatem, gdy w lokalnej telewizji tuż po wyborach w rozmowie z posłanką Krystyną Skowrońską na pytanie: jaki jest najważniejszy temat do załatwienia? - usłyszałem odpowiedź - klastry, to mało nie spadłem z krzesła. Odszukałem link do audycji i przesłałem do inż Kazimierza Królikowskiego z Mielca z fundacji "PROVEN" pilotującej unijny program klastrowy w tymże powiecie. Kazimierz zrobił swoje. Włączył jeszcze do sprawy ś.p. posła Deptułę. Z dyr. Ordyczyńskim z ARiMR byliśmy na spotkaniu w Sejmie.

    To właśnie wtedy na Ciebie liczyłem. No cóż ty byłeś wyjątkowo "pryncypialny". Przyznaję. Byłem skłonny wtedy rozmawiać nawet z diabłem. Odpuściłem temat, gdyż spadły na mnie nieoczekiwane okoliczności.

    Na początku września robimy kolejny rajd po biurach poselskich z projektem nowej ustawy. Partyjne kolory pozostawimy w domu. Mam coraz mniej czasu, aby czekać na sprzyjające okoliczności.
  • @Jerzy Wawro 08:30:18
    Aaaaaaaaaa...... to już zupełnie inna historia! Coraz częściej zarzuca się PO, że odchodzi od liberalizmu a sekciarsko nastawiony JKM ma powód by triumfować (bo nazywał ich łże-liberałami).
    przecież okres "złotej wolności" był GORSZY od czasów "nowinek religijnych". Historia Polski nie nastraja optymistycznie. Kiedy PO oficjalnie odetnie się od liberalizmu to będzie znaczyć, że weszliśmy w okres analogiczny do rządów "liberum veto". NIC się nie będzie dało zrobić. To już blisko, bardzo blisko...
  • @Jerzy.63 08:38:54
    Może masz rację w kwestii liberalizmu (bo co do reszty się zgadzamy). Ja jednak nadal patrzę na tą ideologię przez perspektywę "Głównych nurtów marksizmu" Kołakowskiego. Sądzę, że nieuchronność wypaczeń, jaką wykazał Kołakowski w marksizmie, występuje także w przypadku liberalizmu.
    Ty zdaje się sądzisz, że te wypaczenia to głupota i brak zrozumienia.
    Bez solidnej pracy nad tym zagadnieniem, tego nie da się rozstrzygnąć. Dlatego jestem skłonny przyznać Ci rację - bo szkoda czasu na tą pracę.
  • @nikander 08:37:17
    W mojej ocenie jesteś coraz bardziej oderwany od rzeczywistości. Z diabłem można pertraktować. Z głupkami nie.
  • @Jerzy Wawro 08:49:33
    Otóż ja uważam, że liberalizm dla Polski jest raczej zgubny, ale doktryna sama z siebie nie jest jakoś wewnętrznie wadliwa. A skąd to wiem? No, od Legutki, bo sam jestem za głupi na samodzielność przy tak fundamentalnej kwestii. Pamiętasz jak podesłałem Ci linka do artykułu Legutki na portalu wpolityce.pl? Otóż ostawił on tam tezę, że w polskim życiu politycznym ciągle obecny jest nurt narodowego zaprzaństwa, które nie kieruje się żadną światową ideologią, to oni a nie patrioci, komuniści czy liberałowie rządzą Polską. Dlaczego po upadku komuny tak łatwo doszli do władzy idioci i bufoni??? Czemu im powierzono (tymczasowo) władzę??? Nic Ci to nie mówi? Czemu Andrzej Wielowieyski, sąsiad moich dziadków przed wojną był bogaty (bo dziedzic), po wojnie był bogaty (bo się urządził za komuny i teraz też jest bogaty??? A córka pracuje w "lewackiej" GW? Jednak są jacyś "oni". którzy tym wszystkim rządzą...
  • @nikander 08:37:17
    Jeszcze jedno.
    W roku 2007 już było wiadomo, że na klastry są pieniądze z UE. To dlatego temat był pilny, bo PO-paprańcy nie mieli jeszcze go zagospodarowanego i groziło im to, że pieniądze mogą trafić nie do ich kieszeni. Na szczęście nie były to duże pieniądze, a przed nową perspektywą finansową UE sprawę da się już załatwić. Władze województwa już mówią, że klaster informatyczny na Podkarpaciu, to firma w której jednym półdupkiem siedzi jeden z adresatów listów z 2007 roku (bo drugim półdupkiem siedzi w samorządzie).
  • @Jerzy.63 09:02:30
    Ależ jedno z drugim się nie kłóci!! U początków Imperium Brytyjskiego także było zbiorowisko rzezimieszków, którzy mieli daleko gdzieś jakąkolwiek ideologię. Ale ideologia była potrzebna, by zneutralizować społeczeństwo w późniejszym czasie.
    Tak samo w Polsce. Oni robią swoje, a dla ludu mają pitolenie o wolności.
  • .
    "Wskutek odreagowania komuny z jej kolektywizmem, w Polsce zatriumfował anglosaski liberalizm z jego indywidualizmem."
    ____________________________________

    Co za ludzie... A kiedy nie byłoby tego indywidualizmu i anglosaskiego liberalizmu? Może wtedy gdyby opodatkowanie pracy wynosiło nie tyle co w Niemczech, tylko jeszcze więcej? Hę?
  • @Jerzy Wawro 09:14:54
    No, nie wiem czy rodzina Wielowieyskich czy Targowiczanie mieli mentalność rzezimieszków. A co do ideologii, jednak angielska historia pozbawiona polskich wstrząsów wytworzyła jakieś dobre, konserwatywne odruchy wśród ludu. Nasz problem polega na tym, że musimy budować konserwatyzm na gruzach. To jest dopiero heroiczne wyzwanie!
  • @OHV 09:26:47
    No, jakoś najwybitniejszy umysł PRL-u, Kisiel szybko się z propagowanym przez siebie liberalizmem rozstał. Bo uwzględnił "warunki początkowe", czyli polskie realia AD 1989.
  • @Jerzy.63 09:41:17
    Swoją analogię budowałem wyłącznie w odniesieniu do użycia ideologii jako zasłony dymnej.
    Różnice między początkiem USA a początkiem III RP są oczywiste. Amerykańscy Ojcowie Założyciele jednak chcieli zostawić po sobie coś wielkiego. Nasi Wielcy Przywódcy chcą się jedynie nachapać (a nawet jeśli przychodzi im do głowy chęć tworzenia czegoś konstruktywnego, to są na to za głupi).
  • Przeczytałem tekst doktora Grabowskiego ( nie profesora) i gdyby nie
    punkt 3 to można by uznać tekst za wprawkę ekonomicznego czeladnika.
    Znaczy się według Pana doktora "złe długi" na 5 miliardów dolarów ( bo w Polsce tego słowa się używa, nie bilionów) są cytat "olbrzymim obciążeniem"?
    To jakim obciążeniem są "złe długi" np. jednego tylko banku Dexia szacowane na ok. 50 mld Euro?.
    "Przegrana batalia o Euro" to wyłącznie imaginacja Pana doktora, nie poparta danymi ( od czasu wprowadzenia udział Euro jako waluty rezerwowej utrzymuje się na stałym poziomie ok 25-27 %, a w czasach kryzysu od 2008 do 2010 Euro był nawet pewien wzrost .
    Punkt 3 jest istotny i jego rozwinięcie powinno stanowić 90% artykułu.
    Ale nie w tym kierunku, gdyż chciałem skromnie zwrócić uwagę, że kraje strefy Euro, ujmując jako jeden organizm ekonomiczny mają dodatnie saldo wymiany handlowej z otoczeniem. Więc i trzeci argument Pana doktora jest chybiony. W tym ujęciu, jakie Pan doktor zaproponował.

    Pozdrawiam
  • @Jerzy Wawro 09:47:14
    Niemniej przez swój off-topic nieco wypaczyłem Twoją pierwotną myśl, że gospodarka światowa budowana na zasadach liberalnych jest marnotrawna, że udziela to się krajom europejskim, również Niemcy daleko odeszły od swych Erhardowskich zasad (podobno resztki jego zasad zlikwidował Schroder, ja tego nie wiem) i w tym wypadku liberalizm zwyciężył i jest czymś więcej niż np. ideologiczną atrapą dla polskiego życia umysłowego.
    Kultura anglosaska, począwszy od czasów nowożytnych miała wyjątkowy talent do niszczenia środowiska naturalnego, współczesna Wlk Brytania a w jeszcze większym stopniu Irlandia (bo uboższa) to kraje o wyjątkowo zniszczonej przyrodzie. Lesistość Irlandii: 3%, Wlk Brytanii 8, z czego 60% to nowe nasadzenia. Dlaczego? Bo palono węglem drzewnym w hutach zanim na przemysłową skalę zaczęto wydobywać węgiel. Niemcy 28%...
    Nikt im tego nie zabraniał, ale kiedy podobną gospodarkę prowadzi Brazylia lub Indonezja to ...grozi to globalnym ociepleniem..
    USA są w lepszej kondycji, bo wielkie i zdążyli się zorientować na czas...
  • Autor
    Warto podkreślać znaczenie czasu pracy, jako jednego z zasobów marnowanych przez system maksymalizowania efektywności przychodowo-kosztowej (w cenach rynkowych). Celowo nie piszę efektywności ekonomicznej, lecz właśnie efektywności z perspektywy kategorii rynkowych gdzie ocena przedsięwzięcia dającego zysk zestawiana jest z inwestycją ponoszoną na jego osiągnięcie.
    I wedle tego chwali się go, lub gani.

    Ekonomia powinna uwzględniać również wykorzystanie zasobów pracy. To oczywiste w definicji Jana Pawła II "ekonomia to roztropna i dobroczynna refleksja nad rozporządzaniem zasobami".

    Konsumpcjonizm, poprzez wciągnie nas w puste igrzyska, w śpiewanie hymnu narodowego pomiędzy kolejkami piwa, zjada zasoby naszego czasu przerabiając nas na bezwolną masę. Udaje mu się to dzięki sprymitywizowaniu kultury, unifikacji jedzenia, rozmawiania, dotykania. Dzięki skali operowania kolorami, pożądaniami, emocjami.

    To nie jest tylko kwestia klastrów i oczywiście nie jest to kwestia naszych lodziarni politycznych. To kwestia modelu samorządności respektującego demokrację bezpośrednią, ekonomii respektującej rynki lokalne, systemu edukacji formującego postawy personalistyczne, kultury solidarności. Rewolucja komunikacyjna daje nowe narzędzia dla modernizacji każdej z tych dziedzin.

    Ale do wysiłku modernizacji potrzeba fundamentu aksjologicznego.
    Sądzę że tylko katolicyzm pokazuje jak zespolić godność - pracę - wolność człowieka z solidarnością społeczeństwa.

    Bawią mnie zasępione czoła salonowych uczonych, co to im się na stare lata plątają horyzonty.

    Smucą mnie hunwejbini, walący w katolicyzm bo im się jakaś życiowa zadra przypomina.
  • @Provoc 09:58:05
    Może i pisanie o "Naśladowaniu USA" nie jest dzisiaj odkrywcze (od opublikowania "Kapitalizm kontra kapitalizm" M.Alberta mija 20 lat). Ale moim zdaniem to nadal pozostaje aktualne.

    PS.
    Dziękuję za wskazanie błędu z tytułem.
  • @Andrzej Madej 10:10:59
    A czy mógłby się Pan uprzejmie powstrzymać od religijnej argumentacji w kwestiach ekonomicznych? To co Pana bawi, lub smuci naprawdę nie jest argumentem w poważnej dyskusji.
    A Pańskie "sądzenia" i "uważania" bez dalszego rozwinięcia są, z całym szacunkiem jedynie zwyczajnym pustosłowiem. Postawioną tezę należy zawsze uzasadnić merytorycznymi argumentami. Na tym polega proszę Pana poważna dyskusja.

    Pozdrawiam
  • @Jerzy.63 10:06:08
    Od zasad Erharda Niemcy oficjalnie odeszły w latach 70-tych. Nie przesądzałbym jednak, że całkowicie. Jednak na przykład przedsiębiorczość społeczna przetrwała.
  • @Andrzej Madej 10:10:59
    Dzięki za sprowadzenie dyskusji na bardziej konstruktywne obszary.
    Jedna uwaga. Aby nie wystawiać się na antykatolickie fobie, może lepiej byłoby mówić o personalizmie ekonomicznym?
    To pozwoliłoby na współpracę z osobami podzielającymi system wartości, bez religijnego kontekstu.
  • @Provoc 10:32:11
    Czy mógłby Pan wskazać, który fragment mojej notki ma tylko charakter religijny a nie ma charakteru ekonomicznego.
  • @Andrzej Madej 10:40:14
    "Sądzę że tylko katolicyzm pokazuje jak zespolić godność - pracę - wolność człowieka z solidarnością społeczeństwa."

    "Bawią mnie zasępione czoła salonowych uczonych, co to im się na stare lata plątają horyzonty."

    "Smucą mnie hunwejbini, walący w katolicyzm bo im się jakaś życiowa zadra przypomina."

    Czy mógłby Pan na podstawie zasad merytorycznej argumentacji, opartej o wiedzę ekonomiczną uzasadnić powyższe tezy?.


    Pozdrawiam wyjątkowo serdecznie
  • @Jerzy Wawro 10:38:13
    Pewnie masz rację, że nie warto teraz tracić czasu na walkę o tolerancję religijną.

    Ale tak przy niedzieli, smuci mnie ta postkomunistyczna alergia ...
  • @Jerzy Wawro 10:38:13
    No przepraszam Autorze, ale jeśli to jest sprowadzenie dyskusji na konstruktywne tory, to chyba mamy nieco różne pojęcia, co jest konstruktywne. Mam nadzieję, ze ta uwaga "o fobiach" nie dotyczyła mojego wpisu. Bo ja nie mam żadnych antyreligijnych fobii, ani antykatolickich, ani nawet anty voodoo. Mam tylko jedną fobię -"antypieprzeniową". Czyli jak ktoś "pieprzy" bez ładu i składu, nie na temat i nie potrafi merytorycznie uzasadnić postawionych tez.
    A jako argument na wszystko ma, że w naukach kościoła znajdzie się odpowiedzi na każdy naukowy problem, a Jan Paweł II wielkim multinaukowcem był i tak naprawdę, to należały mu się wszystkie nagrody Nobla od 1980 roku.
    Przeciez to jest ciemnogród i Średniowiecze, a nie "konstruktywne
    tory"

    Pozdrawiam
  • @Andrzej Madej 10:53:47
    Powiem wprost, Panie Madej. Niech Pan nie będzie bezczelny i zachowa te swoje insynuacje dla siebie. Poprosiłem Pana o merytoryczną argumentację postawionych przez Pana tez. I jak Pan odpowiedział?.
    Jak Pan niepoważny Panie Madej i dobrze radzę mnie dalej nie zaczepiać. Bo wykazać, ze jest Pan pajacem i nadętym kołtunem to naprawdę łatwa sprawa. Nie wiem tylko czy mi się będzie chciało, bo z Pana jest wyjątkowo pospolity przypadek.

    Pozdrawiam wyjątkowo nieodmiennie serdecznie
  • @Provoc 10:49:13
    W pierwszym cytacie piszę o pracy, zatem i o ekonomii. Pisałem o tym ostatnio w kontekście solidarności dla pracy, gospodarki społecznej i barier subsydiarności w Polsce.
    http://si.nowyekran.pl/post/67575,z-czym-do-subsydiarnosci-rodacy

    Drugi cytat nie dotyczy religijności, której rzekomy nadmiar przeszkadza Panu w mojej notce. Może kiedyś rozwinę ten wątek pogubienia naszych elit na zakrętach historii.

    W trzecim cytacie, odniosłem się do nieznośnej dla mnie maniery głównego bohatera artykułu Jerzego Wawro, czyli blogera Nikandera, który wspomina czasami o zagrożeniach katofaszystowskich.
    Ale to nie jest ani kwestia ekonomii ani religii, tylko smaku.

    Również pozdrawiam :)
  • @ Autor
    Ja jednak mam kaca, że odegrałem - nieco - rolę mimowolnego trolla, no bo dyskusja zboczyła z tematu głównego. Od dawna jednak zauważyłem, że Jerzy Wawro jest przede wszystkim człowiekiem akcji bardziej niż człowiekiem myśli. To jest po prostu facet konkretny. Proszę tego nie traktować jako przytyk. Po prostu - z tymi zdolnościami - powinno mu zależeć na przekonaniu do siebie jak największej ilości ludzi. Z punktu widzenia jakiejkolwiek społecznej, politycznej czy organizacyjnej akcji rozdrabnianie się na walkę z niezbyt uzdolnionymi blogerami, wtórnymi umysłami, powtarzającymi jedynie liberalne czy pseudoliberalne komunały (sam JKM jest wyjątkowo kiepsko wykształcony jak na poziom zarozumialstwa, który reprezentuje, a co dopiero jego totumfaccy) jest bez sensu. Większość z jego krytyków przyzna mu za jakiś czas rację (w duchu) a przyznałaby i w piśmie gdyby im głupoty nie wypominał...
    Bardzo niewielu jest takich ludzi na blogach a jeśli są (nikander) to też odfruwają poza rzeczywistość. Jurek jest naprawdę wyjątkowy.
  • @Provoc 11:12:06
    Zaczynam się bać wychodzić z domu :)

    No i pozdrawiać nie wiadomo kogo ...
  • @Provoc 11:04:05
    1. Uwaga o fobiach dotyczy generalnie stosunku elit do religii w Polsce i Europie (nie uważam, że to spuścizna komunizmu).
    2. Andrzej Madej wskazuje kierunki działań, które mogą prowadzić do zagospodarowania naszego potencjału.
    3. Jan Paweł II akurat potrafił nawet zagadnienia motywowane religią rozważać w kontekście pozareligijnym.
  • @Jerzy.63 11:25:49
    Naprawdę mnie przeceniasz :-)
  • @Jerzy Wawro 12:02:42
    Problem w tym, że my wszyscy jesteśmy mocni w gębie a Ty coś robisz, tedy daj se spokój z nabijaniem się z liberałów (w krajowym wykonaniu). Taki człowiek już trochę musi uważać na słłowa...
  • @Jerzy.63 12:06:06
    Bardziej mnie przekonuje argument dot. straty czasu. Rzeczywiście szkoda na to czasu. Pozdrawiam.
  • @Jerzy Wawro 12:00:23
    "Warto podkreślać znaczenie czasu pracy, jako jednego z zasobów marnowanych przez system maksymalizowania efektywności przychodowo-kosztowej (w cenach rynkowych). Celowo nie piszę efektywności ekonomicznej, lecz właśnie efektywności z perspektywy kategorii rynkowych gdzie ocena przedsięwzięcia dającego zysk zestawiana jest z inwestycją ponoszoną na jego osiągnięcie.
    I wedle tego chwali się go, lub gani."
    To jest Pana zdaniem "wskazanie kierunku działań"?. Przecież to wygląda na bełkot ekonomicznego analfabety. Może Pan uprzejmie poprosi Autora, aby merytorycznie i z podaniem źródeł uzasadnił postawioną tezę.

    A może ten komunał, cytuję :
    "Konsumpcjonizm, poprzez wciągnie nas w puste igrzyska, w śpiewanie hymnu narodowego pomiędzy kolejkami piwa, zjada zasoby naszego czasu przerabiając nas na bezwolną masę. Udaje mu się to dzięki sprymitywizowaniu kultury, unifikacji jedzenia, rozmawiania, dotykania. Dzięki skali operowania kolorami, pożądaniami, emocjami."
    jest wskazaniem "kierunku działań"?.

    Do tej pory autorów postów pod Pana tekstami z takimi profesjonalnymi przemyśleniami określał Pan zazwyczaj nieomylnie prawidłowo.
    Naprawdę nie rozumiem, dlaczego dla Pana Madeja Pan robi wyjątek.


    Pozdrawiam
  • @Jerzy Wawro 12:09:20
    Ten bloger, którego już nie ma na NE:
    http://wiktorinoc.blogspot.com.au/2012/07/wajda-i-nienawisc.html
    też określa swoje poglądy jako liberalne. Samo pojęcie jest wieloznaczne. A głowę daję, że nie porównałbyś go do poziomu swoich adwersarzy, ja go też bardzo lubiłem, w czasach s24, Ty byłeś na jego liście ulubionych, jest ogromną stratą dla NE i s24, że już go tam nie ma. Na NE nie ma go pewnie dlatego, że jest warszawiakiem i zbyt blisko był niesympatycznego świata wzajemnych animozji, intryg i zawiści w blogerskim półświatku. Ponieważ mieszkasz na prowincji, masz ten komfort, że jesteś od tego z daleka...
  • @Jerzy Wawro
    Panie Jerzy, jeszcze raz spróbuję Panu zaproponować - aby zmienić język - i przestać używać etykietek, które tylko sieją nieporozumienia i utrudniają rozmowę.

    W Pana tekście jest doskonałe i krótkie ujecie podziału poglądów ekonomicznych - nie poprzez etykietki - ale poprzez KONKRET.

    Proponuję zacznijmy ten podział stosować - bo jest on ZASADNICZY i konkretny - będzie nam łatwiej się porozumieć.

    Otóż są tylko dwie drogi ekonomiczne: normalna i patologiczna:

    Normalna:
    "od oszczędności przez inwestycje po rozwój gospodarczy"
    - i to jest droga do prawdziwego bogactwa i dobrobytu

    Patologiczna:
    "od rosnącej konsumpcji na kredyt, po zadłużanie się i rozwój dzięki emisji pieniądza"
    - i to jest współczesna droga do prawdziwego kryzysu, wyzysku, i ciągłego ubożenia społeczeństwa na rzecz oligarchii finansowej

    To droga do podziału ludzi na dwie grupy:
    1) ogromnej większości, której sytuacja ekonomiczna się pogarsza a ludzie nie rozumieją dlaczego
    2) - i niewielkiej mniejszości, która bogaci się podstępnie kosztem całych społeczeństw, korzystając z ukrytego i doskonałego mechanizmu podatkowego (czyli odbierania komuś części owoców jego pracy), jakim jest kreacja pieniądza - czyli każde działanie, które zwiększa ilość dostępnego pieniądza (emisja, kreacja przez kredyt, rezerwa częściowa, akcje i inne instrumenty finansowe)

    Proponuję więc powyższe kryterium, czyli rozpoznawać się jako zwolennicy "normalności ekonomicznej" albo zwolennicy "patologii ekonomicznej"

    Lub żeby nie było pejoratywnych skojarzeń jako zwolennicy rozwoju gospodarczego:
    - przez oszczędzanie (ograniczanie popytu w celu gromadzenia kapitału)
    - przez wydawanie (kreowanie popytu, rosnąca konsumpcja na kredyt)

    Co zresztą idealnie obrazuje - że są to zupełnie przeciwne drogi - do bogactwa - albo do kryzysu ekonomicznego
  • @Jerzy Wawro 12:09:20
    Jak zwykle jest co poczytac i to łącznie z komentarzami, tylko Provoc sie dzisiaj zbiesił bardziej niz zwykle:))
  • @Provoc 12:17:53
    Przyznaję, że jest to napisane w sposób mało przejrzysty, ale jednak zawiera jasną treść (być może mnie jest łatwiej ją odczytać, bo przeczytałem kilka tekstów A.M.).
    Spróbuję to napisać jaśniej:

    ad 1.
    - na rynku następuje ocena efektywności poprzez zestawienie zysku z kosztami (inwestycjami) w cenach rynkowych;
    - ocena ekonomiczna sensowności przedsięwzięcia nie powinna się ograniczać do takiej jednostkowej (ograniczonej do tego przedsięwzięcia) kalkulacji;
    - stosowanie takiej oceny powoduje marnotrawienie czasu pracy.
    Przykład:
    Gmina może zatrudnić bezrobotnych do budowy ścieżek rowerowych. Ocena efektywności tej inwestycji poprzez zestawienie przychodów i kosztów musi być ujemna. Ale jeśli popatrzymy na to szerzej, to może się okazać, że ma to ekonomiczny sens. Bo na przykład uatrakcyjni gminę i spowoduje napływ turystów.

    ad 2.
    Przedsięwzięcia kulturalne i społeczne powinny być organizowane przez ludzi zgodnie ze swymi upodobaniami. Organizowanie ich przez państwo prowadzi do takich spaczeń, jakie opisano.
    Na przykład w tej chwili PO-rząd szykuje się do rewolucji cyfrowej w oświacie, co skutecznie storpeduje wiele oddolnych działań.
  • @Jerzy.63 12:43:18
    Propaganda wmawia nam, że liberalizm=wolność i wiele osób w to wierzy. Powinniśmy jednak dążyć do uzyskania jasności pojęć. Bo potem jest wielkie zdziwienie ....
  • @Freedom 14:01:26
    "- i to jest współczesna droga do prawdziwego kryzysu, wyzysku, i ciągłego ubożenia społeczeństwa na rzecz oligarchii finansowej

    To droga do podziału ludzi na dwie grupy:
    1) ogromnej większości, której sytuacja ekonomiczna się pogarsza a ludzie nie rozumieją dlaczego.."
    ___________________________________

    Eh, genialni teorytycy...
    Ci, którzy "ciągle ubożeją" i którym się "ciągle pogarsza" nie są klientami bankowców, bo nie mają żadnej zdolności kredytowej, czyli na pewno nie są łupieni przez tychże...
  • @OHV 14:38:44
    Tak się głupio składa, że jestem byłym bankowcem i na podstawie uzyskanej w czasie pracy w bankach wiedzy mogę stwierdzić, że wypisuje Pan bzdury.
  • MIZERIA
    Trochę o liberalizmie, trochę o "zagrożeniach katofaszystowskich" ze strony "jednego takiego", więc po co w tytule jakieś klastry??? Czy tylko po to, aby dokładniej było wiadomo kto tu jest kością niezgody?

    Zrobimy te klastry (spółki dorazowe) po trzeźwemu i bez modlitewnych uniesień. Do trzech razy sztuka.
  • @Jerzy Wawro
    No ale jeśli w Polsce mamy liberalizm, czyli swobodę i brak zakazów, to co wam przeszkadza w budowaniu tych wiejskich klastrów? Jeśli są jakieś prawne, ustrojowe przeszkody i zakazy, to znaczy, że liberalizmu nie ma. No to jak to jest?
  • @Jerzy Wawro 14:22:37
    Niestety Drogi Autorze, ale przemyśleń Pana Madeja nie da się merytorycznie obronić. (mogę tego dowieść, ale nie widzę sensu sporu o poglądy tego osobnika). Swoją drogą, to interesujące, że aby zrozumieć, co ten Pan miał na myśli niezbędny jest "wyjaśniacz znaczeń i pojęć".
    Zadziałał Pan, Drogi Autorze niczym profetaj. Może ten Madej to w rzeczywistości nowe wcielenie Pytii "pod przykryciem". Żeby tylko ten
    Pytia-Madej nie rozbestwił się i nie zaczął wymagać tłumaczenia jego przemyśleń i wizji "heksametrem".

    Pozdrawiam
  • @OHV 14:38:44
    > nie mają żadnej zdolności kredytowej, czyli na pewno nie są łupieni
    > przez tychże..

    Ja pisałem o czymś zupełnie innym.

    Odsetki i inne opłaty kredytowe są jawne - i to jest zupełnie inny temat.

    Ja miałem na myśli to, że sam fakt zwiększenia podaży pieniądza jest ukrytym mechanizmem podatkowym - i wszyscy płacimy ukryty podatek inflacyjny czy nam się to podoba czy nie.
    Ci co nie mają w banku żadnych kredytów - płacą podatek inflacyjny tak samo jak Ci co wzięli kredyty.

    I o tym ludzie nie mają pojęcia! Dlatego napisałem, że nie wiedzą nawet dlaczego ich sytuacja się pogarsza. Otóż właśnie dlatego.

    PS. I nie miałem na myśli tylko banków jako beneficjentów rosnącej podaży pieniądza - również inne duże firmy zdzierają z nas taki ukryty podatek - emitując instrumenty finansowe takiej jak np. akcje.
    Szczegóły tutaj:
    http://freedom.nowyekran.pl/post/68885,co-to-jest-pieniadz-a-co-jest-pieniadzem

    To, że tracimy pieniądze jawnie - to pół biedy - ale ludzie kompletnie nie zdają sobie sprawy - że ubożeją nawet "w "czasie snu" - czy tego chcą czy nie
  • @Freedom 16:11:31
    Coś wam nie wyszło z tym okradaniem biednych poprzez bankierów, chociaż jedni i drudzy nie mają ze sobą nic wspólnego.

    Biedny może tylko zyskać na tym, że znajdzie pracę przy wydatkowaniu pieniędzy z kredytu.
  • @OHV 16:28:42
    > Biedny może tylko zyskać na tym, że znajdzie pracę przy wydatkowaniu
    > pieniędzy z kredytu.

    :) tak, tak, znam ten błędny tok rozumowania.

    Otóż, źle stawiasz pytanie. Dlatego odpowiedź jest absurdalnie oczywista dla Ciebie.

    To nie jest pytanie czy lepiej znaleźć pracę czy głodować !!!

    To jest pytanie czy lepiej znaleźć pracę i żeby siła nabywcza mojej pensji rosła z czasem czy znaleźć pracę i żeby siła nabywcza mojej pensji z czasem malała - TAKA JEST ALTERNATYWA.
    Na tym polega ten ukryty mechanizm podatkowy.

    :) Pozdrawiam
  • @Freedom 16:39:28
    "To jest pytanie czy lepiej znaleźć pracę i żeby siła nabywcza mojej pensji rosła z czasem czy znaleźć pracę i żeby siła nabywcza mojej pensji z czasem malała - TAKA JEST ALTERNATYWA."
    ___________________________________

    To jest iluzja.
    Inflacja ma inne podłoże, o czym powyżej napisąłem już, ale tez jest ona znikomym (obecnie 4%) uszczupleniem dochodow w stosunku do opodatkownaia pracy 43% oraz opodatkowania towarów i usług 7-23%, a w przypadku uakcyzowionych jeszcze więcej).

    Wasze rozumowanie i wasza ideologia jest oderwana od rzeczywistości i jest równie szkodliwa jak socjalistyczne brednie.
  • @OHV 16:28:42
    "Biedny może tylko zyskać na tym, że znajdzie pracę przy wydatkowaniu pieniędzy z kredytu."
    _________________________

    Mala poprawka, acz b.istotna:
    Biedny może tylko zyskać na tym, że znajdzie pracę przy wydatkowaniu pieniędzy z kredytu, który zaciagnął bogaty.
  • und...
    Jesli istnieja problemy z bankami, to nie są to rzeczy odnoszące się do samej idei kredytu, ale do przywilejow prawnych jakie posiadają, które czynią ich banksterami.
  • @Freedom 16:11:31
    "i wszyscy płacimy ukryty podatek inflacyjny czy nam się to podoba czy nie. "
    ______________________________________

    Inflacja jest zjawiskiem znanym sprzed czasow polityki fiskalnej, natomiast normalne kredytowanie ma z nią niewiele wspólnego, a dokładniej ma b.wiele wspólnego, tyle ze bilans końcowy wychodzi na zero, bo zwiekszone wydatkowanie w jednym czasie przez kredytobiorcę, oznacza, że będzie musial ograniczyć konsumpcję w przysżłości. Ostatecznei wychodzi na zero, a zjawisko inflacji -jak juz napisałem- znane jest już z bardzo dawnych czasów.



    Jedynym szkodnikiem jest państwo, zadlużające obywateli którzy jeszcze się narodzili, bo wmówiono ciemniakom, że musza tak robić by realizowac (falszywe) idee solidarności międzypokoleniowej i sprawiedliwości społecznej.

    Zadłużają tych któych jeszcze nie ma, by ci którzy żyją teraz mogli sobie dobrze konsumować.

    Kto jest temu winny? Oczywiście liberalizm:)
  • @Zgreed66 20:22:27
    Chyba nie wychwyciłeś sarkazmu..
  • @OHV 17:05:46
    Przyjacielu, to co piszesz to są rzeczy oczywiste. Mi ich nie musisz tłumaczyć. Ale Ty ciągle nie widzisz pełnego obrazu, na który zwracam uwagę.

    Zgadza się, inflacja jest zjawiskiem znanym od dawna.
    Zgadza się, problemem nie jest sama idea kredytu.

    Problemem jest kreowanie pieniądza z kapelusza (lub jak wolisz "wypłukiwanie złota z powietrza" mówiąc językiem Michalkiewicza)

    Rozważ sobie 3 sytuacje:
    1) nikt nie zwiększa podaży pieniądza - kredyt może pochodzić tylko z oszczędności - co oczywiście oznacza, że jest ograniczona podaż kapitału.
    2) Podaż pieniądza jest zwiększana poprzez dodruk - i rozdawanie go ludziom za darmo - kredyt może pochodzić tylko z oszczędności.
    3) Podaż pieniądza jest zwiększana tak jak dzisiaj, przez system bankowy poprzez udzielanie kredytów, a więc podaż kapitału NIE jest praktycznie niczym ograniczona.

    Nawet ślepy powinien już widzieć, że te 3 sytuacje będą miały różne skutki jeśli chodzi o inflację. A nie będzie jej tylko w pierwszym przypadku.

    Chcesz, to zrozumiesz - nie chcesz to nie zrozumiesz. Ja nikogo zmuszać do zrozumienia tych podstaw nie będę.
    "kreowanie" pieniędzy z powietrza nie tworzy bogactwa - tylko zmienia się jego podział, "kreator" zyskuje kosztem wszystkich innych użytkowników pieniądza" - i tyle.
  • @Freedom 22:24:26
    Tak, są to m.in. stare przyśpiewki Michalkiewicza, bylem nawet na jednym takim spotkaniu na ktorym o tym plótł.
    Jednak jest to nonsens, bo w systemie odwrotnym, czyli gdy pieniądz ma 100% pokrycie w złocie, zjawisko inflacji wystepowało i to a nie mniejszą skalę niz obecnie, gdzie jakoby wypłukuje sie złoto z powietrza.
  • @Jerzy.63 08:01:20
    "Sam liberalizm - jak taki -podobnie jak marksizm czy tomizm nie może być logicznie obalony a co najwyżej odrzucony jako pogląd na świat..."

    Jeśli liberalizmu gospodarczego nie można obalić logicznie to znaczy, że jest NAUKOWY a nie widzimisię "pogląd na świat". Marksizm jako ideologia, logicznie został obalony jako zbrodniczy. Tomizm jako nurt filozoficzny nie podlega logice. Każda religia to jakiś nurt filozoficzny.

    "Bo też liberalizm zwyciężył się tam gdzie istniała już wcześniej silna biurokracja (Wlk Brytania) lub ogromne zasoby naturalne (USA)."

    Mamy silną biurokrację a jakoś liberalizm nie może zwyciężyć. Czy po uruchomieniu rezerw np. gazu łupkowego z obfitości zasobów "wybuchnie" liberalizm?

    "...istnienie takich sądów konsumenckich jest wyłomem wobec tradycyjnie liberalnej ideologii: powinny wystarczyć sądy powszechne do rozstrzygania sporów, ale oni dobrze wiedzą, że zwykły szaraczek nie szans w procesie cywilnym z wielką korporacją..."

    Pomieszanie qrvy z mułem bagnistym. W liberalnej gospodarce korporacje nie mają racji bytu. Już zostało udowodnione, że korporacje powstają dzięki przywilejom w "prawie gospodarczym", ergo w liberalnej gospodarce wszystkie strony są równe. Mieszanie celów i zastanego bajzlu jako stałej, jest ulubioną zagrywką NIEUCZCIWYCH krytyków liberalizmu.

    Większość liberałów w Polsce to równocześnie konserwatyści społeczni i - "... rozwój oparty na oszczędnościach jest wynikiem bardziej fundamentalnych rozstrzygnięć. Nie ma przypadku w tym, że to chrześcijańska Europa zdominowała świat. Europejczycy potrafili najpełniej wykorzystywać posiadane zasoby. Było to możliwe dzięki silnej w chrześcijaństwie wspólnotowości... Jej istotą było właśnie maksymalne wykorzystywanie dostępnych zasobów. Od rosnącej po rowach pokrzywy - sierpem ścinanej na paszę, po pracę starców i dzieci. Współpraca, oparta na autentycznym szacunku hierarchia i oszczędność były w takim społeczeństwie koniecznością. To nie była kwestia wyboru takiej lub innej opcji, ale kwestia przetrwania. Żadna zewnętrzna siła, żaden kataklizm, ani żadna wojna nie była w stanie zniszczyć tego systemu." - nie podlega żadnej dyskusji. W każdej wspólnocie członkowie realizują swoje egoistyczne cele nie naruszając praw innych członków wspólnoty. Jeśli zacznie działać wbrew wspólnocie zostaje z niej wykluczony. Jest to normalny, naturalny proces obronny każdego człowieka i społeczności. Nie potrzeba tego REGULOWAĆ żadnymi ustawami. Kiedy zlikwidujemy państwo MOLOCH na rzecz państwa MINIMUM samoczynnie powstaną reguły rządzące różnorodnymi społecznościami realizującymi własne cele łącznie z dorazowymi klastrami wiejskimi. Kiedy nie ma krępujących przepisów każdy może zawiązywać dowolne umowy. Przy tym PAŃSTWO MINIMUM NIE OZNACZA ANARCHII !!! Oznacza MINIMUM REGULACJI !!!
  • @OHV 04:47:27
    > Jednak jest to nonsens, bo w systemie odwrotnym, czyli gdy pieniądz
    > ma 100% pokrycie w złocie, zjawisko inflacji wystepowało i to a nie
    > mniejszą skalę niz obecnie, gdzie jakoby wypłukuje sie złoto
    > z powietrza.

    :)
    Przyjacielu, nonsensowne to jest powyższe wnioskowanie.

    Po pierwsze, alternatywą dla zwiększania ilości pieniądza - jest jej niezwiększanie (a nie inny pieniądza zamiast fiducjarnego)

    Po drugie, zjawisko inflacji dotyczy zarówno pieniądza fiducjarnego jak i w 100% opartego na kruszcu.

    Po trzecie, "wypłukiwanie 'złota' z powietrza" - to metafora nie tylko dotycząca "powietrza" ale i "złota" - i nie chodzi w niej o to, że przy 100% pokryciu pieniądza w złodzie nie występuje inflacja - tylko o to podkreślenie faktu, że od drukowania pieniądza nie zwiększa się bogactwo, ani o grosz.

    :)
  • @OHV 16:56:08
    i straci ją, gdy bogaci przestaną brać kredyty- chyba, że będą brać w nieskończoność, ale wtedy mamy pętlę zadłużenia rosnącego w nieskończoność- aż w końcu ktoś będzie musiał zapłacić (historia pokazuje, że zwykle w takich sytuacjach płaci się głową)
  • @OHV 04:47:27
    "Jednak jest to nonsens, bo w systemie odwrotnym, czyli gdy pieniądz ma 100% pokrycie w złocie, zjawisko inflacji wystepowało i to a nie mniejszą skalę niz obecnie, gdzie jakoby wypłukuje sie złoto z powietrza.
    "
    ależ występowało- banki emitowały więcej not bankowych(banknotów), niż miały złota w skarbcu, też było "wypłukiwanie złota z powietrza"- tyle, że, gdy dochodziło do runu... to bankier, który nie miał z czego pokryć swoich zobowiązań(nie miał złota żeby opłacić każdy banknot) płacił głową- a jego majątek był zajmowany przez posiadaczy owych banknotów

    różnica między tamtą, a obecną sytuacją jest taka, iż wtedy była to działalność nielegalna, a obecnie jest w 100% legalna i uregulowana przepisami (lub co gorsza- legalna, ale nie regulowana)
  • a po której stronie Pan stoi ???
    jeśli pisze Pan per "świat wirtualny neoliberalnych zaklęć." to samo sformułowanie POCHWALA ów świat, podczas gdy reszta treści zdaje się ów świat ganić.

    Treść byłaby dużo bardziej czytelna, gdyby Pan np. napisał " fikcyjny świat neoliberalnych zaklęć".

    PS. Kiedyś w informatyce używano terminu "wirtulany" jak najbardziej poprawnie, np. "wirtualna pamięć", a teraz wszystko dla wszystkich jest albo wirtualne, albo lewackie.
  • @korwinista 09:55:18
    kiedy zlikwidujemy państwo moloch, samoczynnie powstaną reguły rządzące różnorodnymi społecznościami, np. reguła, że przed paleniem czarownicy na stosie pławi się ją w rzece.
  • @interesariusz z PL 18:23:06
    Jeśli społeczność uzna, że jest to dla jej dobra... Banda głupków w sejmie lepiej ma wiedzieć niż osoby, których dotyka działanie czarownicy? Słyszałeś kiedykolwiek o prawie lokalnym?

    Poza tym ciągle postulujecie żeby w tworzeniu nowego ładu gospodarczego kierować się sercem a nie rozumem więc o co ci chodzi? Kierując się sercem/emocjami łatwiej znaleźć czarownicę niż kierując się rozumem. CBDO.
  • @interesariusz z PL 18:04:59
    W odniesieniu do rzeczywistości "wirtualny" oznacza tyle co "nierealny". Te listy nie ujrzałyby światła dziennego, gdyby nie łgarstwa "nikandera" (który po ujawnieniu tego jeszcze bezczelnie stwierdza, że nie ma o czym mówić).
  • @Freedom 11:01:12
    Nie rozróżniasz co jest pierwsze, a co wtórne. Bogactwa nie przybywa od drukowania pieniedzy, bo i dlaczego miałoby go przybywać, skoro drukowanie pieniądza ma być odzwierciedleniem wzrostu bogactwa.
    "Alternatywą jest nie zwiększanie pieniądza", więc skutkiem bedzie permenetna deflacja i totalne ubóstwo biednych, bo w takiej walce o zmniejszającą sie ilość pieniądza zawsze przegrają z bogatymi.
  • @Sytro 11:38:38
    " straci ją, gdy bogaci przestaną brać kredyty- chyba, że będą brać w nieskończoność, ale wtedy mamy pętlę zadłużenia rosnącego w nieskończoność- aż w końcu ktoś będzie musiał zapłacić (historia pokazuje, że zwykle w takich sytuacjach płaci się głową)"
    ___________________________________-

    Eh, wasz ulubiony przykład, czyli Chiny jest doskonałym przykładem na obalenie waszych tez. Istnieje tutaj dobra analogia, tylko czy potraficie ją zrozumieć?
  • @OHV 22:13:42
    Deflacja to wzrost wartości pieniądza a nie znikanie pieniądza! Więc biedni zyskają na deflacji niższe koszty utrzymania. Jeśli pieniądzem była by ziemia to właśnie mamy permanentną deflację - czy brakuje ziemi, znika z powodu wzrostu wartości? Za tą samą ilość ziemi mogę sobie kupić coraz więcej dóbr.
  • @korwinista 22:48:07
    Tak, dla bogatych. Dla biednych to znikanie pieniądza, znikanie zatrudnienia, bo deflacja i spadek gospodarczy to dwa zjawiska wystepujace razem.
    Czyli znowu "pomogliście" biedakom...
  • @OHV 00:32:00
    Hasła, hasła, hasła... Uzasadniajcie swoje bzdety!!!

    Deflacja występuje przy dużej produkcji dóbr coraz niższym kosztem. Najczęściej działa "efekt skali" (hehehehe, ~nikander i spółka powinni dostać orgazmu) czyli perfekcyjne opanowanie technologii i maksymalne wykorzystanie pracy i materiałów. Płace wtedy nie spadają! Nikt nie obniża płacy za zwiększenie wydajności pracy! Przy tej samej płacy pracownicy mogą kupić WIĘCEJ tanich dóbr, BOGACĄ SIĘ. Bogactwo to nie pieniądze ale dobra, które za nie możemy kupić.

    Wałęsa obiecywał nam drugą Japonię kiedy tam "szalała deflacja". Normalnie horrendalny kryzys a Polacy marzyli aby się tam znaleźć. Naród półgłówków?

    Krótko - mamy inflację i kryzys czy deflację i kryzys, odpowiedz bo nie wierzę mojemu portfelowi.
    Kiedy będzie hossa i co się będzie działo wtedy z pieniądzem?

    Deflacji boją się tylko bankierzy bo nie zarabiają na kredytach i lokatach. Poza tym deflacja nie trwa wiecznie - dochodzi w końcu do punktu równowagi. Żadna populacja nie jest w stanie zwiększać produktywności w nieskończoność. Do tego mocny pieniądz powoduje odpływ części pracowników - mniejsza ilość producentów może zaspokoić potrzeby całej populacji na pieniądz i dobra. Prawie komunistyczny raj, każdemu według potrzeb.
  • @korwinista 01:24:37
    > Poza tym deflacja nie trwa wiecznie

    Nic nie trwa wiecznie...
    Ale jeśli w tych niespokojnych czasach coś trwa kilkanaście lat, to można to uznać za stan trwały (http://tutor2u.net/blog/index.php/economics/comments/trying-to-overcome-deflation-in-japan/). Reszta tego akapitu to dywagacje w stylu ekspertów ekonomii (czyli taka współczesna astrologia).
  • @Jerzy Wawro 05:46:17
    Gratuluję wiedzy z blogów typu "twój przewodnik". Wykresy dobitnie pokazują, że słusznie scharakteryzowałem objawy deflacji w sferze cen, i bankowości, nie pokazuje tylko wykresów o płacach, były niewygodne dla pismaka z BBC co widać tu

    http://www.allon.info/japan-earning.html

    ZAROBKI NIE ZMALAŁY!!! Indeks cen lekko drgnął do góry i zarobki również lekko drgnęły do góry. N'est ce pas?

    Prosiłem o konkrety więc proszę resztę akapitu logicznie skrytykować. Pan być może woli dywagacje blogerów dla ubogich ale ja opieram się na rozumie i wiedzy. Żałośnie wygląda deprecjonowanie ekonomistów w korelacji z blogiem dla ubogich. Umysłem.
  • @korwinista 10:06:23
    Lekko drgnął do góry:) Lekkie drganie do góry, to jest własnie japońska stagflacja z którą od dziesięcioleci nie mogą sobie poradzić.
    USA nie skorzystały z takiego modelu rozwoju, bo wybrały dynamiczny rozwój przeplatany okresami kryzysów i najepiej na tym wychodzą.
  • .
    Dodam, że pod koniec lat 90 Balcerowiczowi też sie wydawało , że za szybko sie rozwijamy i zaczął "studzić gospodarkę". Miał tez wowczas manie przesladowczą na punkcie inflacji i jak podkreslal w kazdym wywiadzie za wszelką cenę należąło ją zdusić.

    Efekt tych działań jest wiadomy: gigantyczne bezrobocie (jeśli dobrze pamiętam to 20% i żenująco niska płaca minimalna), zwiekszenie sie biedy, szczególnie skrajnej.

    I to była kolejna pomoc biednym, bo przeca to nie byla ekonomia dla ubogich.
  • @OHV 12:09:07
    Stagflacja w tłumaczeniu na polski oznacza że każdy wie ile za miesiąc może sobie kupić tego i owego. Wie nawet że za określony niemal ściśle czas kupi sobie dom, działkę, samochód ZA WŁASNE PIENIĄDZE. Jutro nie zaskoczą go ceny suszi ani nadymki o ryżu nie wspominając. Czyż nie marzymy o stabilnej walucie???

    Kto sobie nie może poradzić ze stagflacją??? Przeciętny Japończyk żyjący w przewidywalnej przyszłości czy banksterzy nie mogący złupić bogatego społeczeństwa???

    http://www.wprost.pl/rankingpanstw/

    Chciałbym być obywatelem takiego biednego kraju. Miłośnicy wielkości eksportu jako wskaźnika bogactwa powinni wpaść w ekstazę.
  • @OHV 00:32:00
    > więc skutkiem bedzie permenetna deflacja i totalne ubóstwo biednych,
    > bo w takiej walce o zmniejszającą sie ilość pieniądza zawsze przegrają
    > z bogatymi.

    :) Przyjacielu, skutkiem niedrukowania pieniądza jest jego stała ilość - a NIE zmniejszanie się ilości pieniądza :)

    Skutkiem niedrukowania pieniądza jest jego ROSNĄCA siła nabywcza - a nie zmniejszenie ilości pieniądza, o który trzeba by nagle walczyć inaczej niż wcześniej :)

    ROSNĄCA SIŁA nabywcza pieniądza jest DOBRA - zarówno dla biednych jak i bogatych - bo za tą samą pensję, zasiłek albo becikowe - można sobie kupić coraz więcej !!!

    Skąd się biorą takie kuriozalne teorie, że skutkiem wzrostu gospodarczego ma być bieda? Wzrost gospodarczy jest DOBRY, uwierz mi! :)
  • @Freedom 13:02:03
    "Skutkiem niedrukowania pieniądza jest jego ROSNĄCA siła nabywcza"

    Wyjaśnieniem obaw o biedzie spowodowanej niedodrukowaniem pieniądza może być to, że praca jaką człowiek wykonuje także jest towarem a wobec rosnącej siły nabywczej pieniądza człowiek za wykonaną pracę otrzyma mniej pieniędzy bo ten który kupuje od człowieka pracę będzie mógł za tą samą liczbę pieniędzy większą ilość pracy.
  • @programista 13:39:38
    REALNY przykład Japonii nie wskazuje na spadek wynagrodzeń z powodu rosnącej siły nabywczej. Jak napisałem powyżej NIKT nie zmniejszy pensji pracownikowi z powodu zwiększenia wydajności pracy. W Polsce zwiększenie wydajności pracy zawłaszczane jest przez rząd w formie inflacji i rosnących podatków.
  • @programista 13:39:38
    > wobec rosnącej siły nabywczej pieniądza człowiek za wykonaną
    > pracę otrzyma mniej pieniędzy

    :) To jest kolejny błąd we wnioskowaniu. To nie jest prawda :)

    Już to wyjaśniałem jakiś czas temu:
    http://freedom.nowyekran.pl/post/56288,gospodarka-postep-technologiczny-i-miejsca-pracy-nasz-najwiekszy-dramat

    W skrócie:
    Wzrost gospodarczy, rozwój i rosnąca siła nabywcza pieniądza są wynikiem, efektem rosnącej wydajności pracy - to jest istota rozwoju i postępu technologicznego.

    W odniesieniu do pensji - na skutek większej efektywności pracy - ta sama albo nawet rosnąca pensja, z punktu widzenia pracodawcy jest jednocześnie coraz niższą zapłatą za tą samą "ilość" EFEKTU pracy.

    To cena za określony efekt pracy spada, z punktu widzenia pracodawcy - a nie wynagrodzenie pracownika !!!

    Żeby to zobrazować podam przykład:
    Za tą samą pensję np. 2500zł na rękę ten sam człowiek może kopać rów łopatą - albo koparką.
    Pensja dokładnie ta sama - a jaka wielka różnica w cenie za metr wykopanego rowu?

    Mam nadzieję, że KAŻDY to widzi - że wzrost gospodarczy jest KORZYSTNY dla wszystkich - i oznacza spadek cen towarów i usług - a nie pensji! Właśnie dlatego, że wynika ze wzrostu efektywności pracy - a nie z "drukowania" pieniędzy!
    :)
    pozdrawiam
  • @Freedom 13:02:03
    Powyżej masz już co nie co wyjasnione.
    Macie swoja teorie i rozwiązania, z których żadne rządy nie chcą skorzystać, podobniez było w czasie ostatniego kryzysu w USA gdy JKM ( w domyśle i freedom i korwinista) ale i Balcerowicz krytykowali rozwiązania antykryzyzsowe rządu USA.
    No i dosłownie nic się im z tego nie sprawdziło..

    Panowie, mozna przyjąc ogolna zasadę, że jesli oni doradzają tak a tak, należy postepowac dokładnie odwrotnie.
    Dotyczy to także innych speców takich jak tow.Winiecki i Orłowski, ale i JKMa, Balcerowicza.
  • @Freedom 14:07:48
    "...na skutek większej efektywności pracy ..."
    Czy takie podejście może rodzić obawę, że jeżeli ja osobiście nie będę ciągle zwiększał wydajności mojej pracy to wtedy moje zarobki będą spadać?
    W przykładzie z kopaniem rowu - kopiący musi się zwiększyć swoją wydajność poprzez opanowanie nowej umiejętności obsługi koparki.
    Inny przykład z przeniesieniem produkcji jakiegoś wyrobu do Chin - co ma zrobić wtedy pracownik? Jak ma zwiększyć swoją wydajność?
    W cytowanym artykule znajdują się stwierdzenia "ISTOTĄ ROZWOJU JEST LIKWIDACJA MIEJSC PRACY." oraz "Przyjaciele – pracy jest pod dostatkiem – roboty jest pełno i nigdy jej nie zabraknie. "
    Wynika z tego, że rozwój gospodarczy wymusza na pracownikach ciągłe doskonalenie umiejetnosci i wydajności, ciągłe zdobywanie nowych umiejętności bo te posiadane dotąd stają się bezużyteczne - a to może budzić obawy, szczególnie gdy jedyną rzeczą jaką pracownik ma na sprzedaż jest jego praca.
  • @OHV 14:28:52
    Proszę mnie nie wrzucać do jednego worka z Korwinem, dobrze? (ani tym bardziej jakimkolwiek politykiem!)

    > Macie swoja teorie i rozwiązania, z których żadne rządy nie chcą
    > skorzystać

    :) Czy to Cię dziwi, że prawda i logiczne rozwiązania dobre dla nas, społeczeństwa - są krytykowane i ośmieszane przez ludzi, którzy żyją naszym kosztem i z naszej nieświadomości?

    Jeśli ufasz politykom - zamiast własnym oczom i rozumowi - to pozostaje mi się tylko pobłażliwie uśmiechnąć, choć to uśmiech przez łzy...
    Zaczynam rozumieć sens powiedzenia:
    "Jak Bóg chce kogoś pokarać, to spełnia wszystkie ich życzenia"

    Bez odbioru. pozdrawiam.
  • @programista 14:34:44
    Gdybyśmy hołubili wszystkie miejsca pracy to do dziś istniał by zawód druciarza. Żebyś nie zachodził w głowę o co chodzi to właśnie o człowieka, który chodził po miastach z mini warsztatem ślusarskim na plecach i wykonywał drobne naprawy "Gaaaaaaarnki lutuuuujęęęęę" - jeszcze pamiętam takiego gościa. Albo szlifierze noży itp. Przyszedł czas, przekwalifikowali się na inne zawody albo przeszli na emerytury. Wraz z rozwojem następuje LIKWIDACJA MIEJSC PRACY w starych zawodach i POWSTAWANIE MIEJSC PRACY w nowych zawodach.

    Jeśli ty jako programista nie będziesz się doskonalił to z czasem wypadniesz z rynku pracy. Tak było, jest i będzie. Jeśli tego nie zrobisz to pozostanie ci reaktywowanie zawodu łupacza krzemienia na narzędzia. Lajf is brutal and full of zasadzkas and samtajms kopas w dupas.
  • @Freedom 14:17:13
    "W odniesieniu do pensji - na skutek większej efektywności pracy - ta sama albo nawet rosnąca pensja, z punktu widzenia pracodawcy jest jednocześnie coraz niższą zapłatą za tą samą "ilość" EFEKTU pracy."
    _____________________________


    Tylko co to ma do rzeczy, gdy wzrost wydajności pracy przy niskim lub średnim wzroście gospodarczym to pewne i permenetne bezrobocie, a takie bezrobocie to pewność niskich płac.
    "Z punktu widzenia pracodawcy" taka sytuacja jest genialna.
  • @korwinista 14:58:06
    Piszesz banalne rzeczy, dobre dla gimnazjalisty.
  • @OHV 14:45:26
    Ale żujesz koński ogon. Wzrost wydajności pracy to wzrost gospodarczy!!! To złodziejstwo rządu psującego pieniądz powoduje kryzys i bezrobocie. Brak pieniądza powoduje zastój inwestycyjny. Z obu stron - i konsumenckiej i producenckiej. Za wzrostem wartości pieniądza galopuje inflacja POWODOWANA PRZEZ RZĄD i wszyscy ubożeją - nie tylko pracownicy ale i pracodawcy, fundusze na inwestycje nie nadążają za cenami. Dziś w Polsce mamy stagnację zarobków w produkcji i usługach i podwyżki w budżetówce. Tam lądują pieniądze, które powinny służyć rozwojowi.
  • @OHV 15:03:47
    Banalne, dla gimnazjalisty a tak trudne do zrozumienia przez, zdawało by się, dojrzałych facetów.
  • @korwinista 14:58:06
    "Wraz z rozwojem następuje LIKWIDACJA MIEJSC PRACY w starych zawodach i POWSTAWANIE MIEJSC PRACY w nowych zawodach."

    To jest prawda.
    Jednak trzeba wziąć pod uwagę także punkt widzenia zwykłego pracownika i jego obawy związane z tym procesem. Nowo powstające miejsca pracy mogą powstać w zupełnie innym miejscu niż przebywa pracownik, będą wymagać innych umiejętności. Dodatkowo obecnie pracownik widzi, że nie powstają nowe miejsca pracy - bo tłamszą ją koszty pracy narzucane przez państwo - ale nowe miejsca pracy nie powstają.
    Rozwój stawia przed zwykłym pracownikiem ogromne wyzwania a dodatkowo jeżeli pracownik się do nich nie dostosuje to "samtajms kopas w dupas".
    Dla zwykłego pracownika proponowany model rozwoju nie jest atrakcyjny - proponuje ciągły wysiłek dla utrzymania dotychczasowego poziomu życia. Czy można lekceważyć takie obawy?
  • @programista 15:20:40
    Z przekwalifikowaniem jest jak z rzucaniem palenia, można to robić wiele razy :) Natomiast zwiększanie wysiłku w celu utrzymania poziomu życia to zasługa rządu. Zalecam skierowanie pytania do kancelarii premiera.
  • @OHV 14:59:06
    > gdy wzrost wydajności pracy przy niskim lub średnim wzroście
    > gospodarczym

    Wzrost wydajności pracy TO JEST wzrost gospodarczy.
    Wzrost gospodarczy może być tylko WIĘKSZY bo oprócz wzrostu wydajności pracy społeczeństwo może jeszcze więcej pracować (np. populacja się powiększa i przybywa rąk do pracy) - czym również zwiększy ilość tworzonego bogactwa (co nazywamy dzisiaj "uczenie" wzrostem gospodarczym)

    Wzrost gospodarczy nie może być mniejszy niż wzrost wydajności pracy - bo to jest to samo.

    A co do wpływu wzrostu gospodarczego na bezrobocie - to mogę polecić swoje wcześniejsze wpisy - żeby się nie powtarzać:
    http://freedom.nowyekran.pl/post/64094,dlaczego-nie-rozumiemy-gospodarki

    http://freedom.nowyekran.pl/post/56288,gospodarka-postep-technologiczny-i-miejsca-pracy-nasz-najwiekszy-dramat

    Jeżeli wzrost gospodarczy miałby produkować bezrobocie - to dzisiaj wszyscy powinniśmy być bezrobotni - bo przecież ludzkość ciągle się rozwija i odnotowuje wzrost gospodarczy względem tego co było 10, 100 czy 1000 lat temu.
    Mało, że ciągle się rozwijamy - to jeszcze populacja rośnie - czyli wg tej kuriozalnej teorii, w którą wierzysz - powinniśmy tym bardziej wszyscy być bezrobotni :)
  • @programista 15:20:40
    > nie powstają nowe miejsca pracy - bo tłamszą ją koszty pracy
    > narzucane przez państwo

    Otóż to! Bezrobocie istnieje nie dlatego, że nie ma pracy - pracy jest od cholery - bezrobocie istnieje tylko dlatego, że państwo nałożyło na pracę tak OGROMNE podatki, że ludzi po prostu na nią NIE STAĆ - dlatego zatrudniają tylko tyle pracowników, ile jest niezbędne!!! - i jak najwięcej od nich wymagają - bo NIE STAĆ ICH na zatrudnianie ludzi.

    Gdyby praca była nieopodatkowana - to pracownik dyktowałby warunki - bo pracy było więcej niż chętnych do pracy.
    Dzisiaj pracodawcy dyktują warunki - bo praca jest DROGIM luksusem, i niewielu pracodawców na nią stać - dlatego jest jej stosunkowo niewiele w porównaniu z ilością rąk do pracy.
  • @Freedom 16:05:42
    "... wg tej kuriozalnej teorii, w którą wierzysz - powinniśmy tym bardziej wszyscy być bezrobotni :)"

    I tacy najgłośniej wrzeszczą jaki to wolny rynek zły.
  • @korwinista 10:06:23
    Pierwszy raz widzę, by ktoś się tak otwarcie przyznawał do głupoty (już sam pseudonim na to wskazywał, ale jednak napisać o tym nieomal wprost, to co innego).
    Moje wyrazy współczucia.
    Biedaku. Pomyślałeś sobie, że to "blog dla ubogich umysłem" i dalejże czytać i komentować?
  • @Jerzy Wawro 17:21:49
    Nawet przeczytanie posta ze zrozumieniem zbyt trudne? Blog dla ubogich to to co podałeś do wierzenia w linku. To są blogi dla ubogich umysłem, których nie stać na rzetelną wiedzę a na tym opierasz swoje durne dywagacje. Kontynuuj udowadnianie, że w Japonii jest kryzys bo mają stabilną walutę bez inflacji. Że też takim pajacom udostępniają fora do bełtania w głowach nieświadomym... Normalnie agenciarska robota...
  • @Freedom 16:05:42
    "Wzrost wydajności pracy TO JEST wzrost gospodarczy. "
    __________________________________

    Trudno mi zrozumiec z czym dyskutujesz. To o czym pisze mamy od 20 lat w 3 RP, czyli wzrost gospodarczy, wzrost wydajności pracy i pernametne b. wysokie bezrobocie.
    Przy polityce deflacyjnej ten wzrost gospodarczy będzie jeszcze mniejszy a bezrobocie osiągnie gigantyczne rozmiary, czego dobrym przykładem była polityka Balcerowicza z końca lat 90 -a przypominam, ze w tamtym okresie mieliśmy tylko spowolnienie, recesji nie było.

    Nawet polityka ostatnich 5lat Tuska jest tego dobrym przykładem, czyli wzrost gospodarczy kazdego roku na poziomie 4% i wzrost bezrobocia z 8,6% z 2007 do obecnych 13,1%.

    Można sie i tak rozwijać jak sie rozwijamy, można i inaczej, czyli teoretycznie deflacyjnie (np. jak w Japoni), czyli stac w miejscu. Tylko to nie jest rozwiązanie dla Polski. Trudno zrozumiec jak można je proponować dla naszego biednego kraju jako wzorzec, gdy sami zamożni Japończycy chcieliby to zmienić. To jest jakaś kompletna abberacja umysłowa..

    Jeszcze trudniej zrozumiec jak można argumentować -to nie jest argument z bieżących wątkow- ze w XIX w. Stany Zjednoczone rozwijaly sie intensywnie przy deflacji, gdzie w XXI wieku one same tego nie potrafią powtórzyć, a co dopiero proponowac to Polsce.

    Macie jakiś dziwny rozjazd między teorią a praktyką. Pewnie dlatego jest tzw. margines.
  • @Freedom 16:16:47
    "Gdyby praca była nieopodatkowana - to pracownik dyktowałby warunki - bo pracy było więcej niż chętnych do pracy.
    Dzisiaj pracodawcy dyktują warunki - bo praca jest DROGIM luksusem, i niewielu pracodawców na nią stać - dlatego jest jej stosunkowo niewiele w porównaniu z ilością rąk do pracy."
    ________________________________________

    1. W najlepszym układzie nikt nikomu nie dyktowal by warunków. To tak obrazowo... Tam gdzie pracownicy (a tak naprawde związki zawodowe) dyktuja warunki (np.przywileje emerytalne, trzynastki, czternastki) to jest układ obecnie znany z niektórych dziedzin gospodarki.
    Zatem na pewno jest to zaprzeczenie liberalizmu i wolności.

    2. Praca powinna byc opodatkowana, dlaczego miałaby by nie być? Czy są rozwiniete kraje bez opodatkowanje pracy?
    Problemem jest tylko poziom tego opodatkowania, czy będzie on niski 10-20%, średni 20-30%, czy wysoki 30%, albo i b.wysoki -powyżej 40%
  • @OHV 17:42:29
    Może coś zrozumiesz jak dokładnie przeczytasz

    http://www.spp.tbsp.pl/upload/Japonia.pdf
  • @korwinista 17:40:17
    Przyznaję, że przeczytałem nieuważnie i osądziłem pochopnie. Przepraszam. Niemniej co do reszty ('Do tego mocny pieniądz powoduje odpływ części pracowników - mniejsza ilość producentów może zaspokoić potrzeby całej populacji na pieniądz i dobra.') opinię podtrzymuję. Skojarzenie z naszymi dyżurnymi ekspertami ekonomicznymi uważam za słuszne, gdyż oni celują w takim spojrzeniu na złożone zjawiska poprzez perspektywę prostych modeli.
  • @Jerzy Wawro 20:38:33
    Zachowania producentów i konsumentów są przewidywalne lecz chaotyczne. Modele ich zachowań są proste lecz nieprzewidywalne w czasie. Próba wtłoczenia całości zdarzeń gospodarczych w jakieś wzory NIGDY nie da rzeczywistego wyniku. Nikt nie ogarnie kilkudziesięciu milionów zdarzeń gospodarczych każdego dnia. Nawet decyzja o powstrzymaniu się od kupna jest zdarzeniem gospodarczym.

    Osąd na podstawie nicku nie ma związku z poprzednim postem i nadal jest arogancki i małostkowy.
  • @korwinista 21:36:38
    Pozwolę sobie mieć inne zdanie.
    Gdyby ktoś przyjął sobie pseudonim "kupa gówna", to jednak chyba coś o nim by to świadczyło?
    Pseudonim "korwinista" od razu kojarzy się JKM i można się domyślać, że jest wyrazem uwielbienia dla tego błazna.
  • @korwinista 12:33:54, OHV, Autor
    Poziom życia w Japonii spada. Wiem to od człowieka, który mieszkał tam 5 lat i ma żonę Japonkę. Dowodem jest wysyp sklepów z tandetą, gdzie za psi grosz można kupić podróbki chińskie oryginalnych produktów. Jeszcze 20 lat temu Japończyk nie odwiedziłby takiego sklepu.
    Moi rodzice mieszkali w Australii w latach 60-tych. Wszystkie produkty, które teraz są MADE IN CHINA były MADE IN JAPAN począwszy od tandetnych pamiątek na skomplikowanych technicznie urządzeniach. Z tamtych czasów ostał się jeno import samochodów. Japonia była przede wszystkim producentem i eksporterem. Ta pozycja została nadszarpnięta. To nie może pozostać bez wpływu na poziom życia bez względu na to jaką politykę monetarną czy finansową prowadzą Japończycy...
  • @Jerzy Wawro 23:59:51
    Nick miał drażnić różnych pajaców i jak widzę DZiAŁA :D:D:D

    ~korwinista oznacza akceptację systemu wartości, modelu społecznego i zasad politycznych reprezentowanych przez JKMa a NIE KULT OSOBY.
    Niestety ja poruszam się w świecie konkretu a nie domysłu i nie domyślam się jakie wartości reprezentujesz. Pozwolę sobie w takim razie na podstawie dorobku blogerskiego wyrazić opinię, że twoje wartości to "kupa gówna" i taki nick powinieneś sobie wpisać. Przeciwnie niż ty ja czytam uważnie i nie osądzam pochopnie. Rzucanie inwektywami a nie argumentami prowadzi na manowce i do agresji. Co widać.

    Jeszcze proszę mi napisać na podstawie swojej metody oceniania komentatorów po nickach jaki system wartości reprezentuje np. ~Stara Baba albo ~widziane z USA. Proszę zastosować w praktyce swoją "eugenikę nickową".
  • @korwinista 17:49:59
    "Nick miał drażnić różnych pajaców i jak widzę DZiAŁA :D:D:D
    [...]Niestety ja poruszam się w świecie konkretu a nie domysłu"

    Ha ha ha!!!!
    Jednak moje pierwsze wrażenie było słuszne!!!!
    Proszę zatem znaleźć sobie inne miejsce na poruszanie się w "świecie konkretów a nie domysłów", zaludnionym domniemanymi pajacami.
    Mój blog proszę zostawić w spokoju.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  

ULUBIENI AUTORZY

więcej